Tygodnik Szczytno

Sobota, 19 Wrzesień
Imieniny: Ireny, Irminy, Stanisława

Reklama

Reklama

Nazistowskie symbole – skandal czy sztuka? Rozmowa z Arkadiuszem Letkiewiczem

Niekonwencjonalny strój członka zespołu Hunter podczas piątkowego koncertu w ramach Dni i Nocy Szczytna wywołał oburzenie niektórych widzów, a może raczej obserwatorów miejskiej strony internetowej, bo tam zdjęcie muzyka we wrażym uniformie zostało, choć na krótko, wyeksponowane (celowo?). I o ile z publiki niewiele osób zwróciło nań uwagę, to późniejsze reakcje, łącznie z oficjalnym komunikatem burmistrza Szczytna – nadały sprawie innego wymiaru, także medialnego. Najdziwniejsze jest jednak to, że żadne „czynniki”, ani władcze, ani prasowe, nie były uprzejme sięgnąć po wyjaśnienia do źródeł. Rozmawiamy więc z autorem „skandalu”: Arkadiuszem Letkiewiczem.

  • Data:

Mundur gestapowca mógł się widowni nie spodobać...

 

Chyba nie zdążył. Miałem go na sobie dosłownie chwilę. Był on swoistą ilustracją do krótkiej części jednego utworu, gdy mówiłem, a właściwie krzyczałem po niemiecku, udając czy odgrywając postać niesławnego szefa III Rzeszy. Po tym „wystąpieniu” mundur zdjąłem.

 

Taki strój był czymś uzasadniony?

 

Przyczyn jest kilka. Od początku istnienia Hunter w swoich utworach opowiada się przeciw brutalności, wojnie, a właściwie przeciw przemocy pod wszelkimi postaciami. Każdy nasz koncert jest też swoistym spektaklem. Nie tylko muzyka i teksty piosenek, ale także choreografia czy właśnie stroje mają swoje znaczenie, swój sens. Te stroje jakby plastycznie uzupełniają przesłanie utworów. Tak też było w tym przypadku.

 

Powiesz dokładniej, o co chodziło w tej konkretnej piosence?

 

Niemcy, hitlerowcy, o czym wszyscy chyba wiedzą, mieli na mundurowych pasach, a dokładniej na klamrach napis „Got mit uns” czyli w tłumaczeniu: „Bóg jest z nami”. Tym samym uzurpowali sobie prawo, by w imieniu Boga robić wszystko, co im się podoba, także to niepowtarzalne zło, które dominowało podczas II wojny światowej. W tym właśnie kontekście, wcielając się w największego zbrodniarza wszech czasów, wykrzyczałem, że „spaliłem cały świat zgodnie z bożą wolą”. Wzajemne wyrzynanie się narodów w imię religii (jakiejkolwiek) to zresztą tragedia ludzka od początku istnienia tak ludzkości, jak i religii. Oczywiste jest, że to przesłanie było przewrotne, że z pewnością nie miało na celu popierania tragicznych zdarzeń historii, a wręcz przeciwnie. Trzeba jednak poznać cały utwór, żeby to zrozumieć. Wyrwanie kilku słów z kontekstu rodzi właśnie takie skutki, jak widać.


Reklama

 

Czy to była nowa piosenka, powstała na okoliczność świętowania 35-lecia istnienia zespołu?

 

Ależ skąd! Gramy ją już od 2013 roku i na wszystkich koncertach dokładnie w ten sam sposób jest ona przedstawiana, powiedziałbym – odgrywana. I – jak dotąd – nigdy nie spotkało się to z takimi negatywnymi reakcjami, a wręcz przeciwnie: publiczność doskonale rozumiała przesłanie, bo zna zespół, zna nasze teksty, wie, o czym śpiewamy.

 

Hm... Czyli w Szczytnie nie wszyscy widzowie i słuchacze przesłanie pojęli... Atmosferę skandalu wywołała właściwie radna Anna Rybińska, która na poniedziałkowej sesji nadzwyczajnej zwróciła uwagę na niestosowność twojego stroju i zawnioskowała do burmistrza o to, by tę sprawę wyjaśnił. Argumentowała, że na widowni była młodzież, dla której lansowanie hitlerowskich oznaczeń nie jest wskazane, a z kolei starszej części publiczności też to się źle kojarzy. W efekcie burmistrz sporządził był oświadczenie, opublikowane na urzędowej, oficjalnej stronie, w którym, najkrócej rzecz ujmując, informuje, że nie wiedział, ale gdyby wiedział, to by nie pozwolił, i że w ogóle ten mundur to przekroczenie dobrego smaku, szczególnie gdy „pod granicą toczy się inna wojna”.

 

Nie wiem, pod jaką granicą toczy się wojna, ale wiem, że toczy się tuż za granicą. A do tej właśnie wojny, jak zresztą do każdej, Hunter ma negatywny stosunek tak dalece, że napisaliśmy ukraiński tekst do naszego utworu „Kiedy umieram”. Był on zresztą śpiewany podczas szczycieńskiego koncertu, a zespołowi towarzyszyła piosenkarka ukraińska. Dodam, że do tego akurat utworu jest na youtube teledysk. Warto go obejrzeć, posłuchać... Może wtedy niektórzy szczycieńscy oficjele potrafiliby coś więcej zrozumieć...

Reklama

 

Nie każdy grzebie w youtube...

 

Ale jeśli ktoś chce się oficjalnie i „autorytatywnie” na jakiś temat wypowiadać, to wypadałoby się najpierw z tym tematem zapoznać. Przed koncertem Hunter został szczególnie wyróżniony. Zostaliśmy wpisani do Księgi Pamiątkowej Szczytna w dowód uznania za to, że od tylu już lat naszą działalnością artystyczną promujemy miasto. Choć minęło sporo lat, to wciąż w pamięci wielu fanów muzyki, nie tylko tej naszej, brzmią pozytywne echa Hunterfestu... Uznanie to nie jest na wyrost. W każdym mieście, w którym występujemy podkreślamy, że jesteśmy z Mazur, ze Szczytna.... Saimon (Szymon Karchut – przyp. H.B.) herbem Szczytna ma ozdobioną gitarę. Jesteśmy dumni z naszego miasta. Przynajmniej tak było dotychczas...

 

Z tego, co dociera do redakcji wynika, że ten hitlerowski akcent ma być jeszcze bardziej rozdmuchany, wykorzystany politycznie... Eksponuje się, że jesteś emerytowanym policjantem wysokiej rangi, byłym komendantem WSPol...

 

Na to nie mam wpływu. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Równie dobrze można by Stanisława Mikulskiego odsądzać od czci i wiary za odgrywanie Hansa Klossa, przecież w niemieckim mundurze, czy może lepiej Emila Karewicza za rolę Hermanna Brunnera, bo ten pokazywał się na ekranach w mundurze Gestapo. Nie dajmy się zwariować. Nie da się zmazać historycznych faktów milczeniem. W przypadku wojen – milczenie jest błędem. Trzeba o nich pamiętać, przypominać i nieustannie piętnować. To właśnie robi Hunter.

 



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama