Kiedy w rodzinie pojawia się nowe życie, świat choć na chwilę zatrzymuje się w zachwycie i wzruszeniu. Dla Andrzeja Seweryna, świeżo upieczonego dziadka, narodziny kolejnej wnuczki stały się nie tylko rodzinnym świętem, ale i pretekstem do głębokiej refleksji o tym, czym jest prawdziwe, duchowe narodzenie. W swoim osobistym felietonie opowiada o radości bycia dziadkiem, ale też o najważniejszej decyzji, jaką – jak podkreśla – warto podjąć w życiu każdego człowieka.
Już wiele lat minęło od czasu, kiedy jako młodzi rodzice mieliśmy małe dzieci, które wychowywaliśmy najlepiej jak tylko się dało. One szybko i zdrowo wyrosły i – jak to zwykle bywa – wyfrunęły z rodzinnego gniazda.
Po niedługim czasie doczekaliśmy się pierwszej wnuczki, a potem dwóch kolejnych. Do naszej rodziny zawitały znowu niemowlaki, które wymagały pieczołowitej opieki i troski, a my jako świeżo upieczeni dziadkowie znowu musieliśmy się nauczyć, jak z takimi maleństwami postępować, kiedy czasem ich rodzice podrzucali nam je w ramach „dziadowskich” dyżurów. Na szczęście na krótko, bo wtedy nie było w nas tyle sił i cierpliwości, co dwadzieścia lat wcześniej.
Nasze wnuczki jednak równie szybko jak nasze dzieci wyrosły i dzisiaj jedna z nich jest już dorosła, a dwie pozostałe to coraz większe nastolatki, z którymi trzeba zupełnie inaczej postępować niż z niemowlakami. Co wcale nie oznacza, że jest to łatwiejsze zadanie.
Na szczęście jest to problem dotyczący bardziej ich rodziców niż nas, choć przyszłość tych dziewczyn jest również naszą troską i modlitwą, bo tak wielu młodych ludzi gubi się w tym coraz bardziej skomplikowanym i trudnym świecie. Nam oraz ich rodzicom bardzo zależy na tym, aby one trzymały się Bożych wartości i zasad, które wpajaliśmy im niemal każdego dnia.
Nadeszła jednak kolejna „era” w naszej rodzinie. Otóż kilka dni temu urodziła się nam kolejna wnuczka i znowu zobaczyliśmy na własne oczy maleńkie niemowlę w ramionach swojej mamy, a potem w ramionach swojej babci, a mojej żony, która kibicowała córce w czasie ciąży i nie mogła się już doczekać, kiedy weźmie na ręce maleńką Elusię.
Ja bowiem, jak zresztą większość facetów, jak na razie boję się wziąć na ręce takie maleństwo, bo trzeba dokładnie wiedzieć, jak to zrobić, by dziecku nie stała się krzywda.
Kiedy więc pierwszy raz popatrzyłem na to małe dziewczątko, zrobiło mi się ciepło na sercu i kładąc swoją rękę na jej małej główce wypowiedziałem biblijne błogosławieństwo: "Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże. Niech Pan rozjaśni nad tobą swoją twarz i niech przychylny ci będzie. Niech ku tobie skieruje Pan swój wzrok i niech zawsze darzy cię pokojem” (Księga Liczb 6,24-26). Oby to błogosławieństwo spełniło się w jej życiu!
Patrząc na to niemowlę uświadomiłem sobie po raz kolejny biblijną analogię do życia duchowego człowieka. Pismo Święte powiada, że każdy człowiek rodzi się z grzeszną naturą i kiedy dorasta, zaczyna podejmować własne decyzje. Jeśli ignoruje Boga i idzie własną drogą, wtedy jest duchowo martwy. Kiedy jednak otworzy swoje serce i zapragnie powierzyć swoje serce Jezusowi jako osobistemu Zbawicielowi, wtedy rodzi się duchowo do nowego życia według Bożych zasad i standardów, nawiązując z Bogiem osobistą i silną więź.
Po doświadczeniu nowego narodzenia lub inaczej mówiąc – nawrócenia - człowiek staje się duchowym niemowlęciem. Jest bezradny jak noworodek i bez troskliwej opieki skazany na śmierć. Takie duchowe niemowlę jest w pełni zależne od swojego Ojca w niebie i potrzebuje odpowiedniego duchowego pokarmu, czyli poznania podstawowych zasad wiary chrześcijańskiej oraz bardzo troskliwej opieki bardziej dojrzałych wierzących, bo staje się przecież członkiem nowej, duchowej rodziny.
Kiedy rodzi się nowy człowiek, rodzice robią wszystko, aby ich dziecko rozwijało się prawidłowo, było otoczone opieką, miłością i właściwie odżywiane.
