W ostatnim tygodniu zaliczyłem dwa nowe polskie filmy. „Zaliczyłem” piszę celowo, gdyż spodziewałem się po tych dziełach znacznie więcej. Najpierw szeroko od kilku miesięcy reklamowana „Polityka” czyli dzisiejsza Polska polityczna w krzywym zwierciadle. Starano się przed premierą wytworzyć aurę skandalu, a nawet zagrożenia dla twórców. Światełka ostrzegawcze zapaliły mi się, gdy jeden ze sportretowanych w filmie pseudopolityków wycofał pozew o zniesławienie. I dobrze zrobił.
Wprawdzie jego postać jest w scenariuszu dokładnie tak obrzydliwa, jak w rzeczywistości, lecz to nie artystycznie groźna fabuła, a marna namiastka sfabularyzowanego reportażu. Trudno też w tragikomedii spieprzyć postać prezesa wszystkich prezesów. Autorom się to udało i aż prawie do kulminacyjnej sceny mamy w filmie nie groźnego demiurga polskiej polityki, a sfatygowanego życiem staruszka o jednoznacznie określonych preferencjach seksualnych.

Nawet kulminacyjny wybuch nienawiści do „gorszego sortu” jest dużo słabszy niż pamiętna oryginalna scena sejmowa „bez żadnego trybu”. Wrażenie robi jedynie goła dupa Olbrychskiego na fotelu marszałka Sejmu. Wielki aktor potrafi zagrać każdą częścią ciała. Drugi film, politycznie wpisujący się w obchody stulecia niepodległości to „Piłsudski”. Historia, szczególnie najnowsza historia Polski znana jest niestety nielicznym.
Współczuję wszystkim widzom, którzy wybrali się na ten film bez żadnego przygotowania. Najciekawsze, kluczowe sceny tego dzieła związane są z rozłamem PPS w 1906 r. na PPS – Frakcję Rewolucyjną (starzy) i PPS – Lewicę (młodzi) oraz rolą obywatela „Wiktora” jako mózgu antycarskich operacji terrorystycznych. Dalsze losy Piłsudskiego i fabuła filmu są ściśle związane właśnie z tym zdarzeniem.
Ilu widzów tego filmu zna tę historię i zrozumiało zamysł scenarzysty i jednocześnie reżysera? Ile osób w Polsce wie dzisiaj kim był Walery Sławek, którego postać jest jedną z najważniejszych w tym filmie? Poza tym mamy kilkanaście scen i scenek luźno z sobą powiązanych i nagle pojawia się zamiast watażki kierującego organizacją terrorystyczną – wielki polityk, wódz i zbawca. Sportretowanie kilkunastu najważniejszych lat z życia Marszałka w niecałe dwie godziny okazało się przy złożoności tej postaci niemożliwe. Za to, jak przypuszczam, za jakiś czas powstanie film o dniach, które właśnie przeżywamy.
Tych kilka ostatnich tygodni aż do 13 października przejdzie do historii jako moment, w którym zdecydowały się losy Polski na długi czas. To będzie film o nas właśnie, o naszym zrozumieniu sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, o dzisiejszych wyborach i ich motywach. Nie wiem, czy powstanie wielka epopeja z tysiącami statystów zwożonych na konwencje wyborcze, czy też wyrafinowana komedia z akcją tocząca się w zaciszu gabinetów i przy klawiaturach hejterów wtłaczających – cytując prezesa TVP – ciemnemu ludowi sposób myślenia właściwy żołnierzom jedynie słusznej partii.
Gdy czytam dziś w Internecie i widzę na paskach zagranicznej i niezależnej polskiej telewizji, że parlament naszych zachodnich sąsiadów zgodnie przeznaczył 40 miliardów Euro na pilne działania związane z poprawą klimatu, widzę już zarys fabuły. Bohaterowie filmu dokonują wyboru. Albo udajemy się jako kraj jeszcze dalej na wschód biorąc przykład z tamtejszych dyktatorów i zatruwamy świat kupując od nich dalsze miliony ton węgla zagrabionego na Ukrainie, albo wracamy do cywilizacji europejskiej usiłującej wykorzystać ostatni moment dla ratowania świata przed klimatyczną zagładą. To wyzwania globalne.
