Leokadia Derkies od ponad dwóch dekad pracuje z osobami uzależnionymi i ich rodzinami. W rozmowie opowiada o chorobie, która nie wybiera — dotyka nastolatków, rodziców, ludzi sukcesu i tych, którzy do końca wierzą, że „mają wszystko pod kontrolą”. To rozmowa o alkoholu, który w Polsce wciąż jest bardziej tradycją niż alarmem. I o tym, dlaczego najtrudniejszym momentem terapii jest chwila, gdy człowiek po raz pierwszy mówi: „to dotyczy mnie”.
Od czterdziestu lat pracuje w Wojewódzkim Zespole Lecznictwa Psychiatrycznego w Olsztynie. Od około dwudziestu zajmuje się terapią uzależnień. Prowadzi psychoterapię indywidualną i grupową, pracuje z osobami uzależnionymi od alkoholu, narkotyków, leków, hazardu, nikotyny. Wspiera rodziny, współpracuje z sądem jako biegła, działa w stowarzyszeniu „Bądź dobrej myśl”. Z Leokadią Derkies rozmawiamy o tym, dlaczego alkohol wciąż nie jest traktowany jak realny problem – i dlaczego najtrudniejszym przeciwnikiem w terapii jest zaprzeczenie.
Uzależnienie od alkoholu wciąż bywa traktowane jak problem „czyjś”, nie nasz. Dlaczego?
Bo alkohol od wieków jest wpisany w naszą kulturę. Spotkania rodzinne, uroczystości, sukcesy, porażki – wszystko odbywało się przy udziale alkoholu. On był takim społecznym łącznikiem. Przez lata nikt nie umieszczał go w kategorii problemu. To było normalne zachowanie. Było duże społeczne przyzwolenie.
W czasach komunizmu temat uzależnienia był wręcz wyparty. „Nie ma problemu, ludzie piją – tak jest”. I konsekwencje tamtego myślenia ponosimy do dziś.
Dziś to się zmienia?
Zaczynamy o tym mówić głośniej. Na przestrzeni lat obraz uzależnień się zmienił. Coraz częściej widzimy osoby uzależnione nie tylko od alkoholu. Uzależnienia się mieszają. Alkohol współwystępuje z lekami, narkotykami, hazardem, kompulsywnymi zachowaniami.
Problem uzależnień jest bardziej złożony niż dwadzieścia lat temu.
„Im wcześniej zaczyna się uzależnienie, tym większa destrukcja”
Czy zmienił się wiek osób trafiających na terapię?
W młodszych grupach wiekowych problem się nasilił. Ale to nie znaczy, że wcześniej go nie było. Wiele lat temu pracowałam w oddziale młodzieżowym. Trafiały tam dzieci w wieku 12–14 lat już uzależnione.
Kiedyś były to kleje, rozpuszczalniki. Dziś są dopalacze, syntetyczne substancje. I coraz wcześniejsza inicjacja alkoholowa.
Im szybciej zaczyna się uzależnienie, tym trwalsze są jego skutki. Im większa destrukcja, tym trudniej zdrowieć.
Czy któreś uzależnienie jest „najtrudniejsze”?
Nie porównuję w ten sposób. Każde uzależnienie wymaga indywidualnego podejścia. Każde działa trochę inaczej. Ale wszystkie mają wspólny rdzeń.
„Uzależnienie to choroba zaprzeczeń”
Dlaczego osoby uzależnione często same nie widzą problemu?
Bo uzależnienie to choroba zaprzeczeń. To nie jest kwestia złej woli. Alkohol zmienia sposób myślenia. Wpływa na mózg. Człowiek zaczyna inaczej postrzegać rzeczywistość. Nie widzi skali problemu, nawet jeśli dla otoczenia jest ona oczywista.
Uzależnianie się jest procesem. Trwa latami. Nie jest tak, że ktoś sięga po alkohol i od razu jest uzależniony. Czasem mija kilka, czasem kilkanaście lat. W tym czasie mechanizm zaprzeczania się wzmacnia.
Dlatego najczęściej to bliscy pierwsi mówią: „coś jest nie tak”.
Na czym polega dobra terapia?
Każda terapia zaczyna się od pracy nad motywacją. Osoba zgłaszająca się na leczenie zazwyczaj ma motywację zewnętrzną. Rodzina naciska. Pracodawca zagroził zwolnieniem. Sąd skierował. Ta motywacja wystarcza na początek.
Ale kluczowe jest, żeby stała się motywacją wewnętrzną. Żeby człowiek sam chciał zmiany. To dzieje się w procesie psychoterapii.
Trudno wymagać, by ktoś w chorobie zaprzeczeń od razu widział pełny obraz sytuacji. To jest odkrywanie krok po kroku.
Co jest skuteczniejsze: terapia indywidualna czy grupowa?
To nie jest rywalizacja. Obie są potrzebne. Na początku często łatwiej jest w kontakcie indywidualnym. Wiele osób wstydzi się swojego problemu. Mówienie o nim przed grupą bywa trudne.
Ale terapia grupowa ma ogromną siłę. Pacjent widzi, że nie jest sam. Że problem dotyczy ludzi w różnym wieku, z różnych środowisk. Czasem łatwiej przyjąć trudną prawdę od drugiego pacjenta niż od terapeuty.
Prawdziwa zmiana dzieje się w relacjach. Im więcej bezpiecznych relacji, tym większa szansa na zmianę.
Jaką rolę odgrywa rodzina?
Ogromną. W każdej chorobie łatwiej zdrowieć, gdy ma się wsparcie. Ale w uzależnieniu to wsparcie musi być inne.
Nie chodzi o głaskanie i usprawiedliwianie. Chodzi o wsparcie konfrontujące. „Jestem przy tobie, pomogę ci, ale też oczekuję odpowiedzialności”. To jest trudne dla obu stron.
Pracuję również z osobami współuzależnionymi, z dorosłymi dziećmi alkoholików. Uzależnienie nigdy nie dotyka tylko jednej osoby. Zawsze dotyka systemu rodzinnego.
Na czym polega wyjście z uzależnienia?
Mówię pacjentom o trzech krokach. Pierwszy – zdobycie wiedzy o chorobie.
Drugi – odniesienie tej wiedzy do siebie. Zobaczenie: „to dotyczy mnie”. To dzieje się w relacji z terapeutą i z grupą.
Trzeci – najtrudniejszy. Stosowanie tej wiedzy w codziennym życiu. Poza oddziałem. Poza salą terapeutyczną. W pracy. W domu. W relacjach.
To jest prawdziwy test zmiany.
Po tylu latach pracy – co Panią najbardziej porusza?
To, że uzależnienie nie wybiera. Dotyka każdej grupy społecznej. Wykształconych i niewykształconych. Młodych i starszych. Mężczyzn i kobiet. I to, że wciąż myślimy: „to nie nas dotyczy”. A to jest choroba. I jak każda choroba – wymaga leczenia. I odwagi, żeby powiedzieć: potrzebuję pomocy.
naruszenie konstrukcji wiezy
wojt jaskol stasiek
2026-07-09 04:23:57
gdyby nie ta wieza to nie bylbyl w radiu
wojt jaskol stasiek
2026-07-09 04:21:31
koordynator sobie ustala dyzury a starosta placi
ollsza
2026-07-09 04:18:51
to dooncz ta pzybudowke
jery
2026-07-08 20:43:04
Szanowny XXX nie tylko autor uważa wybór Batyra za wątpliwy. Przesłanki sa takie ze powinny zostać policzone glosy we wszystkich komisjach, bo Pańscy czyli pisowscy strażnicy wyborów je sfałszowali, jak zwykle tam gdzie Ci komuniści z PiS cokolwiek robią. Jak zwykle mój wpis zostanie usunięty przez admina.
j23
2026-07-08 08:50:47
Jakos teznia chyba nie ma kamienia i funkcjonuje
Romek
2026-07-07 05:00:54
Ogłaszają konkursy, rozstrzygają je, wygrywają ostatecznie to i upamiętnienia są warci...
Follower
2026-07-06 22:06:55
Szanowny Panie, Czuję się wywołany to tablicy. Mam wrażenie, że nie do końca zrozumiał Pan intencję mojego komentarza. Przede wszystkim nie chciałem Pana obrazić ani deprecjonować, używając określenia „elita”. Nie napisałem, że należy Pan do elity, lecz że sam przedstawia się Pan często jako osoba stojąca nieco wyżej od tych, których poglądy polityczne Pan krytykuje. Moim zdaniem celowo przeciwstawia Pan dwa światy: świat ludzi kulturalnych, wyrobionych, świadomych oraz świat zwykłych obywateli (wyznawców), którzy dokonują niewłaściwych wyborów politycznych. Moją intencją był sprzeciw wobec dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Uważam, że uczestnictwo w koncertach filharmonicznych, znajomość zasad savoir-vivre\'u czy zainteresowanie kulturą wysoką nie czynią nikogo człowiekiem wartościowszym od tych, którzy mają inne zainteresowania lub odmienne poglądy polityczne. Chciałbym również zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. W swoich felietonach regularnie podważa Pan wybór Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta RP, sugerując wprost, że jego mandat jest wątpliwy. Moim zdaniem nie ma ku temu wystarczających podstaw. Mam wrażenie, że taka narracja coraz bardziej wpisuje się w retorykę środowisk skupionych wokół hasła „Silni Razem” z Romanem Giertychem na czele. To oczywiście Pańskie prawo, jednak sądzę, że osoba o Pańskim doświadczeniu, wiedzy i niewątpliwej erudycji nie musi sięgać po argumentację, która przez wielu obywateli traktowana jest jako niepoważna, lekko mówiąc. Pozdrawiam
XxX
2026-07-06 17:29:24
A może coś o \"2-godzinnym\" prezydencie Trzaskowskim i jego umiejętnościach w zakresie zarządzania szpitalami oraz ochronie sygnalistów? Czy dalej tępe bicie w bębenek dla elitarnego betonu?
Kurek
2026-07-06 12:34:12
Szkoda że na zdjęciach nie ma zwycięzców a tylko osoby z drugiego miejsca. Chłopcy mają 16 i 17 lat. Brawo Kuba i Kacper
Marek
2026-07-05 21:36:04