Wszystko po to, by mogło urosnąć i stać się dorosłym i dojrzałym synem lub córką, która przyniesie chlubę swojemu ojcu i matce. Podobnie jest w życiu duchowym. Po doświadczeniu nawrócenia, czyli powrotu do Boga i Jego Słowa, taka nowo nawrócona osoba rozwija się duchowo i po jakimś czasie dochodzi do duchowej dojrzałości. Wtedy świadomie służy swoim życiem Panu Bogu oraz bliźnim i staje się powodem do dumy swoich duchowych opiekunów.
To znaczy ludzi, którzy pomogli jej w procesie uświęcenia swojego życia, a więc pastorom, duchownym, nauczycielom Słowa Bożego, a także chrześcijańskim przyjaciołom, wśród których mogła czuć się bezpieczna i otoczona chrześcijańską miłością. Taka osoba staje się potem błogosławieństwem dla innych, a także przykładem do naśladowania przez tych, którzy jeszcze nie zdecydowali się wejść na drogę duchowego rozwoju i wzrostu.
W taki oto sposób niektórzy ludzie stają się prawdziwymi chrześcijanami z wyboru, ludźmi świadomymi swojej osobistej wiary oraz życiowych wyborów, których dokonują zgodnie z wolą Boga. A sam Stwórca – będąc ich Ojcem i Panem i patrząc na ich chrześcijańskie życie – błogosławi i strzeże ich, jest im przychylny, rozjaśnia nad nimi swą twarz i codziennie darzy ich swoim pokojem.
Tego życzyłem mojej wnuczce, kiedy zobaczyłem ją pierwszy raz! A nam, dorosłym chciałbym powiedzieć z przekonaniem: warto narodzić się na nowo i być dzieckiem Boga! Doświadczyłem tego osobiście wiele lat temu i dziś, z perspektywy kilku już dekad życia z Bogiem wyznaję, że była to najważniejsza i najlepsza decyzja, jaką podjąłem w swoim życiu.
Andrzej Seweryn
andrzej.seweryn@gmail.com
Szkoda tylko, że taki człowiek został patronem tej placówki. Najpierw gmina powinna go rozliczyć z subwencji którą pobierał na dzieci które fikcyjnie były przypisane do tej placówki. Nie mówiąc już o innych wyskokach Pana Andrzeja. Jakie społeczeństwo, gmina to i taki patron. Dobrze, że jeszcze szkoła nie została nazwana imieniem proboszcza, bo przecież on jest też zasłużony uczy w szkole.
Kuratorium
2026-02-11 13:58:40
Czy uwzględnicie wreszcie Kamionek
Kris
2026-02-11 01:42:29
Jak to co będzie z Łąką Dymerska? Nazwa ja Kępą Dymerska
Romek
2026-02-10 20:43:24
A co będzie z odcinkiem koło Łąk Dymerskich ? Tam dopiero jest zła nawierzchnia. Z asfaltu wystają kępa za kępą. Lepiej by było, aby tam nawierzchnię wymienić, bo ktoś se zrobi krzywdę i zarządca będzie płacił odszkodowanie. Ja wiem, że koło Szczytna jest większy ruch i przy okazji pan starosta z radnymi może się pokazać że coś jest robione, ale tam też jest jeżdżone. Krystian
Rowerzysta
2026-02-09 11:12:40
Zwięźlnie, merytorycznie i wszystko jasne
Czytelnik
2026-02-09 08:57:37
Oj nie lubisz Pana Krzysztofa, odpuść i nie zaczepiaj emeryta, z tym płaczem i odśnieżaniem to przegiąłeś
Do ,, Uczestnika ruchu\"
2026-02-08 11:42:17
No i gitara, teraz proszę nałożyć większe opłaty dzikim śmieciarzom, którzy podjeżdżają samochodami na blokowiska, i pozbywają się swoich śnieci za darmo. Jeżeli nikt z tym nic nie zrobi, to czemu mam i ja płacić?
nikoś
2026-02-08 11:28:58
Skoro każda donacja ma znaczenie, to dlaczego zlikwidowano w Szczytnie punkt szpitalu, w którym tę krew pobierano? Nie opłacało się? Nie dosyć że ludzie honorowo, ZA DARMO oddają własną krew, to jeszcze mają do Olsztyna jeździć, albo na autobus czekać. Wolę już moją krew sprzedać, niż dopłacać za to, że chcę za darmo ją oddać.
nikoś
2026-02-08 11:23:49
Na przytwierdzonej tablicy pamiątkowej S.P. Andrzeja błędnie podano datę: jest 6 luty, a powinno być 6 lutego. To prawie tak jakby napisano 6 lótego, zamiast 6 lutego.
Krzysztof Pawłowicz
2026-02-07 15:48:34
Panie Klasyk, idź pan i zobacz czy nie jesteś przypadkiem w lesie i grzybków nie szukasz, co?
mareczek
2026-02-06 15:29:19