- Miejscowa strzelnica nie jest bezpieczna. Jesteśmy przekonani, że niektóre z kul czy pocisków przelatują aż przez nasze podwórko. Czujemy się zagrożeni. Czy ktoś poważnie potraktuje nasze obawy dopiero wówczas, gdy któreś z nas czy naszych dzieci zostanie postrzelone? - pytają Joanna i Łukasz Zwierzchowscy z Dźwierzut. Jedno policyjne postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. Drugie niedawno zostało uruchomione.
Strzelnica w Dźwierzutach powstała na terenie dawnego wyrobiska żwirowego i działa od 2014 roku. Według „papierologii” spełnia wszelkie formalne wymagania. Co prawda, jak mówią Zwierzchowscy, niektóre z osób, zajmujących się sprawą już od końca marca br., były zdziwione, że domy mieszkalne znajdują się tak blisko (około 400 metrów) za kulochwytami (czyli de facto na linii strzałów), ale ostatecznie nie miało (i nie ma) to wpływu na działalność strzelnicy, aktywną zresztą.
Strzelnicą od początku jej istnienia administruje dźwierzucki Strzelecki Klub Sportowy „Bielik”, z którego inicjatywy zresztą teren dawnej żwirowni został na tę strzelnicę „przerobiony”. Wszystko tam gra czyli jest zgodne z obowiązującymi przepisami – tak przynajmniej wynika z prokuratorskich ustaleń.
Coś świszcze...
Pierwsze „świszczące” zdarzenie miało miejsce dokładnie 28 marca br. Joanna Zwierzchowska przebywała wówczas na własnym podwórku.
- Słyszałam odgłosy strzałów. Zawsze je słyszymy, bo przecież mieszkamy bardzo blisko, ale już się do nich przyzwyczailiśmy. Wtedy jednak usłyszałam także świst, jakby pociski przelatywały gdzieś blisko, obok mnie, przez nasze podwórko – opowiada.
Przerażona zawołała męża i wspólnie podjęli natychmiastową interwencję bezpośrednio na strzelnicy, a następnie zdarzenie zgłosili w miejscowej komendzie policji jako dowód przedstawiając nagrane na telefonie komórkowym świszczące odgłosy.
Nieumyślne zagrożenie
Organy potraktowały rzecz dwutorowo. Postępowania w trybie art. 160 par. 3 k.k. (nieumyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu) ostatecznie nie wszczęto, bo Zwierzchowscy nie złożyli wymaganego wniosku o ściganie konkretnych osób – ich zdaniem – odpowiedzialnych za to narażenie. Prokuratura natomiast „już” 8 maja, zajęła się sprawą w myśl art. 231 par. 3 k.k. (nieumyślne niedopełnienie obowiązków służbowych, prowadzące do powstania istotnej szkody) i 20 czerwca swoje postępowanie umorzyła uznając, że strzelanina z 28 marca była przeprowadzona perfekcyjnie (ćwiczyli doświadczeni policjanci pod okiem jeszcze bardziej doświadczonych instruktorów), a świstów na komórce nie udało się zidentyfikować.
I znów coś świszcze...
Na czas postępowań strzelanie było chyba wstrzymane, bo nic nie słyszeliśmy, a później wszystko wróciło do „normy” - mówi Łukasz Zwierzchowski. - Tyle że nie tak dawno, bo 17 października znów coś „świstało” po naszym podwórku. I nie był to pojedynczy odgłos (co zostało ponownie nagrane na komórkę – przyp. H.B.). Miało to miejsce około 9. rano. Wezwałem policję. Patrol pojawił się godzinę później. Powiedziałem o co chodzi. Pojechali na strzelnicę. Efektów nie było. Strzelano nadal, a ja około godziny 11. nagrywałem odgłosy kolejnych świstów.
I znów Zwierzchowscy podjęli działania, które mają ich chronić przed przypadkowym postrzeleniem, bo tego się obawiają. Ponownie złożyli zawiadomienie na policji, tym razem już z właściwym wnioskiem. Dzień po świszczącej strzelaninie złożyli też w Urzędzie Gminy, adresowane do wójt Marianny Szydlik pismo, w którym dokładnie opisują całą sytuację i zwracają się o „pomoc w danej sprawie i o ewentualne zamknięcie strzelnicy”.
W redakcji „Tygodnika Szczytno” pojawili się, z całą dotychczasową urzędową dokumentacją i nagraniami, 7 listopada, zdeterminowani i zaniepokojeni tym, że po trzech tygodniach żaden z „uruchomionych” przez nich organów i urzędów nie dał „znaku życia”.
Naturalny kulochwyt
W prokuratorskich ustaleniach zawarta jest informacja, że na dźwierzucką strzelnicę składa się osiem tzw. osi strzeleckich o różnej długości (maks. 240 m), zabezpieczonych na końcach „naturalnymi kulochwytami mającymi postać piaszczystych nasypów i skarp”. Prokurator ustalił też, że działa ona zgodnie z zapisami ustawy o broni i amunicji, czyli jest prawidłowo zlokalizowana, zbudowana i zorganizowana, czego dowodzi regulamin strzelnicy. Ustawa o broni i tenże regulamin mówią m.in., że strzelnicowe umocnienia wykluczają „możliwość wydostania się poza ich obręb pocisku wystrzelonego z broni na stanowisku strzeleckim”. „Papiery” mówią więc, że po podwórku Zwierzchowskich nic nie ma prawa latać, a skoro nie ma prawa, to i nie lata. Czy kule jako takie prawo respektują – trudno orzec. Nie ulega wątpliwości (co zresztą w prokuratorskich ustaleniach zostało potwierdzone), że podczas strzelań ćwiczebnych służb mundurowych (a takich nie brakuje) używa się ostrej amunicji i broni o zasięgu rażenia („obalania”) do 500 m, a nawet i 3000 metrów, czyli odległości znacznie przekraczających posadowienie posesji Zwierzchowskich.
Prezes Strzeleckiego Klubu Sportowego „Bielik” – Piotr Mielecki, nie chciał komentować sprawy w rozmowie telefonicznej. Do tematu zatem wrócimy po to chociażby, by przedstawić stanowisko drugiej strony, jak też – ewentualne – działania organów (policji i wójt gminy).
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23