Niedziela, 24 Maj
Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty -

Reklama


Reklama

Pies z cegłą przy szyi wyłowiony z jeziora. Okoliczności sprawę bada prokuratura


Po publikacji artykułu na naszym portalu do szczycieńskiej Policji zgłosiła się kobieta, która rozpoznała wyłowionego z jeziora psa jako swoje zwierzę. Sprawa jest bardzo poważna. Śledczy prowadzą postępowanie w kierunku uśmiercenia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem.


  • Data:

Dziś, w niedzielę 24 maja, po godzinie 8:00 do Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie zgłosiła się kobieta, która po przeczytaniu artykułu opublikowanego na naszym portalu rozpoznała psa wyłowionego z Jeziora Domowego Dużego jako swoje zwierzę. Jak przekazała właścicielka, pies zaginął kilka dni wcześniej.


Reklama

 

Reklama

Policjanci przyjęli zawiadomienie i wykonali z udziałem kobiety niezbędne czynności procesowe. Na miejscu pracowali funkcjonariusze grupy dochodzeniowo-śledczej pod nadzorem prokuratora oraz lekarz weterynarii. Ciało psa zostało zabezpieczone do dalszych badań.

 

- Obecnie prowadzone są czynności mające na celu szczegółowe wyjaśnienie okoliczności zdarzenia, w tym ustalenie przebiegu wydarzeń oraz ewentualnego udziału osób trzecich. Postępowanie prowadzone jest w kierunku uśmiercenia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem - mówi mł. asp. Agata Stefaniak, oficer prasowy KPP w Szczytnie.

 

Przypomnijmy. Do makabrycznego odkrycia doszło w sobotę 23 maja nad Jeziorem Domowym Dużym w Szczytnie. Jeden ze szczycieńskich wędkarzy podczas łowienia wyciągnął z wody martwego psa. Zwierzę miało na szyi sznur od snopowiązałki, do którego przywiązana była cegła. Wszystko wskazuje na to, że ktoś celowo utopił psa i wrzucił go do jeziora z łódki. Ciało zwierzęcia znajdowało się około 15 metrów od brzegu, za półwyspem od strony ulicy Bartnej. Wędkarz łowił tam na spinning.

 

- Myślałem, że zaczepiłem szczupaka. Ciągnąłem to do brzegu i dopiero po chwili zobaczyłem, że to pies. Mocno napęczniały już. Wtedy zauważyłem, że wokół szyi ma opleciony sznur, a na drugim końcu wisiała cegła. Gdy ciągnąłem to do brzegu w pewnym momencie sznur zerwał się i opadł z cegła na dno – opowiada. - Psa zostawiłem przy brzegu, bałem się. Nie mogłem na to patrzeć - mówił dla Tygodnika Szczytno wędkarz.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama