Podobno tylko prezes TV bez cienia zażenowania przyznaje się do tego, że lubi disco polo i mocno w publikatorach ten gatunek promuje. Inni twierdzą, że się nie „zniżają” do poziomu rżyska, ale co większe hity doskonale znają. Skąd ten taki, trochę jednak pogardliwy, stosunek do muzyki disco?
Obecnie już takiego pejoratywnego stosunku nie dostrzegam. Od jakichś 10 lat ten wizerunek mocno się zmienia na lepsze. Teraz popularność disco rośnie, ale bo też i rośnie jakość muzyczna utworów i wykonawców. Sam mam za sobą szkołę muzyczną II stopnia w klasie śpiewu i studia muzyczne na kierunku: edukacja muzyczna na UWM w Olsztynie.
A skąd w tobie się to upodobanie wzięło?
Gdy miałem ze 14 lat już zacząłem grać na różnych imprezach. Pewnie mam to w genach zakodowane, bo tata grał na akordeonie i gitarze, głównie podczas rodzinnych spotkań, ale jako młodzieniec też na jakichś publicznych imprezach.
Geny nie wyjaśniają jednak wyboru co do gatunku. Byłam przekonana, że dorastający młodzieńcy zaczynają od hałasu: im głośniej, tym lepiej.
Może, ale ja od najmłodszych lat wolałem muzykę tę tzw. taneczną. Jako 6-latek miałem już swój keyboard. Oczywiście, w szkołach muzycznych grałem różny repertuar”muzykę klasyczna, jazz itp. Ale kiedy zdecydowałem się zająć muzyką niejako zawodowo nie rozważałem innego gatunku, tylko właśnie disco polo.
Skąd utwory?
Muzykę komponuję sam, a tekst w większości tworzy Agnieszka Czerwińska z Białegostoku, która ma na swoim koncie już chyba kilka tysięcy piosenek tego rodzaju, w tym niemało hitów.
Dotychczasowe sukcesy?
Dwie autorskie płyty. Pierwsza, o tytule „Tam nasze są sny”, ukazała się w 2012 roku. Druga powstała w 2016 i nosi tytuł „Tylko dla mnie zatańcz”. Zrealizowaliśmy też 10 teledysków, które są emitowane w ogólnopolskich stacjach muzycznych telewizyjnych i radiowych. Są też dostępne – rzecz jasna – w youtube. Nie będzie zapewne zbytnim samochwalstwem gdy powiem, że „Zapłoną serca dwa” - jeden z moich utworów, ma obecnie w sumie około pół miliona odsłon na dwóch kanałach yt.
Mówisz: „zrealizowaliśmy”. Czyli kto?
Jak wspomniałem: autorów jest dwoje: ja – od muzyki i Agnieszka od tekstów. W zespole realizatorów jest też producent muzyczny Robert Balcerzak, z którym współpracuję od wielu lat. Jeśli chodzi o teledyski, to różne firmy się tym zajmują.
Najbliższe plany?
Jeden już zrealizowany. Dokładnie wczoraj odbyła się premiera najnowszego teledysku do piosenki „Dom rodzinny”. To jest też najnowsza z moich piosenek. Praca nad nią trwała od września. Ma charakter folkowo-biesiadny, z nutą nostalgii, która powinna w słuchaczach wywołać wspomnienia dzieciństwa i młodości, swobody, beztroski... czyli właśnie tego wszystkiego, z czym dom rodzinny się kojarzy.
Czy ma szansę stać się hitem? Czym w ogóle jest hit i kiedy piosenka staje się przebojem?
Chyba wtedy, gdy słuchający śpiewa razem z wykonawcą. Gdy nuci, jak piosenkę emituje radio, „podryguje” i śpiewa, gdy widzi ją i słyszy w tv czy w internecie. Przebój rodzi się wtedy, gdy ten słuchający, gdy trafi na nią raz, chętnie i często do niej wraca. Wtedy taką piosenkę zaczynają też wykonywać inne zespoły, nie tylko autor.
Mówi się, że dziś przebojami stają się nie te utwory, które zyskują dużą liczbę fanów, ale te, których autorów stać na to, by słono zapłacić za „lans” komercyjnym mass-mediom. Może dlatego wcale niemała liczba utworów tzw. bardzo modnych, bo często odtwarzanych, do niczego w rzeczywistości się nie nadaje...
Pewnie jakaś część prawdy w tym jest. Całą prawdą jest to, że nie jest łatwo bez „zaplecza”, w tym finansowego, zaistnieć na rynku show biznesu. Ale też, jeśli uda się z jakąś piosenką przebić, jeśli trafi ona na listy przebojów, to jest to autentyczny sukces i niewątpliwa gwarancja, że taki utwór jest po prostu... bardzo dobry, bo to wyłącznie słuchacze o tym decydują w takim wypadku. A gusta, jak wiadomo – są różne. Jeśli więc piosenka przekona bardzo wielu ludzi, to musi oznaczać, że jej melodia zapada w ucho, a słowa w serce. I właśnie „Dom rodzinny”, w moim przekonaniu, taki charakter ma. Nie jest też całkiem typowy. Zrezygnowaliśmy z syntetycznych brzmień na rzecz żywej muzyki: akordeonu i puzonu. To wciąż jest – oczywiście – disco polo – ale o tematyce nieco odmiennej, trochę głębszej niż tradycyjne damsko-męskie figo-fago.
Gdzie i kiedy można będzie tej piosenki posłuchać? Także innych, oczywiście z tobą w roli wykonawcy? Dużo koncertujesz?
„Dom rodzinny” i inne, do których nakręcone były teledyski, można znaleźć w serwisie youtube. Wystarczy wpisać „Bartosz Abramski” i same się znajdą. Są też dość często emitowane m.in. na takich kanałach jak Polo TV, Disco Polo Music i Power TV. Raz się nawet pojawiłem w Polsacie, podczas epizodu z programem „Must be the Music” z piosenką „Zapłoną serca dwa”. Że nie wspomnę o udziale, w 2010 roku, w programie „Rozmowy w toku”, gdy Ewa Drzyzga rozmawiała z młodymi wykonawcami disco polo. Pamiętam, że zaśpiewałem wtedy „Perłowe oczy”.
Ale nie wspominasz o koncertach na żywo. Jak to wygląda? Czy estrada będzie twoim źródłem utrzymania czy już jest?
Już jest. Może nie tyle sama estrada, co muzyka. Część moich dochodów to tantiemy z koncertów, a część – to wynagrodzenie za pracę, bo jestem też instruktorem muzyki. Nie wykluczam też tego, że zgodnie z dyplomową profesją, prędzej czy później podejmę pracę jako nauczyciel. W każdym razie, niezależnie od zawodowych niuansów, moje życie związałem z muzyką już jako ledwie zaczynające chodzić i mówić chłopię i tak już raczej zostanie do... emerytury.
A jak się nie uda? Jeśli nawet pogwiazdorzysz, ale z sezon czy dwa?
Nie wiem. Może pracę zmienię, ale miłości nie. I tak będę pisał te swoje piosenki, i śpiewał dzieciom, później wnukom... A pierwszy krok w tym kierunku już zrobiłem, bo się pod koniec sierpnia ożeniłem. Żona Ewelina z muzyką powiązana nie jest. Jest bardziej ode mnie racjonalna i pragmatyczna, bo – jak to mówią - „ktoś w rodzinie musi być trzeźwy”. Dzięki temu ja... Ja mogę wciąż marzyć o swojej muzycznej drodze. A marzenia są po to, by starać się je spełniać.
Panie Karolu nie przejmować się krytyka. I tak jest Pan ładniejszy od Kiersikowskiego
Romek
2026-04-19 18:22:04
A filmiku z detonacji nie ma? Łee...
Jan
2026-04-19 18:20:07
Strzeżcie się przestępcy, świecący i pijacy nad jeziorami. Oto nadjeżdżają Moto diabłyyyy
Daniel
2026-04-19 13:54:10
Brawo brawo brawo Dalszego rozwoju
Jianna
2026-04-18 06:20:04
Wieś. tańczy i śpiewa W sweterku...w Parlamencie Europejskim Koszmar .
Joanna
2026-04-17 17:48:37
no to jest cudowne, obraz upadku, rzadow DEWELOPERUCHÓW
StaryMilicjant
2026-04-17 15:19:47
A na zdjęciu ostatnim: To wszystko kiedyś będzie Twoje. Co? Te zasłony? Znawcy wiedzą o co chodzi
Tytus
2026-04-17 04:56:38
Dla mnie ten tekst to marksizm: kobieta = „klasa pracująca”, wykonująca darmową pracę, mężczyzna = „klasa posiadająca”, korzystająca z tej pracy, rodzina = „fabryka reprodukcji społecznej”, tradycja = narzędzie utrzymania nierówności, macierzyństwo = forma ekonomicznego przymusu. A gdzie w tym wszystkim miłość czy autor rozumie, że robimy rzeczy bezinteresownie w imię wyższych wartości. Nie wiem w jakim otoczeniu obraca się autor, ale w moim znam wielu mężczyzn, którzy są wspaniałymi mężami i ojcami.
Taki Tam
2026-04-16 16:14:46
Brawo!!! Coś takiego marzyło mi się w Szczytnie od dawna, a gdy przeczytałam na stronie www parafii św.Brata Alberta w zakładce Demografia parafii takie słowa \"Pustych domów i mieszkań w granicach parafii jest około 28%, co odpowiada 914 niezamieszkanym pomieszczeniom\", to się przeraziłam. Jeśli w każdej z pozostałych czterech parafii jest też po kilkaset pustostanów - to kłopot z brakiem lokali i z bezdomnością bezdomnych z konieczności byłby chyba z głowy...
Tutejsza
2026-04-16 14:36:51
Litosci, jaką perla. Chyba Perła piwo walającą się tam po śmietnikach. Zróbcie zdjecua bardziej wstydliwym miejscom. Przecież tamnic się nie dzieje. Nawet lokalu w końcu nie wybudowali. Tam nawet nie ma co zjeść niestety oprócz kebaba a nawet jeden kebab się zamknął. Idźcie tam mieszkać i pracować to zobaczymy jaka to perla w koronie. Tereny może i piekne ale bieda aż piszczy. Gdyby warszawiacy nie stawiali tam domków to by prawie nikogo tam nie było.
Jan
2026-04-16 07:17:27