Myślę, że zdecydowana większość naszych rodaków z wielkim smutkiem przyjęła wiadomość o śmierci wybitnego polskiego aktora komediowego, Jana Kobuszewskiego. Któż z nas nie zna tego wielkiego artysty, który przez całe dekady rozśmieszał nas do łez, czy to w teatrze, czy to w filmach Stanisława Barei, a już chyba najbardziej w licznych programach kabaretowych.
To był genialny aktor charakterystyczny, ale w życiu prywatnym, pozascenicznym, był także niezwykłym człowiekiem, o czym przypomnieli w ostatnich dniach jego liczni koledzy po fachu, czyli aktorzy i reżyserzy, z którymi pan Jan Kobuszewski pracował tak długo. Przeżył bowiem 85 lat, z tego około 60 lat na wielkich i małych scenach teatralnych i telewizyjnych.

Dlaczego dziś Janowi Kobuszewskiemu poświęcam ten felieton? Otóż często fascynują mnie jako pastora i chrześcijanina, przede wszystkim postaci biblijne. Te pozytywne, które są dla mnie zachętą i przykładem, jak również te negatywne, które są dla mnie ostrzeżeniem. Są jednak również ludzie spoza biblijnego kręgu, realne postaci w naszych czasach, które może niekoniecznie są utożsamiane z chrześcijańską wiarą i aktami niezwykłej pobożności, a jednak są godne pamiętania i wielkiego szacunku. To na przykład ludzie kultury rozumianej w sensie ogólnym, jak też ludzie wielkiej kultury osobistej i klasy, jeśli chodzi o jakość ich życia zawodowego i osobistego.
Nigdy nie miałem przywileju poznać bliżej pana Jana Kobuszewskiego, którego znam – jak większość z nas – jedynie z ekranów kinowych czy telewizyjnych. Nie mam też wiedzy na temat jego osobistego, duchowego życia. Jest on jednakże inspirującym przykładem dla nas dzisiaj, że mimo otaczającej nas często dość smutnej, by nie powiedzieć brutalnej rzeczywistości, można żyć inaczej i piękniej, dając wielu ludziom tyle radości i bardzo pozytywnych doznań artystycznych.
W jednym z wywiadów Jan Kobuszewski powiedział, że „wszystko można osiągnąć uśmiechem i to jest chyba taka dewiza. Bez nienawiści, bez chamstwa, z uśmiechem, radością przez życie”. Ten wielki aktor uważał, że poczucie humoru stanowi klucz do udanego życia. Pokazał nam to w swoich genialnych kreacjach aktorskich, jak również poprzez swoje pozytywnie „nakręcone” życie osobiste. Choć przez wiele lat zmagał się z poważną chorobą, to jednak do końca nie utracił swojego niezwykłego poczucia humoru, którym nas wszystkich zarażał. Szczególnie jako niezapomniany pan Janeczek z „Kabaretu Olgi Lipińskiej”.
Jest jednak coś jeszcze, co czyni go artystą, o którym będziemy pamiętać bardzo długo i trudno będzie go zastąpić na scenie czy w kabarecie. Chodzi mi tutaj o jego podejście do życia osobistego i bardzo poważnego traktowania swojej rodziny oraz małżeństwa. Całe swoje osobiste życie związał z jedyną i ukochaną żoną, Hanną Zembrzuską, z którą oboje przeżyli razem ponad 50 lat. Był więc pan Jan również wiernym mężem i – jestem przekonany – wielką radością swojej rodziny.
A nie jest to takie oczywiste i częste w życiu wielkich artystów, których małżeństwa często się rozpadają, a ich życie nierzadko jest tragiczne i nieszczęśliwe. Cena sławy i popularności jest bardzo wysoka, a pokusy wynikające z powszechnego podziwu, bycia osobą publiczną i rozpoznawalną – bardzo silne. Pan Jan oparł się temu wszystkiemu i dla wielu artystów, aktorów młodszego pokolenia jest również pozytywnym przykładem i wzorem wierności małżeńskiej, a więc szacunku do składanych przez siebie obietnic i zobowiązań. Dla aktora słowo jest bardzo ważne, dla niezapomnianego pana Jana również to słowo w wymiarze osobistym okazało się bardzo ważne i uszanowane.
W kontekście tego wspomnienia o Janie Kobuszewskim nachodzi mnie nieodparta myśl, że tak mało jest dzisiaj ludzi, którzy – podobnie jak on – starają się wiele osiągnąć uśmiechem, bez chamstwa i nienawiści. Tak mało jest ludzi z prawdziwym poczuciem humoru, a nie prześmiewców, kpiarzy i pospolitych „kabareciarzy”, którzy rozbawiają dzisiejszą publiczność najczęściej miernymi skeczami z podtekstem alkoholowym lub erotycznym i jeszcze dostają za to brawa. Powinniśmy szczególnie cenić sobie tych, którzy zdobywają się na wyższy poziom kultury, obyczaju i humoru, bo przecież Polacy potrafią się śmiać, nawet z samych siebie. I to dobrze. Gorzej, kiedy śmiejemy się z rzeczy coraz mniej śmiesznych, a bardziej żałosnych i prymitywnych.
Za dużo wokół nas smutasów, nienawistników, nieokrzesańców, żeby nie użyć bardziej dosadnych określeń. Również wśród artystów i polityków. Dlatego gwiazda pana Jana Kobuszewskiego będzie nam świecić i za tym światłem będziemy tęsknić. A jak nas ta tęsknota dopadnie, to trzeba będzie sięgnąć do materiałów archiwalnych i poszukać w Internecie takich artystów jak on – ludzi wielkich sercem i pełnych wspaniałego humoru. Bo w tym smutnym świecie potrzebujemy nie tylko wiary i nadziei, jaką możemy mieć w Bogu, ale też zwyczajnego dobrego humoru na wysokim poziomie, kiedy zmęczeni będziemy chcieli się zrelaksować, odpocząć i zwyczajnie pośmiać. Tylko kto nas dzisiaj rozśmieszy, skoro takich „panów Janków” wciąż nam ubywa?
------------------------------
P.S. Jakiś czas temu pisałem o swoim marzeniu, by połączenie lotnicze z Szyman do Krakowa nie było tylko w czasie sezonu wakacyjnego. Marzenia się spełniają. Dziękuję Polskim Liniom Lotniczym LOT, że postanowiły na stałe połączyć nasz region z królewskim miastem Krakowem! Moja żona już wkrótce z niego skorzysta, a i ja nie omieszkam przy najbliższej okazji. Latajmy, kochani – Kraków jest piękny!!
pastor Andrzej Seweryn
(andrzej.seweryn@gmail.com)
Piszę raz jeszcze, bo tygodnik chyba kasiorę dostał i negatywnych komentarzy nie publikuje. Wysypisko śmieci nam robią i mamy się z tego cieszyć?
Wolf
2026-08-15 10:46:58
Żeby tylko ta współpraca z Akademia Policji nie skończyła się tak jak projekt Inoopolice z WSPol wtedy Ile tys. umoczono. Przewodniczący Pan Łachacz powinien wiedzieć najlepiej.
HT
2026-08-14 22:58:03
Chore przepisy i chory rząd , czekamy na wybory
Robo
2026-08-14 20:28:20
Oszukac przeznaczenie 2 po szczyciensku
Tytus
2026-08-13 19:17:39
Uciekł?? Nawet przez chwilę medal nie był w jego zasięgu. Kolejna wycieczka
Judge
2026-08-13 11:45:56
To dopiero inwestycja! Szrotowisko świata na Mazurach! Sukces godny mistrzów!
wolf
2026-08-12 16:41:38
dajcie mu kolejny zakaz, pa ja ce. a ta droga to co to? szutrówka? to ile mozna zap.lać po szutrówce???
Klasyk
2026-08-12 10:57:58
No tak. Uzurpator pałacu prezydenckiego ułaskawił kibola. Ironia autora jest o tyle ciekawa, że pomija najważniejszy szczegół: Staruch nie został skazany za pobicie, gangsterkę czy działalność przestępczą, lecz za przebywanie w niewłaściwym sektorze, mimo że Motor Lublin wydał na to zgodę, a sąd kompletnie tego szczegółu nie uwzględnił. Można być przeciwnikiem ułaskawienia, ale warto zachować proporcje. Zastanawia mnie również, dlaczego podobnego oburzenia u szanownego Pana nie wywołują afery dotyczące pieniędzy publicznych: Pokoje vip, holendernie zarobki lekarzy, czy ostatni temat okradanie powodzian. W takim zestawieniu ułaskawienie człowieka ukaranego zakazem stadionowym wygląda raczej na temat zastępczy niż problem pierwszej wagi. Pozdrawiam.
XxX
2026-08-11 06:21:20
Przewinalem, nie czytalem. Widzialem tylko w naglowku, ze znowu o prezydencie. To jakas choroba przesladowcza. Czemu ten osobnik np o Tfusku nue pisze bo jest o czym pisac. Kompleksiki wychodza i zazdrosc po prostu. Smutne bo z wiekiem czlowiek powinien madrzec a nie odwrotnie...
Romek
2026-08-10 19:47:13
A czemu ów felietonista jest taki tajemniczy? Ani nazwiska, ani wizerunku... Inni nie są tak wstrzemięźliwi. Choć trzeba przyznać, że wbrew zapowiedzi, tekst jest dość obiektywny. Co prawda nie do końca to felieton, ale niech tam...
massakra
2026-08-10 16:39:48