Śmierć dziecka pozostawia wyrwę w sercu, o ile nie wyrywa go z piersi na zawsze. Tworzy ranę, która nigdy się nie zabliźni. Marcin za dwa miesiące skończyłby osiemnaście lat. Jego życie nagle przerwał straszny wypadek. - Jest tak jakby gdzieś wyjechał, ale ciągle nie wracał, a ja na niego czekam... Ale on już się do mnie nie przytuli, nie uśmiechnie, nie napijemy się herbaty – mówi Danuta Bałdyga, matka, która straciła syna.
Niespełna osiemnastoletni Marcin jest zakochany, radosny, zżyty ze swoją rodziną. Ma wielu przyjaciół. Lubi podróże. Ze swoją dziewczyną często odwiedza różne miejsca. Jest aktywny. Taki typ sportowca. Trenuje boks. Ma plany na przyszłość. Po szkole zawodowej chce przygotowywać się do matury, iść na studia, zrobić prawo jazdy. Może weźmie ślub, założy rodzinę.
Niestety. Nic z tego się nie wydarzy. Marcina już nie ma. Na komodzie stoi tylko zdjęcie. A na nim przystojny, uśmiechnięty chłopak z iskrami w oczach pełnych życia. Życia, które zostało przerwane nagle. Bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. Z tym nie można się pogodzić.
Poszedł spotkać się ze znajomymi
To był zwyczajny sierpniowy, wakacyjny dzień. Marcin wstał, zjadł śniadanie, obiad, a później spotkał się ze swoją dziewczyną. Spędzili razem popołudnie u jej dziadków.
- Byli bardzo zakochani. Jak szli, to zawsze trzymali się za ręce. Uśmiechali się do siebie – opowiada Danuta Bałdyga, mama Marcina. - Mieli wspólne plany. Wieczorem wyszedł się przejść na miasto. Spotkać ze znajomymi. Nie wrócił…

Trzy lata temu, 3 sierpnia 2019 roku, tuż obok Leleszek Marcin Bałdyga stracił życie w tragicznym wypadku. Opel astra, którym jechało trzech kolegów rozpadł się na pół. Marcin zajmował miejsce na tylnym siedzeniu.
W drodze pisał wiadomości do swojej dziewczyny. Gdy przestał odpowiadać zadzwoniła. Ktoś inny odebrał telefon. Powiedział, że był wypadek, Marcinowi udzielana jest pomoc.
- Zuzia od razu do nas zadzwoniła. Powiedziała, co się stało. Pojechaliśmy tam z mężem i rodziną. Nie chcieli na przepuścić. Krzyczałam, że tam jest moje dziecko – łamiącym głosem opowiada mama chłopaka. - Zabrali mnie i męża do karetki, dali zastrzyki na uspokojenie.
Dziecko odeszło, został ból
Zdesperowanej matce w pewnym momencie udało się przedrzeć do syna. Na miejscu było już tylko ciało Marcina. Ukochane dziecko odeszło.
- Tego obrazu nie zapomnę do śmierci. Był zakrwawiony - więcej nie jest w stanie już powiedzieć. Przytula tylko zdjęcie i z całej siły stara się nie rozpaść.
Chociaż minęły trzy lata, trudno jest iść do przodu. Każdego dnia budzi się i zasypia z myślą, że nie zobaczy jednego z trzech synów. Teraz rodzina pani Danuty jest niepełna. Chociaż jej synowie są już dorośli.
Trudno wyliczyć obrażenia jakich doznał Marcin. Ratownicy walczyli o jego życie. Chłopaka reanimowali przez ponad 40 minut. Czym jednak jest wola walki wobec przerwanego rdzenia kręgowego, krwotoku do mózgu, pękniętej wątroby, śledziony, licznych złamań, pęknięć i ran.
Sąd, wyrok, rozczarowanie
W wyroku sądu czytamy, że kierowcę oskarża się o nieumyślne naruszenie zasad ruchu drogowego poprzez niedostosowanie prędkości jazdy do warunków panujących na drodze, rzeźby terenu, stanu widoczności drogi i utratę panowania nad pojazdem.

Opel astra uderzył w tym momencie w nadjeżdżającego z przeciwnego kierunku forda. Siła uderzenia musiała być duża, bo poszkodowane auto dachowało.
Zaledwie osiemnastoletniego kierowcę skazano na półtora roku pozbawienia wolności. Młody człowiek nie trafił za kratki, w postępowaniu sądowym dopuszczono zastosowanie dozoru policyjnego. Chłopak stracił prawo jazdy na trzy lata, a rodzina Marcina otrzymała zadośćuczynienie w wysokości 10 tys. złotych.
Apelacja nic nie zmieniła
Prokurator i rodzice Marcina złożyli apelację do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Ten utrzymał szczycieński wyrok w mocy. Rodzinie trudno jest pogodzić się z tym, jak niski wyrok zapadł w tej sprawie.
- Ten chłopak cieszy się życiem, a mój Marcin leży w zimnym grobie – mówi pani Danuta. - Nic mi go nie zwróci.
Zaraz po wypadku kierowcy nie odebrano prawa jazdy. Do zapadnięcia prawomocnego wyroku mógł siedzieć za kierownicą.
- Niedługo po pogrzebie, jak wracaliśmy z mężem od Marcina z cmentarza, jechał za nami. Nie mogliśmy w to uwierzyć.
Skazany chłopak mieszka na sąsiedniej ulicy. Nie przyszedł do rodziców Marcina, nie powiedział przepraszam.
- Nie odczułam, żeby żałował tego, co się stało. Proszę sobie wyobrazić, co czuje matka, gdy słyszy od ludzi, że człowiek, który spowodował wypadek, w którym ginie jej dziecko, kilka tygodni później dobrze bawi się na imprezie – mówi rozgoryczona. - Ból jest nie do opisania.
Czy potrafi wybaczyć?
- Nie wiem, może na łożu śmierci. Gdyby ten wypadek wydarzył się nie przez brawurę, tylko ot tak, to może byłoby mi łatwiej. Może gdyby ten chłopak szczerze przeprosił, pokazał, że to go dotknęło, w końcu jego jazda zakończyła się śmiercią. Nie wiem…
Marcin chciałby, żeby żyli dalej
Każdy dzień pani Danuty naznaczony jest bólem po śmierci dziecka. Poranki, wieczory, święta. Po krótkiej chwili odwrócenia uwagi uderza ją świadomość, że już nigdy nie zobaczy swojego syna.
- Wiem, że Marcin chciałby, żebym żyła, uśmiechała się, ale to jest bardzo trudne – mówi. - Już chyba nigdy nie będę w stanie żyć jak dawniej.
Sama przyznaje, że siłę do stawiania czoła codzienności daje jej rodzina. Zwłaszcza synowie, o których mówi z niezwykłą czułością. Łukasz jest najstarszy, a Fabian najmłodszy. Marcin miałby dzisiaj 21 lat...
Brawo WRÓBEL!!!
P2ST
2026-05-04 22:38:57
Gdzie znaleźć nowy rozkład jazdy zkmszczytno
2026-05-04 20:51:10
Tak patrzebinpatrze, że kiedyś jak miały być remonty ulic to po prostu był jakiś wykaż i było git. Przecież to są normalne zadania samorządowe do zrobienia. Nikt nikomu laski nie robi że remontuje się chodniki. Ale nie. Dziś to trzeba co chwilę pokazać burmistrza Ocha, jak gdyby on sam to osobiście robił. Przecież to burmistrz zapewne robi wyliczenia, plany i nie ma do tego żadnych wydziałów w ratuszu. Taka propaganda co artykuł, że szok. To Mańkowskiego tak nie promowano z też robiono i remonty itp. Dziś jakiś głupi park się lekko ogarnie na osiedlu i potem robo się jego uroczyste otwarcie. Młodsi nie pamiętają Polskiej Kroniki Filmowej. Ta sama idea widzę, se cały czas przyświeca pewnym wladzom
Romek
2026-05-01 19:42:00
Jeszcze żeby pompa zabytkowa wróciła na cmentarz komunalny.
Nikodem.
2026-05-01 10:56:03
To Slalomucha zepsuł! Chce uzyskać większościowy pakiet udziałów w tężni!
Kamil
2026-04-29 21:20:41
Ktoś tu napisał, że Kazik stracił w jego oczach. No może w oczach innych zyskał? A może Kazika to nie obchodzi co kto o nim myśli bo myśli po swojemu a nie tak jak każdy sobie by chciał? Więcej empatii w komentarzach i nie poczuwania się jako elita...
Bartek
2026-04-27 12:07:00
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04