Sobota, 11 Kwiecień
Imieniny: Borysławy, makarego, Michała -

Reklama


Reklama

Gdy inni śpią, on łapie kosmos. Maciej Enerlich i zdjęcia, które rodzą się na mrozie


Kiedy zaczyna panować trzaskający mróz i robi się bezchmurnie, nie tylko wędkarze zacierają ręce i szykują sprzęt. Oni owszem, za dnia. Nocą z kolei polowanie rozpoczynają miłośnicy fotografii nocnego nieba – czyli astrofotografowie. Jednym z pasjonatów nocnych zdjęć nieba jest Maciej Enerlich z Rudki, który oczywiście  z warunków atmosferycznych skrzętnie korzysta z zimowej aury, a swoje najnowsze „zdobycze” udostępnia w internecie.



Pasja to potężna moc. Pozwala godzinami wytrzymać na trzaskającym mrozie, kiedy inni smacznie śpią. Tak wygląda nocne fotografowanie obiektów głębokiego nieba. To właśnie zimą, kiedy noce są długie i mroźne najłatwiej o doskonałe obserwacje i zdjęcia. Nie ma bowiem tego, co jest latem: zakłóceń nagrzanej atmosfery, a sprzęt utrzymuje stałe parametry.

 

Słowem: im zimniej, tym lepiej. Z tegorocznej aury skorzystał miłośnik astrofotografii, mieszkaniec Rudki Maciej Enerlich. “Debiutował” na łamach Tygodnika Szczytno dwa lata temu swoimi zdjęciami zorzy polarnej. Pozytywny odzew i zainteresowanie jego pasją wśród czytelników mocno go zaskoczyły.


- Przyznam, że wysyłając te zdjęcia do redakcji nie spodziewałem się, iż wzbudzą aż takie zainteresowanie – mówił wówczas Maciej. - Cieszę się jednak, że sprawiają ludziom radość.


Teraz Maciek poszedł jeszcze dalej i od połowy stycznia co jakiś czas publikuje na swoim profilu fb oraz branżowym portalu astrobin niesamowite ujęcia. To efekt wielogodzinnego naświetlania i późniejszego montażu zebranego materiału. Liczą się czas, jakość obiektywu, ale też pomysł.

 

-  Jako że wczoraj trafiło mi się okienko w chmurach postawiłem teleskop na balkonie i wycelowałem w gwiazdozbiór Oriona. Szału nie ma, bo wiadomo, mamy tutaj niecałe 4h materiału, ale mi tam się podoba. Może za rok pochylę się nad tym regionem z większą uwagą. Jest  to też moje pierwsze podejście do zdjęcia metodą HDR. Po lepszą jakość zapraszam na Astrobin - taki post zamieścił 10 lutego. Okrasił go fantastycznym ujęciem tego, co każdy z nas ogląda tak naprawdę co noc - Pasu Oriona. Na fotografii Maćka widać jednak znacznie, znacznie więcej. 


Reklama


We wcześniejszym wpisie czytamy: Przedstawiam fotkę, która katowała mnie od października (Dzięki mazurskiej pogodzie oczywiście.)


Sh2-240 jeden z najciekawszych SNR (Pozostałość po wybuchu gwiazdy). Wygląda jak spaghetti, mózg, albo po prostu pękający balonik w filmie poklatkowym. Dużo gazu dookoła dużo ładnych gwiazdek. Trochę się tam dzieje. Ten obraz to trójpanelowa mozaika. Pierwsze ujęcie (spaprałem rotowanie) nie objęło całego obiektu, więc zamiast jednego zdjęcia zrobiłem trzy i połączyłem je w jedno, aby pokazać całą mgławicę. 

 

Więcej ujęć Maćka  można obejrzeć na branżowym portalu https://app.astrobin.com/u/MaciejEnerlich.
Maciej, 25 letni przedsiębiorca z Rudki na co dzień działa w branży budowlanej - zajmuje się sprzedażą i układaniem polbruku. Pasję do astrofotografii ma w sobie od dziecka. - Kiedy inni oglądali kreskówki, ja z ogromnym zainteresowaniem oglądałem programy o kosmosie na Discovery – mówi. - Wciągnął mnie temat astronomii całkowicie i trzyma do dziś.

 


Jeszcze 200 lat temu astronomowie wpatrywali się w nocne niebo głównie,  by ustalić układ i ruch planet. Udawało się im to dość dobrze, ale o gwiazdach - wówczas „migających punktach na nocnym niebie” - wiedziano niewiele.

 

Tym, co na zawsze zmieniło oblicze astronomii były  XIX-wieczne odkrycia spektroskopii, fotometrii i fotografii. Okazało się bowiem, że każda cząstka światła docierającego na Ziemię, to konkretny pakiet informacji, które można utrwalić i zanalizować… dzięki fotograficznej, światłoczułej kliszy. Bez niej nie byłoby odkryć Hubbla ani wiedzy, że chemia i fizyka są takie same w całym wszechświecie. Dzięki fotografii powstała współczesna astrofizyka.

Reklama

 


Młody anglik John Goodricke

wpatrując się w nocne niebo zauważył, że jeden z obiektów nazywany Algol (Aa2 Mrugający diabeł z Perseusza) regularnie przygasa – tak zaczęła się seria badań nad Cefeidami. To gwiazdy pulsujące i zaćmieniowe, jest nią m.in. Gwiazda Polarna. Przez ponad pół roku conocnych obserwacji Goodricke odkrył, że jasność tego obiektu zmienia się cyklicznie co 68h i 50 minut. Zrobić coś takiego siedząc po ciemku, na zimnie, na dachu, przez ponad pół roku… pokazuje jak bardzo trzeba było to kochać. W trakcie analizy zdjęć odkrył, że to kosmiczny duet dwóch gwiazd krążących wokół siebie. Za to odkrycie młody, 18-letni Goodrick otrzymał medal Copleya - prestiżową nagrodę, którą wyróżnionych później było wiele sław fizyki, m.in. także Albert Einstein. Niestety, wszystko ma swoją cenę. Przesiadywanie  na zimnie w angielskie noce i wpatrywanie się w gwiazdy w przypadku Goodricka zostało okupione wysoką ceną. Zmarł na zapalenie płuc mając zaledwie 21 lat. 


 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama