Tygodnik Szczytno

Sobota, 12 Wrzesień
Imieniny: Dagny, Jacka, Prota

Reklama

Reklama

„Byłam w szoku, że ktoś w ogóle o nas pomyślał”. Młodzi przejmą kamp w Jerutkach

Bez mównicy, oficjalnych powitań i wyliczania stanowisk. Zamiast tego pufy, ognisko, muzyka, sport, rozmowy z ludźmi, którzy zaczynali w małych miejscowościach, a potem wyszli daleko poza ich granice. 28 sierpnia w Jerutkach odbędzie się Camp „Jestem Stąd Mazury Szczytno”. Ma zgromadzić około stu osób w wieku 18–26 lat. O tym, dlaczego młodzi ze Szczytna czują się pomijani, skąd bierze się kompleks małego miasta i czy można z niego wyjść bez wyjeżdżania na zawsze, rozmawiamy z Rafałem Kiersikowskim oraz Nastką i Julią -nastolatkami współtworzącymi wydarzenie.

  • „Byłam w szoku, że ktoś w ogóle o nas pomyślał”. Młodzi przejmą kamp w Jerutkach.
  • Data:

Rafał, zacznijmy od najprostszego pytania. Co właściwie wydarzy się 28 sierpnia?

Rafał Kiersikowski: Chcemy zrobić jednodniowy kamp dla młodych ludzi w wieku od 18 do 26 lat. Od godziny 14 do 22. Nie konferencję, nie szkolenie w sali, tylko wydarzenie w formule festiwalu. Będą cztery części: sport, motywacja, gość specjalny i muzyka. Chcemy pokazać ludzi, którzy pochodzą ze Szczytna, Mazur albo innych małych miejscowości i osiągnęli coś w Polsce czy na świecie.

 

Czyli najważniejsze zdanie brzmi: „małe miasto nie musi oznaczać małych możliwości”?

Rafał: Dokładnie. Ten pomysł wziął się też z mojego życia. Jeździłem z synem po Polsce i ciągle słyszałem: „jesteś z Mazur?”, „ze Szczytna?”. Pomyślałem, że trzeba pokazać młodym osoby, które startowały z podobnego miejsca. Bez kompleksów. Żeby zobaczyli, że można pochodzić z Pasymia, Szczytna, Spychowa czy małej mazurskiej wsi i wejść w dużo większy świat.

 

Nastko, ten camp „Jestem Stąd Mazury Szczytno” brzmi dobrze w opisie. Ale czy osiemnastolatka naprawdę chce spędzać wakacyjny dzień na „panelach motywacyjnych”?

Nastka: Gdyby to miało wyglądać jak zwykła konferencja, pewnie byłoby trudniej. Tutaj ma być inaczej. Można się czegoś nauczyć, zainspirować, dostać trochę motywacji, ale jednocześnie dobrze spędzić czas. To ma być imprezowy klimat, a nie osiem godzin siedzenia na krześle.

 

Julio, młodym naprawdę brakuje dziś motywacji?

Julia: Bardzo. I często słyszymy coś jeszcze: jesteś z małego miasta, więc co właściwie możesz osiągnąć? Takie myślenie jest nam trochę narzucane. Dlatego fajnie zobaczyć osoby, które też zaczynały w małych miejscowościach, a jednak zrobiły coś dużego.

 

„SZCZYTNO JEST BARDZIEJ DLA STARSZYCH”

Obie kończycie szkołę średnią. Powiedzcie bez dyplomacji: Szczytno i powiat szczycieński mają dziś ofertę dla młodych?

Julia: Szczerze? Nie. Mam wrażenie, że Szczytno jest bardziej dla starszych osób. Jest sporo wydarzeń kierowanych do seniorów, a młodzi często wyjeżdżają. Potem część wraca dopiero po wielu latach.

Nastka: Ja byłam naprawdę w szoku, że ktoś w ogóle o nas pomyślał. To chyba najlepiej pokazuje sytuację. Kiedy usłyszałam o tym projekcie, pomyślałam: wreszcie coś skierowanego konkretnie do nas.

 

To dość mocne zdanie: „byłam w szoku, że ktoś o nas pomyślał”. Rafale, zabolało?

Rafał: Raczej utwierdziło mnie w przekonaniu, że trzeba to zrobić. Ale też dlatego nie chcę, żeby dorośli przyszli i powiedzieli młodym, jak mają żyć. Chcemy oddać im to wydarzenie.

 

Czyli?

Rafał: Młodzież będzie prowadzić kamp. Mamy grupę młodych osób podzielonych między poszczególne panele. To oni będą rozmawiać z gośćmi, prowadzić scenę, zadawać pytania. Chcę, żeby dorosły był tam gościem, a nie właścicielem mikrofonu.


Reklama

 

NIE PRZY STOLE PREZYDIALNYM, TYLKO NA PUFACH

Jak mają wyglądać te rozmowy?

Rafał: Na pufach, przy ognisku, przy pizzy, przy coli. Bez biurka między młodym człowiekiem a gościem. Chcemy skrócić dystans. Jeśli przyjeżdża ktoś, kto osiągnął sukces, to nie po to, żeby przez godzinę wygłaszać wykład. Ma usiąść i powiedzieć również o porażkach, pracy, strachu, decyzjach.

 

Czyli bardziej: „jak to naprawdę zrobiłeś?” niż „prosimy o prelekcję”?

Rafał: Dokładnie o to chodzi.

 

Kogo będzie można o to zapytać?

Rafał: Zaprosiliśmy ludzi z różnych światów. Będzie Tymoteusz Abramowski, młody kierowca startujący w rajdach. Łukasz Parobiec ze sportów walki. Paweł Kosakowski, mistrz Polski w paraboksie. Wiktor Wójcik, siedmiokrotny finalista „Ninja Warrior”. Grzegorz Rygulski związany z freestyle footballem. Będą aktorzy Józef Pawłowski i Igor Pawłowski. Będą też ludzie związani z muzyką, biznesem, gastronomią, sztuką i życiem publicznym.

Wśród zapowiadanych gości są również producent muzyczny Michał Wasilewski, Sodramatic, Joanna Siwik, Marek Michalak, dr Marta Frąckowiak, Radosław Król i Urszula Pasławska.

 

Julia, z kim ty chciałabyś usiąść na tych pufach?

Julia: Dla mnie najważniejsze jest chyba nie tyle nazwisko, co usłyszenie, jak ktoś doszedł do miejsca, w którym jest. Szczególnie jeżeli też pochodzi z małej miejscowości. Bo wtedy nie można sobie powiedzieć: „jemu było łatwo, bo urodził się w Warszawie”.

Nastka: I dobrze, jeśli ci ludzie pokażą nie tylko sukces. Młodzi często widzą efekt końcowy w internecie. Nie widzą tego, co było przed nim.

 

„NIKOGO NIE WITAMY TYTUŁEM”

Przy takim wydarzeniu szybko może pojawić się pytanie: kto za tym stoi politycznie? Są samorządowcy, jest wojewoda, są osoby związane z polityką.

Rafał: I dlatego ustaliliśmy jasną zasadę. Nie ma szyldów partyjnych i nie ma funkcji. Nie będzie: pan wojewoda, pan starosta, pan radny. Jest imię i nazwisko.

 

Naprawdę żadnego: „serdecznie witamy pana…”?

Rafał: Nie. Na początku witamy przede wszystkim młodych ludzi i gości. Każdy, kto nas wspierał, znał te zasady. Chcemy, żeby to był ukłon w stronę młodzieży, a nie kolejna okazja do prezentowania stanowisk.

 

Nastko, ma to dla was znaczenie?

Nastka: Tak, bo wtedy wydarzenie jest bardziej nasze. Jeżeli od początku zaczęłyby się oficjalne przemówienia, od razu zrobiłby się dystans.

Julia: Młodzi szybko wyczuwają, kiedy coś zostało zrobione dla nich, a kiedy tylko mówi się, że jest dla nich.

 

STO MIEJSC, ALE LISTA NADAL JEST OTWARTA

Wróćmy do spraw praktycznych. Kto może wziąć udział w tym campie?

Rafał: Osoby od 18 do 26 lat. Planujemy około stu uczestników. Szkoły pomagały nam znaleźć młodych ludzi, którzy współtworzą i prowadzą wydarzenie, ale lista uczestników jest wciąż otwarta. Nie trzeba być przez nikogo wytypowanym.

 

Reklama

Czy udział kosztuje?

Rafał: Nie. Udział jest bezpłatny.


Jak zdobyć wejściówkę?

Rafał: Trzeba wysłać wiadomość na jestemstadszczytno@gmail.com. W mailu podać imię, wiek i napisać słowo „tak”. W odpowiedzi wysyłamy instrukcję.


 

Jest też transport?

Rafał: Tak. Około godziny 13 spod Banku Spółdzielczego ma ruszyć autobus. Uczestnik po okazaniu biletu otrzyma koszulkę i jedziemy na miejsce. Po zakończeniu, około godziny 22, również zapewniamy powrót.

 

NA KONIEC PIANAPARTY, HIP-HOP I DYSKOTEKA

Czyli po rozmowach nie każecie wszystkim grzecznie wrócić do domu?

Rafał: Nie. Około 17.30 spotykamy się wszyscy na grillowanej kolacji. Później będzie piana party, dyskoteka i koncert hip-hopowy. Chcemy połączyć inspirację z normalnym końcem wakacji.

 

Jest też osobna przestrzeń dla przedsiębiorców, którzy finansowo pomogli w organizacji?

Rafał: Tak. Partnerzy będą mieli swoją strefę, spotkanie motywacyjne i możliwość networkingu. Chcemy, żeby poznali się również między sobą. Ale od początku powtarzam: głównymi bohaterami tego dnia są młodzi.

 

Skąd Jerutki? Można było przecież wynająć salę w Szczytnie.

Rafał: Zależało mi właśnie na tym, żeby nie robić kolejnej imprezy w sali. Zwróciłem się do Asi Gawryszewskiej z Fundacji Kreolia, bo ma doświadczenie w pracy z młodzieżą i miejsce, które pasuje do naszego pomysłu. Jest wieś, stodoła, Mazury. Chcemy też pokazać, że Mazury to nie tylko wielkie jeziora i kurorty. Klimat można znaleźć także w małej miejscowości.

 

„MOŻE KTOŚ WRÓCI Z MYŚLĄ: JA TEŻ MOGĘ”

Nastko, załóżmy, że ktoś ma 19 lat, siedzi teraz ze smartfonem i czyta tę rozmowę. Myśli: nie znam nikogo, nie wiem, czy to dla mnie. Co mu powiesz?

Nastka: Żeby przyjechał. Właśnie po to jest takie wydarzenie, żeby poznać ludzi, posłuchać innych historii i zobaczyć coś nowego. Nie trzeba od razu wiedzieć, co chce się robić w życiu.

 

Julio?

Julia: Najgorsze jest chyba założenie z góry, że skoro jesteśmy ze Szczytna czy małej miejscowości, to mamy mniej możliwości. Jeżeli ktoś po tym spotkaniu pomyśli: „może jednak mogę spróbować”, to już będzie dużo.

 

Rafale, po czym 28 sierpnia o godz. 22 poznasz, że warto było to wszystko robić?

Rafał: Jeśli choć kilka osób wyjedzie stamtąd z większą odwagą. Nie z przekonaniem, że każdy musi zostać mistrzem świata, aktorem czy przedsiębiorcą. Chodzi o coś prostszego: żeby młody człowiek nie bał się próbować tylko dlatego, że jest stąd.

I być może właśnie to najlepiej tłumaczy nazwę całego wydarzenia. Jestem stąd. A nie: „niestety jestem stąd”.

 


Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama