Sobota, 25 Kwiecień
Imieniny: Bony, Horacji, Jerzego -

Reklama


Reklama

Felieton Jerzego Niemczuka: Chciałem zmienić dane w banku. Utknąłem w systemie bez SMS-ów i bez wyjścia


Miało być kilka kliknięć i szybka aktualizacja danych w banku. Zamiast tego – brak SMS-ów, konsultanci, błędne komunikaty i blokada, którą autor… założył sobie sam. Jerzy Niemczuk pokazuje, jak w świecie zabezpieczeń łatwo stracić dostęp nie przez oszusta, ale przez system.



O dbałości o nasze bezpieczeństwo bankowe.
Od lat mamy z żoną konta w tym samym internetowym banku, który przysyła natychmiastowe powiadomienia o każdej transakcji, co podnosi poziom bezpieczeństwa, bo zawsze jest czas, żeby w porę zablokować podejrzaną transakcję albo próbę oszustwa. 


Korzystamy też wiernie od lat z tego samego operatora telefonii komórkowej. Blisko nam do jego BTS przez jezioro i nie ma problemów z zasięgiem, więc choć na wsi, to jednak doświadczam komunikacyjnego komfortu w kontaktach z miastem i światem. Gorzej jest tylko latem, kiedy najedzie letników i linia bywa przeciążona. 
Parę tygodni temu żona zmieniła dowód osobisty, więc uznałem, że pora wprowadzić nowe dane na jej koncie.

 

Przy okazji okazało się, że zmieniliśmy niedawno także numer domu, bo wcześniejszy sam sobie nielegalnie przyznałem, ale się nie utrzymał z powodów formalnych. A jeszcze adres e-mail jest nieaktualny, bo go kiedyś zhakowano. Wiadomości co prawda przechodzą na adres nowy, ale nie wiadomo, kiedy to się źle skończy. 
Na swoim koncie pozmieniałem, ale konto Ewki, jak widać, zaniedbane, bo nie lubi go używać. 


Zmiana numeru dowodu niby prosta. Można online. Wystarczy potwierdzić nowe dane kodem, który przychodzi natychmiast smsem. Ale kod nie przychodzi. I ten, i następny. A wszystkie wiadomości z banku zniknęły. 
Przyszło mi do głowy, że nadawca został przypadkiem zablokowany. Dotykowe matryce bywają nadwrażliwe na dotyk i nie dają czasu na zastanowienie. Sprawdziłem. W ustawieniach telefonu nie było żadnej blokady. Zadzwoniłem do banku, podałem swój ID, nie podałem kodu telefonicznego, którego nikt nie pamięta i nawet algorytm nie ma o to pretensji, następnie po odsłuchaniu półgodzinnego koncertu na jedną nutę, usłyszałem ludzki, życzliwy głos konsultanta.


Reklama

 

Sprawdził, że bank smsy wysyła, a jeśli nie dochodzą, to znaczy, że je przypadkiem zablokowałem, a jeśli ich nie zablokowałem, to znaczy, że trzeba szukać rozwiązania u operatora telefonu. Numer domu i email mógłbym zmienić, ale nie mogłem, bo trzeba to potwierdzić kodem, który do mnie nie dotrze, chociaż zostanie wysłany. Już się ich uzbierało z dziesięć. Bezużytecznych. Kiedy już byliśmy blisko, żeby ustalić, że na razie nic się nie da zrobić, pomyliłem się przy weryfikacji i podałem niewłaściwy numer telefonu, czyli swój, a nie żony, a właściwie nie podałem, tylko źle żonie podpowiedziałem, bo to ja obsługuję jej konto. I zostaliśmy skierowani na późniejszą weryfikację, gdzie zadano nam jeszcze trudniejsze pytania.


Tym razem się udało, ale niczego to nie zmieniło na korzyść.
Po odsłuchaniu korzystnych ofert w u operatora telefonii z całej tematów wybrałem problemy techniczne i po wysłuchaniu innego koncertu na jedną nutę, usłyszałem życzliwie głos konsultantki, która cierpliwie wysłuchała naszych krętactw i zdiagnozowała problem. Numer banku został zablokowany na bramce operatora jako numer premium, bo pięciocyfrowy. Dlaczego, bałem się zapytać, ale było to mniej ważne, bo konsultantka go odblokowała, jednak nie na tyle, żeby esemesy zaczęły dochodzić. 


Miałem jeszcze potwierdzić sms kodem. O treści, że blokada aktywowania usług Wap Specjalny została wyłączona, a na końcu, żeby wysłać bezpłatnego smsa o treści W WAP START na wskazany numer. Jednak między jednym i drugim był środek, którego nie doceniłem. Brzmiał on:” Aby włączyć blokadę wyślij… START”
Czyli sam sobie założyłem blokadę, a potem miałem pretensję, że wiadomości nie dochodzą. 
W kolejnej wiadomości zobaczyłem, że prawidłowa odpowiedź brzmi nie START, a KONIEC. Ale to jeszcze nie koniec.  Kolejnych konsultantów i koncerty na jedną nutę opuszczę. 

Reklama


KONIEC wysłałem prawidłowo, a końca nie widać. Ostatnia wiadomość od operatora była radosna: „Już działamy!... Planowana data rozwiązania”… kolejnego dnia. „Nic nie musisz robić”. 
Nie robię, nie mam siły. Korzyść z tego jedyna, że mam kolejny felieton. 
Jerzy Niemczuk



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama