Tygodnik Szczytno

Środa, 14 Październik
Imieniny: Edwarda, Geraldyny, Teofila –

Reklama

Reklama

„Deżawi” - felieton Romana Żokowskiego

Czy przeżyliście już „Deżawi” czy raczej Déjà vu? Jak tak i to całkiem nie tak dawno. Oto dla ratowania Błękitnych Pasym, do klubu powraca super snajper Malanowski. Czy to nie jest deżawi? Nie tak dawno Błaszczykowski ratował Wisłę Kraków przed upadkiem, a teraz Malanowski ratuje Błękitnych Pasym. Czy mu się to uda?

 

  • Data:

Błaszczykowskiego po powrocie okrzyknięto bohaterem Krakowa. Do klubu wrócił piłkarz światowej klasy, a do tego pożyczył kasę klubowi i zaangażował ludzi, którzy mają pomóc zażegnać kryzys. Poniekąd ta operacja się udała. Nazwisko Błaszczykowskiego zadziałało, a klub złapał drugi oddech. Czy nazwisko Malanowskiego też zadziała?

 

 

Czy Błękitni odbiją się od dna ligowej tabeli? W Pasymiu powiadają, że Malanowski jako trener i zarazem piłkarz, wyciągnie drużynę z dołka, a w przyszłym sezonie powalczy o awans do IV ligi. Z całym szacunkiem dla Malanowskiego, ja jednak powątpiewam w ten przyszły sukces. Mam wątpliwości, czy nazwisko Malanowski zadziała tak jak Błaszczykowski?

 

Mam też wątpliwości, czy łączenie funkcji trenera i czynnego zawodnika to dobra opcja? W Szczytnie podobny układ z Pietrzakiem się nie sprawdził. Grający trener nie widzi tyle, co trener obserwujący mecz z ławki rezerwowych. To trochę tak, jakby wykonywać dwie prace jednocześnie, a na dobrą sprawę, ani jednej, ani drugiej nie wykonuje się poprawnie. Problem Błękitnych tkwi gdzie indziej. Klub od jakiegoś czasu się nie rozwija. Ławka rezerwowych jest krótka, a czasami w ogóle jej nie ma. To jest chyba największy problem Błękitnych, a potwierdzeniem tego był chyba ostatni mecz barażowy o pozostanie w okręgówce. To na szybko skrzyknięci weterani musieli ratować sytuację. Czy to jest normalna sytuacja?


Reklama

 

Nie wiem, jak wygląda sytuacja z pozyskiwaniem zawodników, ale mam wrażenie, że władze klubu nie robią wystarczających zabiegów, aby wyłapywać uzdolnioną młodzież z terenu gminy. I nie jest to tylko zarzut pod adresem zarządu Błękitnych, ale również pozostałych klubów, które borykają się z brakami kadrowymi. Kiedyś na terenie powiatu działały Ludowe Zespoły Sportowe w skrócie LZS, które uczestniczyły w rozgrywkach B, C i D klasy. Później mieliśmy Ligi Sołeckie gdzie prawie każda wioska wystawiała swoją drużynę. Były rozgrywki i można było wyłapywać tych lepszych zawodników, proponując im grę w klubach wyższej klasy rozgrywkowej. A teraz? Przecież nie tak dawno oddano do użytku piękny kompleks sportowy przy szkole w Pasymiu.

 

Błękitni, mając kłopoty kadrowe, mogą organizować turnieje szóstek piłkarskich na orliku. Może tzw. „Liga Sołecka 6-stek” pozwoliłaby na wyłapanie czterech, może pięciu uzdolnionych piłkarsko młodych chłopaków. Jak widać warunki są, tylko może chęci brakuje. To klub musi myśleć o swojej przyszłości i swoim rozwoju. To klubowi powinno zależeć, aby wyszukać i wyszkolić jak największą liczbę Malanowskich, Łukaszewskich czy Forusiów. To klubowi musi zależeć, aby trener miał komfort wybrania osiemnastki meczowej i nie musiał sam biegać za piłką. Malanowski, to nie cudotwórca i hurtowej produkcji zawodników nie uruchomi. Ale czy uratuje Błękitnych? Dobre pytanie. Pewnie najbliższy sezon, to zweryfikuje. Obyśmy tylko nie musieli przeżywać nowego „Deżawi”, z barażami o utrzymanie Błękitnych w okręgówce.

Reklama

 

Na koniec moich rozważań o „Deżawi”zacytuję jedną panią: „dorośli mężczyźni uganiają się za kawałkiem skóry, dają się kopać po nogach, a czasami i gdzie indziej, tylko dlatego, żeby ich koledzy mogli w tym samym czasie wbić ten kawał skóry w brudną siatkę, do której dostępu broni umazany w błocie mężczyzna, który nie biega po boisku, tylko czeka, aż mu rozkwaszą twarz piłką”. Czyżby nowe „Deżawi?

 

 

Roman Żokowski



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama