- W podstawówce dostawałam trójki z plastyki, ale to mnie nie zniechęciło, bo wiedziałam, że stać mnie na więcej – mówi Teresa Brulińska, która od najmłodszych lat uwielbiała malować. Jej pasja przydała się potem w pracy.
- W podstawówce dostawałam trójki z plastyki, ale to mnie nie zniechęciło, bo wiedziałam, że stać mnie na więcej – mówi Teresa Brulińska, która od najmłodszych lat uwielbiała malować. Jej pasja przydała się potem w pracy.
Autor scenariusza - życie
Teresa Brulińska wychowywała się w Makowie Mazowieckim. Już od podstawówki jednym z jej ulubionych przedmiotów była plastyka, jednak mimo ogromnych starań, nauczycielka nie dostrzegała jej talentu. - Kiedyś było inaczej. Bogatsze dzieci miały piątki, a ja pochodziłam z rodziny robotniczej. Wdocznie nie opłacało się okazywać mi zainteresowania i poświęcać czasu – twierdzi kobieta. Wtedy jeszcze nie rozumiała, dlaczego dostaje trójki, choć jej prace docenił malarz, który ukończył akademię sztuk pięknych.
- Gościnnie uczył nas "Don Pedro", jak go wtedy nazywaliśmy. To on pokazał nam wszystkie podstawowe techniki malarskie, które przydały mi sie potem – wspomina.
- Gdy byłam w ogólniaku, wraz z dwoma przyjaciółkami zapisałyśmy się na zajęcia plastyczne w MDK-u, które prowadził Andrzej Kalina, obecnie światowej sławy grafik i mój przyjaciel. Ożenił się on bowiem właśnie z jedną z moich przyjaciółek. Jego nauki również wiele mi dały. Chciałam nawet iść na akademię sztuk pięknych, dlatego maturę zdawałam między innymi z plastyki – opowiada kobieta. Jednak los chciał, że się zakochała. Jak twierdzi uczucie było tak wielkie, że zostawiła wszystko i zaraz po maturze wyszła za mąż. - Pojechałam za ukochanym do Szczytna i malarstwo musiało odejść na boczny tor. Pojawiły się dzieci i praca. Przez dłuższy czas byłam księgową w studium nauczania przedszkolnego – opowiada.
Przydatne umiejętności
Jednak to nie było jej powołaniem. - Dyrektor studium poprosił mnie kiedyś do siebie i powiedział, że nie widzi mnie na tym stanowisku. Wystraszyłam się, że stracę pracę, a on zaproponował, aby została nauczycielką. To było faktycznie odpowiednie zajęcie dla mnie – twierdzi. Brulińska wspomina, że kiedy uczyła w podstawówce w Romanach nie było pomocy dydaktycznych, więc wszystko trzeba było robić samemu. - Rysowałam obrazki, które miały pomóc moim podopiecznym w nauce. Na szkolne uroczystości szyłam im często stroje. Było tyle spraw, że nie było jednak czasu już na to, bym malowała to, co naprawdę sprawiało mi przyjemność – dodaje. Jednak zapał do szycia i robienia ozdób ręcznie pozostał.
Osobisty prezent
- Pracując w szkole zawsze zostawiałam jakieś materiały, wstążki, guziczki, sztywne papiery, itp. Nic się u mnie nie zmarnuje – mówi pani Teresa. Sama robi prezenty na bliskich i pudełeczka do nich. Także pocztówki wysyła tylko te wykonane przez siebie. - To bardziej osobiste niż coś kupione w sklepie, bo wkłada się to serce. W sumie mało zrobionych przeze mnie ozdób czy obrazów zostaje w domu. Wszystko rozdaje bliskim – dodaje. Co jednak dla kobiety najważniejsze na emeryturze mogła powrócić do swojej pasji. Malowania. - Uwielbiam impresjonistów i ich dzieła, a że jestem "odtwórcza", czyli maluję wszystko to, co zobaczę i mi się spodoba, to moimi pracami są głównie repliki z tego okresu – wyjaśnia. Jak wspomina już jeden obraz udało jej sie sprzedać. - Jakieś cztery lata temu podarowałam swój obraz na aukcję finału WOŚP. Został wówczas sprzedany za 50 złotych. Mogę się zatem zanotować na swoim koncie już jeden sukces na polu artystycznym – śmieje się pani Teresa.

Patrycja Woźniak
fot. Patrycja Woźniak
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41