My, tutaj u nas, na lokalnym podwórku też musimy dokonywać wyborów. Mówił mi niedawno młody, wyjątkowo rozsądny człowiek, iż stawia w tej sytuacji na węgiel i nie rozumie tych narwanych ekologów blokujących port przed węglem z Mozambiku. Bo jest przecież tani, a on w piecu palić musi. No cóż, przewidywanie zdarzeń w perspektywie kilkunastu lat jest sporo trudniejsze niż na najbliższych kilka miesięcy.
Całkowita rezygnacja z węgla jako źródła energii nie jest w Polsce możliwa z dnia na dzień. To jasne. Tylko jeżeli spotka się kilkadziesiąt mądrych osób i będzie o tym rozmawiać na naukowej konferencji to pies z kulawą nogą się nie zainteresuje. O ekologach na dźwigach w porcie słyszy cały kraj. Tego typu medialnie nośne zdarzenia może w końcu przebiją się do społecznej świadomości pokażą, że warto zaryzykować nawet życiem, aby uratować życie następnych pokoleń na tej planecie.
Zmuszenie rządzących naszym miastem, województwem czy krajem do poważnego potraktowania zagrożeń i podjęcia rzeczywistych, a nie pozorowanych działań chroniących nas wszystkich przed skutkami antyekologicznej głupoty to nasz obowiązek. Może bez wchodzenia na dźwigi i kominy, a zwyczajnie przez zapytanie co w tej sprawie robicie? I gotowy scenariusz na nową tragikomedię.
Wiesław Madrzejowski (wiemod@wp.pl)
Piszę raz jeszcze, bo tygodnik chyba kasiorę dostał i negatywnych komentarzy nie publikuje. Wysypisko śmieci nam robią i mamy się z tego cieszyć?
Wolf
2026-08-15 10:46:58
Żeby tylko ta współpraca z Akademia Policji nie skończyła się tak jak projekt Inoopolice z WSPol wtedy Ile tys. umoczono. Przewodniczący Pan Łachacz powinien wiedzieć najlepiej.
HT
2026-08-14 22:58:03
Chore przepisy i chory rząd , czekamy na wybory
Robo
2026-08-14 20:28:20
Oszukac przeznaczenie 2 po szczyciensku
Tytus
2026-08-13 19:17:39
Uciekł?? Nawet przez chwilę medal nie był w jego zasięgu. Kolejna wycieczka
Judge
2026-08-13 11:45:56
To dopiero inwestycja! Szrotowisko świata na Mazurach! Sukces godny mistrzów!
wolf
2026-08-12 16:41:38
dajcie mu kolejny zakaz, pa ja ce. a ta droga to co to? szutrówka? to ile mozna zap.lać po szutrówce???
Klasyk
2026-08-12 10:57:58
No tak. Uzurpator pałacu prezydenckiego ułaskawił kibola. Ironia autora jest o tyle ciekawa, że pomija najważniejszy szczegół: Staruch nie został skazany za pobicie, gangsterkę czy działalność przestępczą, lecz za przebywanie w niewłaściwym sektorze, mimo że Motor Lublin wydał na to zgodę, a sąd kompletnie tego szczegółu nie uwzględnił. Można być przeciwnikiem ułaskawienia, ale warto zachować proporcje. Zastanawia mnie również, dlaczego podobnego oburzenia u szanownego Pana nie wywołują afery dotyczące pieniędzy publicznych: Pokoje vip, holendernie zarobki lekarzy, czy ostatni temat okradanie powodzian. W takim zestawieniu ułaskawienie człowieka ukaranego zakazem stadionowym wygląda raczej na temat zastępczy niż problem pierwszej wagi. Pozdrawiam.
XxX
2026-08-11 06:21:20
Przewinalem, nie czytalem. Widzialem tylko w naglowku, ze znowu o prezydencie. To jakas choroba przesladowcza. Czemu ten osobnik np o Tfusku nue pisze bo jest o czym pisac. Kompleksiki wychodza i zazdrosc po prostu. Smutne bo z wiekiem czlowiek powinien madrzec a nie odwrotnie...
Romek
2026-08-10 19:47:13
A czemu ów felietonista jest taki tajemniczy? Ani nazwiska, ani wizerunku... Inni nie są tak wstrzemięźliwi. Choć trzeba przyznać, że wbrew zapowiedzi, tekst jest dość obiektywny. Co prawda nie do końca to felieton, ale niech tam...
massakra
2026-08-10 16:39:48