Tak zwana afera ankietowa zatacza coraz większe kręgi. Swoje postępowanie wyjaśniające prowadzi olsztyńskie kuratorium, sprawą zainteresowała się też prokuratura i policja. Wyjaśnień żądają radni. Zamieszanie rykoszetem może odbić się na dyrektorach szkół oraz naczelniku wydziału oświaty Urzędu Miejskiego w Szczytnie. Najmądrzejsze w tym całym zamieszaniu okazały się dzieci, które natychmiast zareagowały na zadawane im „dziwne” pytania.
Sprawą ankiety z pytaniami o seks, która była częściowo zrealizowana w szczycieńskich szkołach podstawowych interesuje się coraz więcej instytucji. Rykoszetem mogą ucierpieć między innymi dyrektorzy placówek, w których ją przeprowadzono, wobec których olsztyńskie kuratorium wszczęło postępowanie wyjaśniające. - Sprawa jest karygodna – mówi Wojciech Cybulski, Warmińsko–Mazurski Wicekurator Oświaty. - Trwa kontrola, ale już widać, że w wielu miejscach złamane jest prawo oświatowe.
Prokuratura prosi o dokumenty
Swoje czynności rozpoczęła też szczycieńska prokuratura.
- Rozpoczęliśmy je po zawiadomieniu złożonym przez osobę z Polski, która poinformowała nas, że przy realizacji tej ankiety mogło dojść do złamania prawa – mówi „Tygodnikowi Szczytno” Krzysztof Batycki, zastępca szefa szczycieńskiej prokuratury. - Zwróciliśmy się do Urzędu Miejskiego w Szczytnie o przesłanie całej dokumentacji związanej z zaakceptowaniem i wprowadzeniem tej ankiety do szczycieńskich szkół.
Postępowanie toczy się na razie w sprawie o przekroczenie uprawnień oraz niedopełnienie obowiązków służbowych. Nikomu nie postawiono zarzutów.
Relacja dyrektorek
Na ostatniej komisji oświaty radni przepytywali dyrektorów szkół podstawowych nr 2 i nr 6. Pytali czyje na polecenie ankiety przeprowadzono, kto je zaakceptował i czy wcześniej dyrektorzy je widzieli?
Na te pytanie starała się odpowiedzieć Grażyna Zielińska, dyrektor SP 6. - 21 sierpnia otrzymaliśmy od firmy maila, w którym poinformowano nas, że otrzymane linki indywidualne do ankiety, w sumie 500, w pierwszej kolejności należy udostepnić w klasach 7 i 8, następnie 6, 4 i 5 – mówiła. - Była tam też informacja, że ankieta dotyczy diagnozy problemów społecznych i jest wykonywana na polecenie miasta, komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. W mailu zawarto zapewnienie, że ankieta jest dostosowana do wieku uczniów oraz że została sprawdzona i zaakceptowana przez Urząd Miejski. Mieliśmy czas do 11 września na jej wykonanie. Nauczyciele w ramach lekcji informatyki zaczęli ją realizować.
To właśnie uczniowie, gdy dotarli do końcowych pytań, które dotyczyły seksu, zaczęli je głośno komentować. Wtedy także nauczyciele zainteresowali się ich treścią. - Nauczyciel zgłosił sprawę i poprosił od razu o wstrzymanie przeprowadzania ankiety. I tak się stało – zapewniała dyrektor SP 6.
Winnych brak?
Mimo burzliwej dyskusji podczas posiedzenia komisji oświaty nikt nie wskazał konkretnej osoby odpowiedzialnej za wprowadzenie ankiety do szkół. Naczelnik wydziału oświaty Robert Dobroński wyjaśniał, że obowiązek diagnozowania uczniów w szkołach pod kątem zagrożeń społecznych (alkohol, narkotyki, papierosy, przemoc itp.) wynika z ustawy o wychowaniu w trzeźwości trzeba to robić co 4-5 lat.
Tegoroczną ankietę jej autorzy „wzbogacili” o kilka pytań dotyczących seksu i dopiero reakcja uczniów na te właśnie pytania zmusiła dorosłych do tego, by tej ankiecie dokładniej się przyjrzeli.
- Mam wrażenie, że to właśnie dzieci były najmądrzejsze w tej całej sytuacji – komentuje Anna Rybińska, miejska radna.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23