Środa, 22 Maj
Imieniny: Emila, Neleny, Romy -

Reklama


Reklama

„Zderzył się” z nowym szpitalem. Jest zachwycony i dziękuje personelowi


Szpital w Szczytnie od lat nie cieszy się dobrą opinią mieszkańców. - Ale mam wrażenie, że źle mówią o nim wyłącznie te osoby, które w nim nie były i bazują na bzdurach przekazywanych bezmyślnie i bezrefleksyjnie sobie na wzajem – mówi Mirosław Niemyjski, który zachwycony jest medykami, obsługą Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szczytnie. - Słysząc te opinie sam bałem się tam iść – przyznaje. - Ale gdy już trafiłem. Szok. Pełen profesjonalizm, empatia. Mimo potwornego bólu czułem się tam bezpiecznie. Zaopiekowano się mną należycie, zrobiono kompleks badań. Dlatego za pośrednictwem „Tygodnika Szczytno” chciałem podziękować całemu personelowi, który się mną zaopiekował. Może nie powinienem, ale wymienię wszystkich, bo naprawdę zasługują na te podziękowania: Krzysztof Kozakiewicz, Janusz Wiśniewski, Halina Wileńska, Janek Jankowski i Pamela Ramfeld. Raz jeszcze bardzo dziękuję!


  • Data:

Pan Mirosław Niemyjski w sobotę, 11 lutego zgłosił się z potwornym atakiem kolki nerkowej do nocnej i świątecznej opieki medycznej.

 

- Ból był ogromny, kto takie ataki miewa, wie o czym mówię – wspomina. - Tam jakieś dwie panie powiedziały, że nie ma lekarza i żebym poszedł na SOR do szpitala. Zbyt mocno mnie bolało, abym wdawał się w dyskusję. Poszedłem. Na SOR powiedziano mi, że powinienem iść z tym na nocną i świąteczną, bo SOR ma inne zadania.

 

Powiedziałem, że tam byłem i odesłano mnie tu, i zapytałem, to co mam zrobić? Jacyś dwaj panowie siedzący na SOR po nocnych wojażach odpowiedzieli: - Umrzeć – poleciało jeszcze parę brzydkich słów, – bo tak zajmują się tu ludźmi. Nie zraziłem się tym. Kazano mi chwilę zaczekać, wypełnić dane. A potem ruszyła cała machina opieki.


Reklama

 

Trafiłem na salę obserwacyjną. Badania, wywiad, ciśnienie, temperatura... Nim się obejrzałem już miałem podpiętą kroplówkę, podane leki przeciwbólowe, rozkurczowe. W międzyczasie pojawił się lekarz. Odbył ze mną rozmowę, zbadał. Zlecił ratownikom, co dalej mają robić. I przyznam, że to mnie zaskoczyło w kontekście tych negatywnych opinii. Badania, krwi, moczu, rtg... – wszystko działo się błyskawicznie.

 

Po wynikach lekarz poinformował mnie o rozwoju schorzenia, że mogę mieć uszkodzone nerki. Zaproponował mi badanie tomografem. Myślałem, że da skierowanie i będę musiał na własna rękę szukać, czekać... A tymczasem od razu wzięli mnie na badanie tomograficzne. Nawet nie wiedziałem, ze szpital w Szczytnie ma tomograf. Wyszło, że mam chore nerki.

 

Ból po jakimś czasie minął, a ja z pełną dokumentacją medyczną, badaniami i skierowaniem do urologa mogłem wyjść z SOR. Od 7 do 15 zrobiono mi wszystkie badania. Od tamtego czasu nie pozwolę nic złego powiedzieć na szpital. Obsługa, podejście ratowników, lekarzy naprawdę jest wyjątkowe. Przez ten czas widziałem ile osób przewija się przez SOR, ci ludzie naprawdę tam ciężką pracują.

Reklama

 

Rzuciło mi się w oczy także to, że panowie i panie medycy, którzy obsługiwali mnie, byli tak samo mili i uprzejmi dla innych pacjentów. Raz jeszcze bardzo dziękuję im za opiekę, empatię i profesjonalizm. Dziś z perspektywy pacjenta wiem, że większość wypowiadanych negatywnych opinii na temat szpitala w Szczytnie i osób tam pracujących jest nieuczciwa i krzywdząca. Warto czasami samemu się o tym przekonać, aby nie bazować na plotkach.



Komentarze do artykułu

Joanna

Mój tata też się zderzył. Dosłownie. W sobotę był pogrzeb.

Do MK

Jeszcze powinni Ci rękę uciąć żebyś nie mógł głupot wypisywać.

Marek

Moją operację też raczej spieprzyli i do dziś to odczuwam pomimo lat już rehabilitacji. Za to mam ogromne uznanie za jakość opieki p. pielęgniarek i salowych, które pomimo trudnych warunków na ówczesnej chirurgii robiły wszystko aby nam pacjentom ulzyc i pomóc.

Eustazy

Jak rozumiem sam się wyleczyłeś, no jeszcze z bożą pomocą? Lekarze i personel medyczny nie brali w tym udziału?

MK

Trafiłem z woreczkiem i spędziłem tam 3 tygodnie przechodząc operację, podwójne zapalenie trzustki, sepsę i ropień wątroby z przebitym płucem. Na izbie przyjęć trzymano mnie 13 godz. Jak jadę koło tego budynku to mam ciarki na samo wspomnienie. Nawet wrogowi nie polecam tego ośrodka. Dzięki Bogu przeżyłem.

Nie pacjent

Ci niezadowoleni z naszego szpitala nie skarżą się - są w zaświatach

Zdrowia życzę

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama