Poniedziałek, 27 Kwiecień
Imieniny: Marii, Marzeny, Ryszarda -

Reklama


Reklama

Ze Szczytna do królewskiej kuchni. Absolwent „gastronomika” gotował dla Windsorów i wrócił do uczniów


W Zespole Szkół nr 2 w Szczytnie odbyły się wyjątkowe warsztaty kulinarne prowadzone przez Marka Michalaka – absolwenta szkoły i jedynego Polaka z uprawnieniami do gotowania dla brytyjskiej rodziny królewskiej.



Powrót po 24 latach. I spotkanie, które dla wielu może być początkiem własnej drogi. To wydarzenie, które wykraczało poza zwykłą lekcję. Marek Michalak to szef kuchni z tytułem Master Chef of Great Britain – wyróżnieniem potwierdzającym najwyższy poziom umiejętności i profesjonalizmu. Pod jego okiem uczniowie nie tylko obserwowali, ale przede wszystkim pracowali. Tworzyli potrawy, doskonalili techniki, poznawali standardy pracy w profesjonalnej kuchni.

 

Warsztaty miały charakter praktyczny. Uczniowie współtworzyli kulinarne kompozycje, pracując w realnym rytmie kuchni. Był czas na naukę, ale też na pytania i rozmowy o zawodzie. To doświadczenie, które trudno zastąpić podręcznikiem.

 

Dla Marka Michalaka to spotkanie miało także osobisty wymiar. 

– Powrót do szkoły po 24 latach to coś naprawdę wyjątkowego. To ogromna duma i wzruszenie – mówił.

Szef kuchni podkreślał zaangażowanie uczniów i ich energię do działania.

 

Dla młodzieży było to nie tylko spotkanie z praktykiem, ale też konkretna historia – od szkolnej ławki do pracy na najwyższym poziomie. To przykład, że droga od marzeń do zawodu jest możliwa.I że zaczyna się właśnie w takich miejscach.


Reklama

 

Przeczytaj rozmowę z Markiem Michalakiem:

Marek Michalak, niemal jak agent 007 – ma licencje na... gotowanie Jej Królewskiej Mości

Okazuje się, że szczycieński „gastronomik” wychowuje i kształci nie lada specjalistów. Dowodzi tego Marek Michalak, który obecnie jest szefem wszystkich szefów kuchni demonstracyjnych, prowadzonych przez firmę Miele – producenta ekskluzywnego sprzętu AGD. Jest też jedynym Polakiem, który ma uprawnienia do gotowania dla brytyjskiej rodziny królewskiej. O tej niebagatelnej karierze rozmawiamy.

Utożsamia się pan z Pasymiem...

Owszem, choć urodziłem się w Kętrzynie, a niemowlęce lata spędziłem w Korszach. Ale gdy byłem jeszcze dzieckiem, w 1990 roku, przeprowadziliśmy się do Pasymia, gdzie moi rodzice otworzyli rzeźnię i masarnię. W Pasymiu chodziłem do podstawówki i może dlatego do tej miejscowości mam nieustający sentyment. Później w szczycieńskim ZS 2 ukończyłem technikum technologii żywności, a jeszcze później ożeniłem się i osiadłem w Piduniu.

Reklama

 

Od matury w Szczytnie do pałacu w Windsorze droga dość daleka. Zacznijmy od początku, od pierwszej pracy...

Zaczynałem w Olsztynie, w restauracji Habana Club, ale jeszcze w trakcie nauki długo pracowałem w kuchni pasymskiego Energopolu. Najpierw w ramach szkolnych praktyk, a że dawałem sobie radę, to miałem tam zapewnione zatrudnienie w dni wolne od nauki i w czasie wakacji. W 2004 roku wyjechałem do Szkocji...

Marek Michalak, niemal jak agent 007 – ma licencje na... gotowanie Jej Królewskiej Mości



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama