Reportaż z gminy, gdzie częściej niż dzieci rodzą się… dobre nazwiska. Czyli jak gmina z demograficznym dołkiem przyciąga gwiazdy wielkiego formatu: Agnieszka Holland, Jerzy Skolimowski, Ilona Łepkowska, Zdzisław Zioło, Mariusz Czerkawski, Maryla Rodowicz, Kazik Staszewski, Jakub Żulczyk...
Gdyby ranking prestiżu gmin powstawał na podstawie gęstości celebrytów na kilometr kwadratowy, Jedwabno byłoby w ścisłej krajowej czołówce. Mimo że wskaźnik zaludnienia wynosi tu ledwie 11,5 osoby na km², to trudno oprzeć się wrażeniu, że za połowę tej liczby odpowiadają: Kazik Staszewski, Maryla Rodowicz, Jarosław Żulczyk, czy Jerzy Skolimowski, czy Agnieszka Holland.
Owszem, dzieci rodzi się tu niewiele. Od stycznia do maja ubiegłego roku – dokładnie czworo. W tym nie jest lepiej. Ale za to mieszkańców z pierwszych stron gazet – coraz więcej. Ostatnio do tego niecodziennego grona dołączył Jakub Żulczyk, autor „Ślepnąc od świateł” i „Informacji zwrotnej”. Gmina powitała go niemal jak papieża – z radością, wpisem na Facebooku i serdecznym uściskiem dłoni wójta.
– Panie Jakubie – witamy na pokładzie! – ogłosił z dumą wójt Sławomir Ambroziak, który z pisarzem rozmawiał o literaturze, Warmii i planach na przyszłość.
Gwiazdozbiór wśród borów i jezior
Lista mieszkańców – stałych i czasowych – prezentuje się niczym gala rozdania Fryderyków:
• Agnieszka Holland – reżyserka z Oscarem na horyzoncie,
• Jerzy Skolimowski – artysta totalny,
• Ilona Łepkowska – królowa polskich scenariuszy,
• Zdzisław Zioło – gitarzysta De Mono, który z dumą ogłosił swój meldunek podczas koncertu,
• Mariusz Czerkawski – legenda hokeja,
• Maryla Rodowicz – bywała, śpiewała, inspirowała,
• Kazik Staszewski – który chętnie zaglądał do kultowego baru Norka w Nartach.
Teraz do tej listy dołącza Jakub Żulczyk.
– Kto jeszcze? Nie powiem – uśmiecha się wójt. – Ale rozmawiamy z wieloma.
Dlaczego Jedwabno? Bo tu się oddycha
– To nie są upchane ludźmi wielkie jeziora mazurskie, gdzie tłum i ceny odbierają rozum – tłumaczy Ambroziak. – U nas są lasy, cisza, cudowne jeziora bez motorówek. I wciąż dużo taniej.
Wójt nie ukrywa, że Jedwabno to miejsce dla ludzi, którzy chcą odetchnąć – od wielkiego świata, korków, szumu. I którzy nie boją się porannego śpiewu ptaków zamiast miejskiej syreny.
A i lokalizacja – jak mówi – niczego sobie: blisko do Olsztyna, blisko do „siódemki”. Kto wie, może to najlepiej ukryty mazurski adres VIP?
Promocja? Dyskretna, ale działa
Czy gmina zamierza wypuścić billboardy z hasłem: „Zamieszkaj tam, gdzie Kazik pił piwo, a Żulczyk pisze bestsellery”? Niekoniecznie.
– Z każdym z nich się spotkałem. To świetni ludzie – mówi Ambroziak. – Czasami korzystamy z tej obecności, czasami pozwalamy działać cichym szeptem. Samo zdjęcie z panem Żulczykiem to przecież już niezła promocja.
I faktycznie – o wpisie urzędu gminy mówią już nie tylko sąsiednie powiaty, ale i portale z Warszawy. W końcu nie co dzień pisarz tej rangi zamienia stolicę na gminną przestrzeń.
Jedwabno. Raj dla artystów, ale dzieci – jak na lekarstwo
Nie wszystko jednak w gminie gra jak u Huntera. Problem demografii spędza sen z powiek urzędnikom bardziej niż nowe dzieła Żulczyka.
– Od stycznia do maja ubiegłego roku: cztery urodzenia, osiemnaście zgonów – podawał naszemu dziennikarzowi niemal rok temu Ambroziak. – To nie są dane, które napawają optymizmem.
Właśnie zakończyła się budowa żłobka – inwestycja odważna, może nawet prorocza. Ale żeby dzieci do niego trafiły, potrzebne są rodziny. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie demografia.
– To efekt tego, że moje pokolenie po prostu wyjechało z gminy. Ja wróciłem, inni nie. Problemem nie jest brak pracy, tylko niskie płace – mówi Ambroziak. – Jeśli wynagrodzenia będą wyższe, młodzi ludzie wrócą, bo tu naprawdę żyje się doskonale.
Podczas Dni Jedwabna wójt apelował publicznie o... prokreację. Zrobił to ze sceny, tuż przed koncertem Andrzeja Krzywego. Na razie bez przełomu.
– Brakuje godnych pensji. To głównie z tego powodu młodzi ruszają w świat – mówi Ambroziak. - Najpierw na studia, potem już nie bardzo chcą wracać. Ja przebyłem podobną drogę. Wróciłem, ale wielu nie. Dlaczego? Okazuje się, że dziś sama praca to za mało. Ludzie nie chcą wracać do najniższej krajowej. Myślę że to jest największy kłopot. Ale liczę, że kiedyś ten trend się odwróci.
Wójt i jego gwiazdy
Czy któryś z mieszkańców-celebrytów jest ulubieńcem wójta? Tu Ambroziak pozostaje dyplomatyczny.
– Jestem fanem ich wszystkich, serio – mówi. – To ciekawe, mądre osoby. I bardzo się cieszę, że właśnie tutaj znaleźli swój raj. To o czymś świadczy.
I chyba rzeczywiście – gmina Jedwabno nie potrzebuje billboardów. Ma nazwiska, ma klimat, ma lasy i jeziora. Ma też wójta, który wie, jak przyciągnąć nie tylko gwiazdy estrady, ale może – z czasem – także młode rodziny.
A jeśli jeszcze nie wiecie, gdzie napisać swoją pierwszą powieść, gdzie porzucić Warszawę bez żalu, albo gdzie wypić kawę z widokiem na poranną mgłę – zapytajcie Żulczyka. Może powie Wam to samo, co wójt Ambroziak: „Tu się po prostu dobrze żyje.”
Marcin
A gdzie inni? Krzysztof Daukszewicz? Stoklosa? Agnieszka Frączek autorka książek dla dzieci, która podobnież mieszka tu już na stałe?