Reklama

Poniedziałek, 22 Czerwiec
Imieniny: Alicji, Alojzego, Rudolfa -

Reklama


Reklama


Najpierw Julek ze Szczytna, teraz kolejne sygnały z innych placówek powiatu. Rodzice pytają: czy nasze dzieci są naprawdę bezpieczne?
Pięć działek i kolejna próba. Samorząd znów szuka inwestorów przy lotnisku w Szymanach
Gaz do dechy nie zna wieku. Wśród piratów drogowych był 74-letni senior
Mama 6-letniego Julka mówi, co wydarzyło się w przedszkolu (rozmowa „Tygodnika Szczytno”)

Najpierw Julek ze Szczytna, teraz kolejne sygnały z innych placówek powiatu. Rodzice pytają: czy nasze dzieci są naprawdę bezpieczne?

Telefonów i wiadomości jest coraz więcej. Po publikacji historii sześcioletniego Julka, który sam opuścił przedszkole w Szczytnie i przeszedł przez miasto do prababci, do redakcji zaczęli zgłaszać się kolejni rodzice. tym razem sprawa dotyczy placówek nie podległych miastu, a innym samorządom i stowarzyszaniom w naszym powiecie. Opowiadają o podobnych sytuacjach, które miały wydarzyć się w placówkach na terenie powiatu. Niektóre z tych historii budzą poważne pytania o nadzór nad dziećmi i procedury bezpieczeństwa.

Pięć działek i kolejna próba. Samorząd znów szuka inwestorów przy lotnisku w Szymanach

Jeszcze kilka lat temu miały przyciągnąć biznes, który skorzysta z bliskości lotniska, kolei i dróg. Teraz samorząd województwa po raz kolejny wystawia na sprzedaż grunty inwestycyjne w Szymanach. Tym razem pod młotek trafiło pięć działek o łącznej powierzchni ponad 7,5 hektara.

Gaz do dechy nie zna wieku. Wśród piratów drogowych był 74-letni senior

Między godziną 8 a 11 policjanci zatrzymali trzech kierowców, którzy znacznie przekroczyli dozwoloną prędkość. Dwaj jechali audi, trzeci peugeotem. Każdy stracił prawo jazdy. Dwóch przyjęło wysokie mandaty, jeden sprawę będzie tłumaczył przed sądem.

Mama 6-letniego Julka mówi, co wydarzyło się w przedszkolu (rozmowa „Tygodnika Szczytno”)

Sześcioletni Julian wyszedł z przedszkola i sam przeszedł przez miasto do prababci. Przez kilkadziesiąt minut nikt w placówce nie wiedział, że dziecka nie ma. - Najgorsze było to, że zamiast pytania, jak mogło do tego dojść, zaczęło się szukanie winnych wśród dzieci i rodziców - mówi Anna Maruszewska, mama chłopca. Boi się, że nagłośnienie sprawy odbije się na synu. Ale jeszcze bardziej boi się milczenia. Co na to dyrekcja placówki, policja? Mamy ich komentarze.


Reklama



Reklama



Reklama

Reklama

Reklama


Reklama



Reklama


Reklama

Komentarze

Reklama