Tygodnik Szczytno

Sobota, 12 Wrzesień
Imieniny: Dagny, Jacka, Prota

Reklama

Reklama

O tym, co jeszcze może wybuchnąć – felieton Jerzego Niemczuka

Generałowi Szymczakowi włos z głowy nie spadł, bo całkiem łysy, to mało powiedzieć. Że on głowę stracił, to też mało. On dalej jest głową policji i nawet zarządza szkoleniem, jak się z granatnikami obchodzić. Takiej historii ani ja, ani żaden z moich kolegów zajmujących się pisaniem by nie miał odwagi popełnić. Autor! Autor! – chciałoby się zakrzyknąć. I co? Nic. Cisza.

  • Data:

Oszołomiona niezwykłym wyczynem swojego generała policja najpierw zgłosiła katastrofę budowlaną, wezwała straż pożarną na pomoc, a następnie straż odwołała. Reakcja policji nie daje gwarancji, że w razie potrzeby będzie nas skutecznie tłumiła, bo sobie sama może krzywdę zrobić, jeśli generał będzie ją uczył na własnych błędach, jak się odchodzić z granatnikami, a straż pożarna nie zostanie wezwana, żeby wszystkich polewać wodą. A będzie co tłumić, bo szykują się kolejne detonacje.

 

Nieznany autor stojący za odpaleniem Szymczaka natychmiast przyspieszył swoją opowieść i na przykrywkę wrzucił nienową, wypróbowaną już nieskutecznie historię. Zaatakował TVN, co spowodowało wybuch solidarności wszystkich niezależnych mediów.

 

A tu jeszcze minister Czarnek grozi, że ponownie będzie próbował wysadzić w powietrze edukację i w tym celu chce wyrzucić na ulicę sto tysięcy nauczycieli, których na razie w szkołach brakuje, a jak są, to im brakuje do pierwszego. Pozbawieni opieki nauczycieli uczniowie też zapewne wyjdą na ulicę. Na kursy z obsługi granatników policja ich przecież nie przyjmie, więc na różne sposoby niewyszkoleni uczniowie mogą sobie i innym wyrządzić wiele szkód.

 

Niewykluczone, że do jakichś detonacji może dojść na Orlenie. Nie wiadomo, co się tam dzieje, bo nawet NIK nie ma wstępu. Z tym że ceny wystrzeliły, jak ropa była tania i na razie się wystrzelały. Nie wiadomo więc, jaką bronią Obajtek dysponuje, czy zapoznał się z instrukcją i czy będzie strzelał, bo jak dotąd nawet do informacji niejawnych nie został dopuszczony.


Reklama

 

Szczególnie głośne ataki na wolne media szkodzą władzy. Poza dyktaturami, bo w nich wolnych mediów nie ma i ze świata się tam trzeba dowiadywać, co się dzieje w kraju. Nasza władza, udając, że nie jest dyktaturą, sama sobie szkodzi atakując media. A jak przyzna otwarcie, że zamierza nią zostać, to też sobie zaszkodzi. Kiedy zostanie, to przez czas jej trwania będzie szkodziła wszystkim poza sobą samą, lecz gdy jej kres nastąpi, najbardziej sobie samej zaszkodzi, bo jej agonia nie mniej będzie bolesna jak jej istnienie.

 

Lont pod tą największą detonację jest już rozciągnięty. To miliardy czekających na Polskę funduszy unijnych. One do nas nie trafią, dopóki wady prawne nie zostaną usunięte. Co prawda próbę usuwania podjęto, ale czy skuteczną – nie wiadomo, bo wiadomo, że to próba nieudolna. Ma jedynie zamydlić Unii oczy i przekonać, że te pieniądze nie sfinansują sadowienia się w Europie dyktatury. Ale to się autokracji, która już się u nas umacnia, nie podoba, dlatego w Europie większe dla siebie zagrożenie widzi niż w Putinie. Im te pieniądze rzeczywiście niepotrzebne, bo nie da się ich wydać na oszczerczą kampanię i wygrać nimi najbliższych wyborów, a tego, co mają w kraju, wystarczy, żeby się wygodnie przy władzy utrzymać.

 

Jeśli jednak pieniędzy nie otrzymają, to przez usłużne media okrzykną, że Unia nas okradła, że już nie dostajemy, ale dopłacamy i deal się już nie opłaca. Co w pewnym sensie będzie prawdą. Już dopłacamy setki milionów euro za oddalanie się od Europy.

Reklama

 

I „wypierpol” stanie się faktem. Było kiedyś „wejdą – nie wejdą”, teraz jest „wyjdą – nie wyjdą”. Wtedy mieliśmy gorący oddech atomowego mocarstwa za plecami i lufy sowieckich tanków skierowane w stronę polskiej granicy. Teraz na szali mamy fortunę w euro i masakrowanych za najbliższą granicą Ukraińców. I jasny wybór, po której stronie świata chcemy zostać. Ale siła mediów podległych, a topornych jest ogromna. Dlatego, że nie nauczyliśmy ludzi krytycznego myślenia o zagrożeniach demokracji, odróżniać kłamstwa od prawdy. A kłamstwo się nobilitowało i na równych prawach wypiera prawdę, tak jak zły pieniądz wypiera dobry. Gorzej, nawet zły pieniądz zachowuje jednak jakąś częściową wartość, kłamstwo wyrządza wyłącznie zło.

 

Cieszę się, że mój tygodnik znalazł się w tej konfrontacji po dobrej stronie mocy.

 

Jerzy Niemczuk



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama