Nie planowała tego. Nie szukała sceny. A jednak to właśnie ona dziś zmienia codzienność seniorów w Szczytnie. Ma 43 lata, pracuje z seniorami i mówi wprost: największym problemem nie jest choroba, tylko samotność. Milena Różańska – wyróżniona podczas gali Jurandy 2026 – opowiada o drodze, która zaczęła się w Długim Borku, a prowadzi do ludzi, którzy najbardziej potrzebują obecności.
– Zacznijmy od początku. Pani jest ze Szczytna?
– Nie do końca. Pochodzę z Długiego Borku. Urodziłam się co prawda w Szczytnie, ale wychowywałam się tam. Do miasta wróciłam dopiero w 2009 roku, po ślubie.
– Czyli powrót po latach. Co było wcześniej?
– Najpierw szkoła podstawowa w Kolonii, potem liceum w Rozogach. A później Warszawa. Wyjechałam tam i zostałam na osiem lat.
– I co Pani robiła w Warszawie?
– Pracowałam w różnych miejscach. To było dobre i bogate doświadczenie. Zupełnie inna rzeczywistość.
– I nagle decyzja: wracamy.
– Tak. Wyszłam za mąż, zaszłam w ciążę i stwierdziliśmy, że chcemy żyć tutaj. Wróciliśmy do Szczytna, zamieszkaliśmy u teściów. I zaczęło się takie normalne życie.
– Łatwo nie było?
– Nie było. Trzeba było się odnaleźć, złapać pracę. Imałam się różnych zajęć. I wtedy zaczęła się moja przygoda z seniorami.
„To wszystko przez moją mamę”
– Skąd w ogóle u Pani taka potrzeba pracy z seniorami?
– Ja zawsze mówię, że to wszystko przez moją mamę. Moi rodzice mieli dużo dzieci w domu, była gospodarka, obowiązki… a ona i tak znajdowała czas, żeby opiekować się sąsiadką.
– Czyli to było gdzieś obok, naturalnie.
– Tak. Ja się kiedyś sama nad tym zastanawiałam – skąd to się bierze. I wracam do tego obrazu. Widocznie to we mnie zostało. Ja po prostu mam potrzebę opieki nad ludźmi.
– Pierwsze doświadczenia były prywatne?
– Tak. Opiekowałam się starszymi osobami. Jednymi państwem przez trzy lata. Do dziś mamy kontakt. To była bardzo ważna relacja.
„Najpierw jestem człowiekiem”
– Dziś pracuje Pani w Klubie Seniora. Co to za miejsce?
– To jest jednostka pod MOPS-em, czyli Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej. A my jesteśmy pod miastem. Formalnie to tak wygląda.
– A w praktyce?
– W praktyce to są ludzie. Ja jestem tam opiekunem. Kierownikiem jest pani Hanna Bojarska. A ja po prostu jestem z seniorami.
– Co to znaczy „być”?
– Najpierw być człowiekiem. To jest podstawa. Ja jestem bardzo wrażliwa i myślę, że to mnie prowadzi. Seniorzy są często bezradni, zagubieni. Mają swoje problemy. Potrzeba czasu aby zaufali, otworzyli się. Jak widzę ich uśmiech, to… to jest coś.
– Mówiła Pani, że czasem płaczecie razem.
– Tak. To się zdarza. Bo to są prawdziwe emocje. Oni mi zaufali. A jak ktoś ufa, to chce się robić więcej. To nie jest tylko praca.
„Oni nie chcą ćwiczeń. Oni chcą rozmowy”
– Jak wygląda dzień w klubie? Są zajęcia, harmonogram?
– Jest plan, oczywiście. Ale życie wygląda inaczej. Jeśli przyjdą i powiedzą: „Nie chcemy dziś ćwiczyć”, to nie ćwiczymy.
– I co wtedy?
– Rozmawiamy. Bo oni tego potrzebują najbardziej. Bycia razem.
– To jest dla nich ważniejsze niż zajęcia?
– Zdecydowanie. Warsztaty są dodatkiem. Największą potrzebą jest rozmowa. Kontakt.
– Z czym przychodzą?
– Z samotnością. Z żałobą. Utrata współmałżonka. Z poczuciem, że zostali sami. I to jest ogromny problem.
– Udaje się to zmieniać?
– Tak. Widzę to. Po pół roku ci ludzie są inni. Osoby, które się nie odzywały, zaczynają mówić. Występują w teatrze. Śmieją się. To jest niesamowite.
„Małe kluby dają więź”
– Co działa najlepiej?
– Małe grupy. Zdecydowanie. W dużych ludzie się gubią. Boją się wejść. A tutaj szybciej powstaje więź.
– Ale nowe osoby mają trudno?
– Tak, zawsze. Bo grupa już jest zżyta. Dlatego zrobiłam dwie grupy, żeby było łatwiej. Nie wszystkim się to podobało, ale trzeba było coś zmienić.
– Ma Pani jakąś wizję na przyszłość?
– Marzę, żeby takie kluby były na każdym osiedlu. Blisko ludzi. Bo odległość naprawdę ma znaczenie.
„To wyróżnienie mnie zaskoczyło”
– Podczas gali Jurandy dostała Pani wyróżnienie. Jak Pani to przyjęła?
– Byłam bardzo zaskoczona. Naprawdę. Bo to nie jest tylko za klub.
– Za co jeszcze?
– Za wolontariat. Działam w „Naszej Szczycieńskiej Ziemi”. Karty zakupowe, śniadania wielkanocne, pomoc seniorom. Prowadzę też teatr.
– Czyli dużo się dzieje.
– Tak, ale to się wszystko łączy. To są ci sami ludzie, te same potrzeby.
„Ja czerpię z nich”
– Co Pani daje ta praca?
– Bardzo dużo. Ja czerpię z seniorów. Jak widzę, że ktoś się uśmiecha, to dla mnie jest ogromna radość.
– Czyli działa to w dwie strony.
– Dokładnie. To nie jest jednostronne.
Las, śpiew i namiot zamiast hotelu
– A prywatnie? Jak Pani odpoczywa?
– Śpiewam w chórze „Pasjonata”. Kocham muzykę. Lubię las. Mój mąż jest myśliwym, więc to też gdzieś naturalnie przyszło.
– Wakacje?
– Biwak. Samochód, namiot, woda. Żadne kurorty. To nie dla mnie.
„Recepta jest prosta”
– Na koniec. Jedno zdanie. Co jest receptą na samotność?
– Drugi człowiek. Nic więcej.
Brawo WRÓBEL!!!
P2ST
2026-05-04 22:38:57
Gdzie znaleźć nowy rozkład jazdy zkmszczytno
2026-05-04 20:51:10
Tak patrzebinpatrze, że kiedyś jak miały być remonty ulic to po prostu był jakiś wykaż i było git. Przecież to są normalne zadania samorządowe do zrobienia. Nikt nikomu laski nie robi że remontuje się chodniki. Ale nie. Dziś to trzeba co chwilę pokazać burmistrza Ocha, jak gdyby on sam to osobiście robił. Przecież to burmistrz zapewne robi wyliczenia, plany i nie ma do tego żadnych wydziałów w ratuszu. Taka propaganda co artykuł, że szok. To Mańkowskiego tak nie promowano z też robiono i remonty itp. Dziś jakiś głupi park się lekko ogarnie na osiedlu i potem robo się jego uroczyste otwarcie. Młodsi nie pamiętają Polskiej Kroniki Filmowej. Ta sama idea widzę, se cały czas przyświeca pewnym wladzom
Romek
2026-05-01 19:42:00
Jeszcze żeby pompa zabytkowa wróciła na cmentarz komunalny.
Nikodem.
2026-05-01 10:56:03
To Slalomucha zepsuł! Chce uzyskać większościowy pakiet udziałów w tężni!
Kamil
2026-04-29 21:20:41
Ktoś tu napisał, że Kazik stracił w jego oczach. No może w oczach innych zyskał? A może Kazika to nie obchodzi co kto o nim myśli bo myśli po swojemu a nie tak jak każdy sobie by chciał? Więcej empatii w komentarzach i nie poczuwania się jako elita...
Bartek
2026-04-27 12:07:00
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04