Czwartek, 13 Sierpień
Imieniny: Hilarii, Juliana, Lecha -

Reklama


Reklama

Dwa tysiące ludzi w jednym baraku. „Głód dziesiątkował nas każdego dnia”


Brak wody, brak sanitariatów, cztery godziny czekania na namiastkę kawy i śmierć za zbliżenie się do drutów. W piątej części „Diem Perdidi” Tomasz Bojanowski odsłania kolejny fragment pamiętnika Gabriela Noury’ego. Francuski jeniec opisuje codzienność Stalagu I B Hohenstein pod Olsztynkiem – obozu, w którym tysiące ludzi walczyły nie o wolność, lecz o przetrwanie kolejnego dnia.



DIEM PERDIDI #5 „Byliśmy upchnięci po 2000 osób w drewnianych barakach (takich jak ten na powyższym, prostym rysunku) w ogromnym obozie jenieckim Stalag 1B w Hohenstein. Łącznie 30 000 jeńców wegetowało tam w skrajnej nędzy. Było wśród nich również 2000 litewskich kobiet i dzieci – to było straszne!


Kilka rzędów zasieków z drutu kolczastego o szerokości jednego i wysokości czterech metrów odbierało nam jakąkolwiek chęć do ucieczki. Do tego liczne wieżyczki strażnicze z uzbrojonymi żołnierzami oraz reflektory, które nieustannie nas omiatały... I głód, który dziesiątkował nas każdego dnia! Nie było ani wody, ani węzłów sanitarnych”. Gruba czarna linia w kształcie litery Y na szkicu to mały strumień służący do odprowadzania ścieków.


Dyscyplina była niezwykle surowa: obowiązywał zakaz hałasowania i jakichkolwiek prób wychodzenia z baraku bez zezwolenia. Dwa razy dziennie uzbrojeni po zęby strażnicy eskortowali około trzydziestoosobowe grupy więźniów do specjalnego baraku, aby mogli oni załatwić potrzeby fizjologiczne.


Tam, w długim pomieszczeniu, znajdował się ogromny dół kloaczny – szeroki na metr i długi na około piętnaście metrów. Nad nim umieszczono dwa potężne pnie drzew o średnicy około 12 cm: jeden na wysokości 50 cm, drugi na około 80 cm, nieco cofnięty względem pierwszego. Pozwalały one, po pierwsze, „usiąść”, wystawiając pośladki odpowiednio do tyłu dla większej wygody, a po drugie – oprzeć górną część pleców, by zachować niezbędną stabilność. Bez tego wpadlibyśmy w tę cuchnącą i niepokojącą „magmę”, bo dół był bardzo głęboki.
Wyobraźcie sobie, jeśli potraficie, trzydzieści par pośladków obok siebie na drewnianym drągu, który uginał się i falował w niepokojący sposób pod ciężarem, jaki musiał utrzymać! Zawsze towarzyszył temu ogromny strach, który w niczym nie pomagał w tej mozolnej czynności.


Reklama


A jako że prawie nic nie jedliśmy... Papier był prawdziwym problemem, bo go po prostu nie mieliśmy. Używaliśmy małych, ekstremalnie zredukowanych skrawków... wtedy moja książeczka wojskowa bardzo się przydała!


Już na samym początku dwóch biedaków zostało zabitych: jeden za to, że podszedł zbyt blisko otaczających nas drutów kolczastych, a drugi za to, że pewnego wieczoru oddał mocz pod barakiem. To nas skutecznie ostudziło.


Nasze dnie mijały na apelach. Pobudka o 4:00 rano każdego dnia, a potem obowiązkowe i żmudne liczenie. Strażnicy przeliczali nas w rzędach raz za razem, powtarzając tę operację wielokrotnie. Staliśmy na zewnątrz przy barakach i czerpaliśmy złośliwą, choć niebezpieczną przyjemność z niezauważonego przemieszczania się tak, aby rachunek nigdy się nie zgadzał. Wtedy zaczynały się wrzaski i groźby.


Czekanie w kolejce na zewnątrz na letnią wodę zwaną kawą trwało około czterech godzin. Wieczorem, przy rozdzielaniu czarnego chleba, było jeszcze gorzej.


Ja, w przeciwieństwie do innych, którzy zachowali swoje wojskowe menażki, zdołałem po drodze „zwinąć” jedynie marny, płaski metalowy talerz. Aby otrzymać poranny „boski napój”, musiałem wystawić ów talerz przez sieć drutów kolczastych. Gdy niemiecki żołnierz nalał mi chochlę kawy, musiałem cofnąć rękę, ale oczka drutu – będące pionowymi prostokątami – zmuszały mnie do obrócenia talerza do pionu! Wtedy płyn, posłuszny sadystycznemu prawu grawitacji, wylewał się na ziemię. I tyle widziałem kawę!

Reklama


Źródło: http://clemenceaudupetitmoulin.centerblog.net/6573381-diem-perdidi-5

Dwa zdjęcia ze Stalagu I B zaczerpnięte z anglojęzycznej strony „WWII Memories” z artykułu „Frederick Angus Leighton”
 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama