Tygodnik Szczytno

Sobota, 12 Wrzesień
Imieniny: Dagny, Jacka, Prota

Reklama

Reklama

Nowy głos w „Tygodniku Szczytno”. Zaczynamy cykl „Bez autoryzacji”

Do grona felietonistów „Tygodnika Szczytno” dołącza autor, który przez lata sam zadawał pytania, opisywał wydarzenia i patrzył władzy na ręce. Teraz wraca do lokalnych spraw już z innej pozycji – bez reporterskiego obowiązku neutralności, za to z doświadczeniem człowieka, który zna mechanizmy mediów i samorządu od środka. W cyklu „Bez autoryzacji” będzie komentował to, co w Szczytnie uwiera, śmieszy, zastanawia albo zasługuje na głośną dyskusję.

  • Nowy głos w „Tygodniku Szczytno”. Zaczynamy cykl „Bez autoryzacji”.
  • Data:

Budżet obywatelski czy budżet rozczarowań?

Nowy felietonista „Tygodnika Szczytno” zaczyna od tematu, który od lat budzi emocje. Budżet Obywatelski miał być narzędziem mieszkańców. Tymczasem były nieważne głosy, prokuratura, odrzucone projekty, spory o regulamin i udział samorządowców. Dziś mija termin składania nowych pomysłów. To dobry moment, by zapytać, czy obecna formuła jeszcze działa, czy czas ją przebudować.

Dziś, 10 sierpnia, mija termin składania projektów do Budżetu Obywatelskiego Szczytna. Do podziału jest 250 tys. zł. Tylko czy po latach awantur, nieważnych głosów, prokuratorskich wątków, odrzuconych projektów i udziału samorządowców mieszkańcy nadal czują, że to naprawdę ich budżet? Może nie trzeba go likwidować. Może trzeba wreszcie przestać udawać, że formuła nie wymaga poważnej naprawy.

Budżet obywatelski miał być prostym mechanizmem. Mieszkaniec ma pomysł. Zbiera poparcie. Miasto sprawdza, czy projekt da się wykonać. Potem mieszkańcy głosują.

Brzmi dobrze.

W Szczytnie przez ostatnie lata do tego prostego schematu dopisywano jednak kolejne przypisy, wyjątki i znaki zapytania.

Było podejrzenie fałszowania podpisów i głosowania za inne osoby. W 2022 roku sprawa trafiła do prokuratury. W samym głosowaniu odrzucono wtedy ponad tysiąc głosów, a przy zwycięskim projekcie psich wybiegów 353 głosy uznano za nieważne.

 

Później miasto zrezygnowało z realizacji zwycięskiego projektu ze względu na toczące się postępowanie. Część pieniędzy przeznaczonych pierwotnie na budżet obywatelski przesunięto następnie na inne zadania.

I już samo to wystarczy, żeby mieszkaniec przed wypełnieniem formularza zadał jedno proste pytanie: Po co mam się angażować, skoro finał może wyglądać zupełnie inaczej niż obiecywał początek?

 

OBYWATEL KONTRA REGULAMIN

Kolejne edycje nie przyniosły ciszy.

W 2024 roku dyskusję wywołał udział samorządowców w projektach. W jednym z nich znaleźli się m.in. ówczesny wicestarosta i miejski radny. Formalnie samorządowiec jest mieszkańcem. Ma więc takie samo prawo do zgłaszania projektu jak sąsiad z bloku.


Reklama

Tylko że budżet obywatelski nie został wymyślony po to, żeby radny dostał dodatkowy kanał wpływu. Radny ma sesję, komisję, interpelację, kontakt z burmistrzem i urząd. Zwykły mieszkaniec ma głównie formularz i głos.

To nie znaczy, że udział radnych jest nielegalny. Znaczy tylko, że warto zapytać, czy jest rozsądny.

Bo jeśli przeciętny mieszkaniec ma rywalizować o uwagę z osobą, która ma nazwisko, funkcję, sieć kontaktów i własny elektorat, to obywatelskość zaczyna wyglądać trochę mniej obywatelsko.

 

POTEM PRZYSZEDŁ PUMPTRACK

W 2025 roku kolejny spór wybuchł po odrzuceniu projektu pumptracku. Autor mówił o absurdalnych argumentach i zbyt krótkim czasie na odwołanie. Burmistrz odpowiadał, że projekt nie spełniał wymogów formalnych i brakowało kosztorysu.

I tutaj dochodzimy do sedna.

Urząd ma obowiązek pilnować procedur. Nie może akceptować wszystkiego tylko dlatego, że pomysł brzmi atrakcyjnie.

Ale budżet obywatelski nie powinien być konkursem na najlepszego półurzędnika.

Jeżeli mieszkaniec, który na co dzień nie przygotowuje kosztorysów, specyfikacji i dokumentacji inwestycyjnych, odpada na formalnościach, to trzeba się zastanowić, czy system rzeczywiście pomaga mu zamienić pomysł w projekt.

Może powinien działać punkt konsultacyjny. Może przed formalnym złożeniem projektu urzędnik powinien zrobić wstępny przegląd dokumentów. Może projektodawca powinien dostać kilka dni na uzupełnienie braków, jeżeli nie zmienia to istoty pomysłu.

Bo obywatela można edukować regulaminem.

Można go też regulaminem skutecznie przegonić.

 

250 TYSIĘCY. DUŻO CZY MAŁO?

W tegorocznej edycji znów do dyspozycji jest 250 tys. zł.

To wystarczy na sensowny projekt lokalny. Ale w czasach rosnących cen robót, materiałów i usług nie jest to już kwota, która pozwala swobodnie projektować większe przedsięwzięcia.

Miasto powinno więc po zakończeniu naboru zrobić coś więcej niż policzyć formularze.

Reklama

Trzeba porównać liczbę zgłoszeń z poprzednimi latami. Sprawdzić późniejszą frekwencję w głosowaniu. Zobaczyć, ilu mieszkańców rzeczywiście angażuje się w proces.

Bo kondycji budżetu obywatelskiego nie mierzy się liczbą postów promocyjnych na Facebooku.

Mierzy się liczbą ludzi, którzy jeszcze wierzą, że warto poświęcić wieczór na przygotowanie projektu.

 

NIE LIKWIDOWAĆ. PRZEBUDOWAĆ

Szczytno nie powinno moim zdaniem rezygnować z budżetu obywatelskiego.

Powinno natomiast potraktować jego historię jak raport z awarii.

Były problemy z głosami. Było postępowanie prokuratorskie. Były pytania o udział samorządowców. Były projekty odrzucane na formalnościach. Były pieniądze, które po niewykonaniu zwycięskiego zadania trafiły na inne cele. Regulamin już wcześniej zmieniano, m.in. po to, by uszczelnić system głosowania.

To nie jest dowód, że idea jest zła.

To jest dowód, że sama idea nie wystarczy.

Może kolejna edycja powinna mieć zakaz zgłaszania projektów przez radnych i członków władz wykonawczych. Może warto zwiększyć pulę. Może wprowadzić osobne kwoty dla projektów inwestycyjnych i społecznych. Może obowiązkowe konsultacje techniczne przed złożeniem wniosku. Może jasną zasadę, co dzieje się z pieniędzmi, jeśli zwycięskiego projektu nie można wykonać.

I przede wszystkim: mniej pułapek formalnych, więcej realnej pomocy.

Dziś jest ostatni dzień naboru.

Można więc znów zachęcać mieszkańców: „Macie pomysł? Zgłoście go”.

Ale po doświadczeniach ostatnich lat uczciwiej byłoby dodać drugie zdanie:

A my zrobimy wszystko, żebyście nie żałowali, że się zaangażowaliście.



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama