Jedno spotkanie w czytelni, jeden podpis pod dokumentem, jeden zbieg okoliczności. Jerzy Niemczuk wraca do momentów, które zmieniały jego życie. Pisze o ludziach, decyzjach i przypadkach, które prowadziły go od rysunku do pisania, od porażek do kolejnych szans.
O przypadkach i ludziach
Przypadkiem odkryłem dawno temu na własny użytek pogląd filozoficzny, który nazwałem akcydentalizmem, a potem się okazało, że istnieje on od dawna i tak się właśnie nazywa, a jego prekursorem był w starożytności Epikur. Zakłada on, że przypadek, a nie przeznaczenie decyduje o naszych losach.
Czasem stajemy się ofiarami sił, na które nie mamy wpływu, jak kataklizmy i wojny. Na co dzień splot okoliczności decyduje o tym, gdzie się znajdziemy. Czy skręcimy w jedną albo w drugą stronę i spotkamy na niej wroga albo przyjaciela.
W mitach i starych bajkach przewijał się motyw rozstajnych dróg. To celna metafora losu, na który mamy ograniczony wpływ, a jednak jesteśmy wolni, bo możemy wybierać, dokąd chcemy zmierzać.
Los zrządził, że nie zostałem grafikiem, a zacząłem pisać. Potrzeba wyrażania siebie pozostała, zmieniła tylko formę. W szkole talentu pisarskiego nie przejawiałem. W szkolnej gazetce byłem rysownikiem. Pamiętam, jak starszy o rok Karol Strasburger podarł moją karykaturę nauczyciela. To było pierwsze doświadczenie cenzury. Oddolnej. Nie próbowałem z nią walczyć, a nawet wykazałem zrozumienie. Gazetka zawisła tuż przed klasówką z fizyki, a poza tym Karol był świetnym gimnastykiem. Kilka lat później został w kinie tytułowym „Agentem nr jeden”. Zapewne i jego zaskoczyła kariera aktorska.
Gdybym nie zjawił się 14 lutego w czytelni na Świętojańskiej, nie poznałbym pewnie mojej przyszłej żony i nie zostałbym ojcem na trzecim roku studiów.
Nasz związek był skazany na porażkę, bo na domiar złego ciążył na mnie wyrok więzienia w zawieszeniu i omal nie zostałem z tego powodu relegowany ze studiów, a jednak udało się nam przeżyć szczęśliwie niemal 60 lat. Stały w uczuciach próbowałem z niezłym rezultatem niemal wszystkich aktywności literackich. Pisałem nawet sztuki lalkowe. Ostatnia powstała przed stanem wojennym i zalegała przez jakiś czas, a kiedy ministerstwo miało mi wypłacić honorarium, obudziła się cenzura. Czarny charakter w mojej bajce nazywał się Knuj Trzynasty, co się jej natychmiast skojarzyło z trzynastym grudnia a to, że napisałem to dużo wcześniej, nie miało żadnego znaczenia, bo jak się budzą potwory, to rozum śpi. Pieniądze przepadły, a bajka została objęta zakazem rozpowszechniania. Brak kasy dotknął mnie boleśnie, ale jak mnie czasami pytają o moje rzekome zdolności profetyczne, to się na ten nomen omen przypadek mogę powołać.
Przeżyłem nieco porażek, kiedy zlikwidowano warszawską „Kulturę”, w której pracowałem, żadnej pracy już nie podjąłem. Mało tego, sam sobie zafundowałem wilczy bilet, podpisując zobowiązanie, że nie będę pisał w gazetach należących do RSW „Prasa”. W zamian zyskałem wolność i pisarską niezależność.
Miałem sporo szczęścia do ludzi. Na studiach, moja promotorka, profesor Kostkiewiczowa, wiedząc o moich problemach, załatwiała mi dobrze płatne korepetycje. Przygotowywałem kandydatów do egzaminów na studia.
Profesor Siekierski, który po latach okazał się moim sąsiadem przez jezioro – podobnie jak ja spędzał większość czasu nad Saskiem w domu na Łysej Górze - zachęcił mnie do pisania recenzji do „Nowych Książek”, gdzie poznałem Hannę Bielawską, a potem na długie lata trafiłem do niej, kiedy zaczęła pracować w Polskim Radio. Przyjaźnię się z nią do tej pory.
Z kolei do telewizji trafiłem, kiedy ustał bojkot po stanie wojennym, za sprawą dwóch nagród w konkursie na scenariusz. Oba teksty zostały zrealizowane a potem zacząłem współpracę z teatrem telewizji, gdzie pod życzliwym okiem Jerzego Koeniga zrobiłem sześć telewizyjnych sztuk. Potem zaczęły się seriale, prezesi się zmieniali a ja wciąż współpracowałem z Hanną Probulską i Wojtkiem Jędrkiewiczem, którzy pilotowali moje projekty, także „Ranczo”, dopóki się nim nie rozstałem na własne życzenie.
Tam też poznałem Krystynę Chojnacką, która przez wiele lat była dobrym duchem moich animowanych filmów dla dzieci, dopóki telewizja je produkowała.
Po świętach jadę pożegnać ją ostatni raz. To smutna okazja, ale pozwala mi zachować w pamięci ludzi, którym coś zawdzięczam.
Jerzy Niemczuk
Gdyby ktoś wpadł na pomysł wybudowania spalarni śmieci w okolicy to prawdziwy Polak natychmiast podniósłby larum, że chcemy wytruć naszych mieszkańców tak jak Chińczycy swoich.
Maria
2026-05-25 09:55:39
Jak to będzie budowa mieszkań ztaka firma jak remont szkoły w Malszewie to zycze mieszkańcom powodzenia
Kazik
2026-05-25 07:40:06
W tej gminie nie opłaca się mieszkać. Koszty mieszkania tu niedługo zaczną przewyższać przychody rodziny. Chyba nigdzie w innych sąsiadujących gminach nie ma tak wysokich opłat za śmieci jak w tej gminie.
Xyz
2026-05-24 19:17:47
Oczywiście że ja kojarzymy jak pod wpływem alkoholu robiła burdy w szpitalu co to znów za ustawka.
Szczytno
2026-05-23 18:38:17
Przyjęcie odznaczenia od osobnika który swoim działaniem, robi wszystko by zniszczyć Polskę, to nie jest żaden powód do dumy, to raczej powód do wielkiego wstydu!!!!!
Polak
2026-05-22 23:09:16
Im wyższe stanowiska, tym głupsi ludzie. W Chinach funkcjonuje obecnie ponad 1000 spalarni odpadów, które wytwarzają energię elektryczną i odpowiadają za ponad połowę światowej mocy produkowanej z odpadów...ale debile raczej nie wpadną na pomysł, żeby zbudować taką spalarnię, bo rodziny płaciłyby dziesięciokrotnie mniej za śmieci, i energia byłaby przy okazji znacznie tańsza....a to nie dobra by było dla rodzin.
Polak
2026-05-22 13:18:22
może w końcu doczekamy się udrożenia rowu melioracyjnego pomiędzy ulicą 1 Maja a tzw. nową szosą
Nika
2026-05-21 18:23:03
co za grafomania, naprawdę nie można sformułować innych zarzutów niż literówki na twitterze?
andrzej
2026-05-21 16:51:46
Jakis fanatyk rudej kity szaleje w komentarzach ponizej :)
Obsesja
2026-05-21 16:35:35
I z czego tu sie cieszyć? Z czyjej kieszeni to bedzie realizowane? Z naszej!!!! My sie na to nie zgadzamy!!!! Placówka, która niewiele służy mieszkańcom moze nadal funkcjonować w wynajmowanym lokalu-jak dotychczas. 7 baniek ma byc wydane na cos, co nie bedzie miało realnego prawa bytu. Posłuży jedynie garstce ludzi. To jest niedorzeczne!!! Kto na to pozwolił?!?!?!?!
Atomek
2026-05-21 08:25:29