Spór o chleb po festiwalu w Wielbarku. Burmistrz odpowiada na list lokalnej piekarni
Do redakcji trafił list Hanny Wiśniewskiej, która protestuje przeciwko słowom burmistrza Wielbarka Jerzego Szczepanka o współczesnym pieczywie. Jej zdaniem wypowiedzi o „produkcie chlebopodobnym” i produkcji przeciwstawionej rzemiosłu mogły uderzyć także w lokalne piekarnie. Burmistrz odpowiada: „Być może rzeczywiście moja wypowiedź była zbyt ogólna”. Zapowiada, że podczas przyszłorocznego Festiwalu Chleba wróci do sprawy publicznie.
Spór zaczął się podczas II Festiwalu Chleba w Wielbarku, a później przeniósł na łamy „Tygodnika Szczytno”. Jerzy Szczepanek, mówiąc o chlebie, do którego pamięć wyniósł z rodzinnego domu, przeciwstawiał tradycyjny wypiek współczesnej produkcji. Padły określenia o „produkcie tak zwanym chlebopodobnym”, a w rozmowie z nami burmistrz mówił również: „Dziś często jest to produkcja. Ciasto ma wyrosnąć w godzinę i jedziemy dalej”.
Te słowa nie wszystkim się spodobały.
„RZEMIOSŁO PIEKARSKIE W WIELBARKU NIE ZNIKNĘŁO”
Hanna Wiśniewska w liście przesłanym do redakcji przekonuje, że taki podział jest zbyt prosty i może być krzywdzący dla małych piekarni.
- W dzisiejszych czasach pieczywo nadal jest wytwarzane metodami tradycyjnymi, z wykorzystaniem procesów fermentacji, a przy jego produkcji pracują wykwalifikowani piekarze posiadający wiedzę, doświadczenie i praktyczne umiejętności zawodowe - pisze.
Podkreśla, że profesjonalne urządzenia nie oznaczają automatycznie odejścia od rzemiosła. W lokalnych zakładach wiele czynności nadal wykonują ludzie, a prowadzenie ciasta wymaga czasu, kontroli fermentacji i doświadczenia.
Jej zdaniem szczególnie istotne jest miejsce, w którym padły słowa burmistrza.
Festiwal odbywa się w Wielbarku, a jego odbiorcami są mieszkańcy gminy. Dlatego określenia takie jak „produkt chlebopodobny”, „produkt z taśmy” czy przeciwstawienie produkcji rzemiosłu mogą, w jej ocenie, zostać odniesione również do miejscowych przedsiębiorców.
- Lokalne małe piekarnie tworzą miejsca pracy, zatrudniają mieszkańców, płacą podatki -przypomina autorka listu.
ZAPROSZENIE DO PIEKARNI
Hanna Wiśniewska nie kończy jednak swojego wystąpienia na proteście. Zaprasza burmistrza do lokalnej piekarni, aby zobaczył cały proces powstawania chleba, od fermentacji, przez pracę piekarzy, po czynności wykonywane ręcznie.
- Być może wówczas będzie Pan mógł przekonać się, że rzemiosło piekarskie w Wielbarku nie jest wyłącznie wspomnieniem z dzieciństwa. Ono nadal tutaj istnieje - pisze.
O stanowisko poprosiliśmy adresata listu.
Jerzy Szczepanek przyznaje, że jego wypowiedź mogła zostać odebrana inaczej, niż zamierzał.
- Rozumiem, dlaczego pani Hanna mogła odebrać moje słowa jako zbyt daleko idące uogólnienie. Jeśli tak się stało, to chcę za to przeprosić. Nie było moją intencją deprecjonowanie pracy lokalnych piekarzy ani sugerowanie, że każda współczesna piekarnia produkuje pieczywo gorszej jakości - mówi burmistrz Jerzy Szczepanek.
Dodaje, że uczciwość traktuje jako ważną część pracy samorządowca i zapowiada, że do sprawy wróci publicznie.
- Mówiąc podczas Festiwalu Chleba o tradycji, chciałem zwrócić uwagę na zanik domowego wypieku i na to, że coraz rzadziej mamy kontakt z chlebem przygotowywanym tak, jak robiono to kiedyś. Dziś widzę jednak, że moje słowa mogły zostać odebrane szerzej i dotknąć także tych piekarzy, którzy nadal pracują metodami rzemieślniczymi, korzystają z fermentacji, wiedzy zawodowej i pracy własnych rąk - przekonuje i dodaje. - Uczciwość jest dla mnie ważna. Jeśli publiczna wypowiedź mogła kogoś zranić albo postawić lokalnych przedsiębiorców w niesprawiedliwym świetle, nie mam problemu, żeby to powiedzieć i skorygować. Chciałbym zrobić to również publicznie podczas kolejnego Festiwalu Chleba.
Burmistrz idzie krok dalej. Zaprasza Hannę Wiśniewską oraz piekarzy z jej zakładu do udziału w kolejnej edycji festiwalu.
- Z zainteresowaniem przyjmuję też zaproszenie do piekarni - mówi. - Chętnie zobaczę, jak dziś wygląda tam proces wypieku i porozmawiam z ludźmi, którzy ten zawód wykonują. Mam nadzieję, że ta sytuacja nie będzie początkiem sporu, tylko rozmowy o tym, jak wspólnie promować dobry chleb, lokalne rzemiosło i tradycję. Zapraszam też panią Hannę oraz piekarzy z jej zakładu do udziału w przyszłorocznym festiwalu. Byłoby dobrze, gdyby właśnie tam mogli pokazać mieszkańcom swoją pracę i stanąć do konkursu z chlebem, z którego są dumni.
CHODZIŁO MI O ZANIK TRADYCJI
Szczepanek zaznacza jednocześnie, że nie wycofuje się z głównej myśli swojej wcześniejszej wypowiedzi.
– Zdaję sobie sprawę, że są jeszcze niewielkie, często rodzinne piekarnie, w których nie zapomina się o tradycji wypiekania chleba. Ale prawda jest taka, że jest ich niestety coraz mniej. Swoją wypowiedzią chciałem zwrócić właśnie na to uwagę i zachęcić do domowych wypieków – wyjaśnia.
Spór, który zaczął się od chleba, dotyczy więc czegoś więcej niż samego smaku. Z jednej strony jest obrona tradycji i domowego wypieku. Z drugiej głos ludzi, którzy przypominają, że rzemiosło nadal istnieje także za drzwiami współczesnej piekarni.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

