Niedziela, 5 Kwiecień
Imieniny: Benedykta, Izodory, Wacławy -

Reklama


Reklama

Nie był zwyczajny. Był niezastąpiony. Robert Tomaszewski zostawił po sobie ślad miłości


Tej pustki nikt nie wypełni. Nie ma już z nami Roberta Tomaszewskiego. Odszedł zdecydowanie za wcześnie. Miał zaledwie 49 lat. Mimo choroby, z którą zmagał się od 15 roku życia, zawsze uśmiechnięty, radosny, służący pomocą. To on wspierał innych. W ostatniej drodze żegnały go tłumy – rodzina, przyjaciele, znajomi...



Robert Tomaszewski urodził się 3 grudnia 1975 roku w Szczytnie.

 

– Był zwyczajnym chłopakiem z tysiącem pomysłów, czasem rozrabiaka, ale zawsze z sercem na dłoni – wspomina jego mama, ukrywając łzy za delikatnym uśmiechem.

 

W wieku 15 lat zdiagnozowano u niego guza przysadki mózgowej. Przeszedł operację głowy i od tamtej pory zmagał się z chorobą, która stopniowo odbierała mu siły. Mimo to nie tracił pogody ducha. Nie poddawał się. Żył, jak każdy z nas. A może nawet bardziej...

 

- Troskliwy, uśmiechnięty, nigdy nie przeszedł obojętnie wobec drugiego człowieka – opowiada pani Anna, sąsiadka z ulicy Solidarności, gdzie Robert mieszkał z żoną Kasią. - W Szczytnie nie ma chyba osoby, która by go przynajmniej nie kojarzyła – dodaje.

 

Robert kochał majsterkowanie. Wyczarowywał niepowtarzalne dekoracje, zegary, lampki nocne... – wszystko później rozdawał bliskim. – Tryskał energią i dowcipami, nawet w szpitalu potrafił rozbawić pielęgniarki – wzrusza się mama.

 

Był fenomen umysłowym. Miał dużą inteligencję i niesamowite pomysły. Pamiętał daty urodzin najdalszych członków rodziny i znajomych. - Dawał uśmiech na każdym korku, potrafił rozbawić najbardziej smutnych ludzi – wspomina jego mama. - Jego „suchary” zawsze rozbawiły każde towarzystwo. Nawet gdy przebywał w szpitalu, gdy mocno cierpiał, to potrafił tryskać uśmiechem, żartować i opowiadał pielęgniarkom dowcipy, ku ich uciesze.

 

Jednak najważniejszą częścią jego życia była miłość do Kasi. Pobrali się 4 lipca 2009 roku i stworzyli pełen ciepła dom. Przeżył z Kasią 15 najszczęśliwszych lat życia. Tę miłość było widać, czuć. Unosiła się, jak eteryczny olejek. Pachniała... cudem.

 

Robert cieszył się życiem do ostatniej chwili. Nawet gdy trafił już do szpitala w ciężkim stanie nie opuszczał go uśmiech... W piątek, 28 marca, o godzinie 8:45, Robert odszedł, trzymając mamę za rękę. Pozostawił po sobie nie tylko piękne wspomnienia, ale i poczucie, że prawdziwa empatia potrafi rozjaśniać nawet najciemniejsze momenty w życiu.

 

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kościele pw. świętego Brata Alberta w Szczytnie, a ciało spoczęło na miejscowym cmentarzu komunalnym.

 

Przesłanie do Roberta od jego siostry Małgorzaty

Mój Kochany Bracie Robercie,

Z dzieciństwa pamiętam, jak sprytny, rezolutny i pomysłowy byłeś. Musiałam się Ciebie słuchać. Pamiętam jak wziąłeś mnie z przedszkola za rękę i uciekliśmy do babci. Innego dnia wyniosłeś z domu biżuterię i poszedłeś z nią do piaskownicy.

 

Bardzo lubiłeś motoryzację. Zjeździłeś wszystkie rowery jakie były w domu: swój, mój, mamy, a później taty. Twoja pomysłowość nie znała granic. Pamiętam... Jak po wielkich ulewach, brałeś rower i szukałeś najgłębszej kałuży na ulicy, aby przez nią przejechać i wołałeś: „Gosia, ooo, to na pewno ta!”, a przejeżdżając ją zawsze się wywracałeś. A wieczorami mówiłeś: „Gosia, robimy konkurs, kto ma więcej siniaków na jednej nodze”, oczywiście wygrywałeś – miałeś ich 50.

 

Byliśmy pogodnymi i wesołymi dziećmi.

 

W wieku 15 lat, zachorowałeś na okropną chorobę. Twoje życie wywróciło się do góry nogami. Po operacji na nowo uczyłeś się codzienności. Mimo wszystko, byłeś nadal pełen optymizmu, energii i empatii, kochałeś ludzi. 

 

Twoja kreatywność zaskakiwała nas na każdym kroku. Twoje prace: lampki, zegary, obrazy, filmiki i kartki ma niejeden z nas. Niezwykła pamięć do dat i kawałów zdumiewała wszystkich. Wchodziłeś do sklepu i potrafiłeś zapytać: „A zna Pani ten kawał?”. Odkładając telefon, zawsze dziękowałeś za rozmowę, życzyłeś zdrowia i wołałeś „Trzymajcie się”.

 

W tym okresie, poznałeś swoją cudowną żonę Kasię, z którą przeżyłeś 15 lat. Kochałeś i byłeś kochany, kto nie spojrzał w Waszą stronę, mówił: „Jacy oni są szczęśliwi”. Doprowadziłeś do pełnoletności swoje dwie chrześniaczki – Marysię i Kasię. Zawsze służyłeś im dobrym słowem i byłeś z nich bardzo dumny.

 

Dwa lata temu, postępująca choroba pozbawiła Cię możliwości chodzenia. Z każdym dniem, tygodniem zabierała cząstkę Ciebie.

 

Nasi rodzice pomagali Ci jak tylko mogli, a przede wszystkim okazywali wielkie wsparcie i rodzicielską miłość. Trzy tygodnie temu, wieczorem, podjechałeś na swoim wózeczku do okna i w milczeniu popatrzyłeś przed siebie. Tata stał za Tobą, podeszła mama, a Ty zawołałeś Kasię. Staliście w ciszy, a w pewnym momencie powiedziałeś: „Tato… Najgorszy to ten ból”. Już przeczuwałeś, że coś jest nie tak.

 

Ostatnie dwa tygodnie, w ogromnym cierpieniu i bólu, świadom na umyśle gasłeś w naszych oczach. Powtarzałeś cichutko, że bardzo nas kochasz. Jednak, Bóg miał na Ciebie inny plan. W piątek, ODSZEDŁEŚ, trzymając mamę za rękę. Już nie cierpisz, nie czujesz bólu. Jesteś tam…

– u Boga. Biegasz gdzieś z Aniołami i jesteś naszym Aniołem.

 

Teraz Ty, Robercie, opiekuj się rodzicami, swoją kochaną żoną Kasią, a mi świeć jak najjaśniejsza gwiazda na niebie i bądź moim wsparciem.

Robercie, czuwaj nad nami i czekaj na nas. Bóg jeden wie, kiedy się spotkamy, a na pewno się spotkamy. Do zobaczenia, Mój Kochany Bracie, spoczywaj w pokoju…

 

Podziękowania

Składamy serdeczne podziękowania lekarzom, całemu zespołowi szpitala w Szczytnie za opiekę nad naszym ukochanym Robertem do ostatnich godzin życia.

Dziękujemy rodzinie bliższej i dalszej, przyjaciołom, kolegom, koleżankom, znajomym i sąsiadom Roberta za to, że wzięli udział w uroczystości pogrzebowej naszego Syna.

Dziękujemy zakładowi pogrzebowemu Exodus i jego szefostwu oraz pracownikom za poprowadzenie uroczystości pogrzebowych z sercem i empatią.

Rodzina


Komentarze do artykułu

TOMASZZ

Poznałem Roberta za czasów, kiedy jeszcze woził panny skuterem Simson. Fajny spokojny chłopak. Oczytany, zatem zawsze był temat do rozmowy. Nawet gdy był krótka i spontaniczna. Nigdy się nie wywyższał. W rozmowach nie czułeś, iż człowiek, z którym rozmawiasz, ma lepiej sytuowanych rodziców. To bardzo rzadka, by nie powiedzieć wymierająca zaleta osobowości. W trakcie mszy leciały łzy. Nawet tym, którzy nie mogli znać Roberta. Tak jak łapał za serce w rozmowie, tak i teraz z góry. Jeszcze raz w imieniu moim oraz moich znajomych, którzy Roberta poznali, przesyłamy rodzicom szczere kondolencje. Siły i spokoju ducha.

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Chirurgia jako pasja i misja: Wyjątkowa droga doktora Michała Żarczyńskiego w medycynie
    To bardzo skromny i niezmanierowany Doktor. Cenię jako człowieka, który podchodzi do pacjenta z sercem. Zjeździłem całą Polskę, lecząc się prywatnie, i nigdy nigdzie nie otrzymałem tyle opieki i pomocy, którą okazał mi Pan Doktor. Ogromny szacunek.????????????

    Dariusz


    2026-04-02 18:31:30
  • 305 kg na sztandze i dwa tytuły mistrza Europy. Policjant ze Szczytna wraca z medalami
    Bez skrótów. Bez przypadków. Bez imienia. Bez nazwiska. Po prostu policjant. Ze Szczytna.

    Czytelnik ze Szczytna


    2026-04-01 17:48:06
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    To doskonały pomysł, niech mnie pan cytuje studentom ile tylko można, ludzie w końcu muszą poznać prawdę. nie tylko jednostronną fałszywą narrację. Cały świat wie czym Netanjahu wciągnął Trumpa w wojnę, oczywiście o aktach Epsteina, agenta Mossadu, nic Pan nie słyszał, prawda? :)... I nie Rosjanie o tym otwarcie mówią, tylko sami Amerykanie. W moich komentarzach piszę mój punkt widzenia, do którego mam pełne prawo...a Pan sraczki dostaje i nie potrafiąc się do nich merytorycznie odnieść, i podważyć, używa agresywnego personalnego ataku. Prawda jest niepodważalna.. co nie?

    Polak


    2026-04-01 14:02:23
  • Studenci odwiedzili DPS w Szczytnie i Spychowie. Wspólne spotkanie przed świętami
    Najbardziej to pewnie ucieszył się ten pan z DPS, ktory zawsze prosi o drobne pod biedra lub Orlenem. Jak każdy student dal mu piątaka to będzie miał na kilka czteropakow

    Kamil


    2026-04-01 12:35:56
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Mądrzejewski-toponimiczne pochodzenie nazwiska od przymiotnika (mądry). Być może. Wgłębiając się jednak w twórczość p. Mądrzejewskiego zamieszczaną na łamach owego tygodnika, widzę człowieka, która za wszelką cenę chce nam wszystkim udowodnić, iż należy do starannie wyselekcjonowanej grupy mądrych. Grupa mędrców Donalda Tuska. Może się mylę. Może treści, które czytam, to myśli głębsze po głębszym. Może ja czegoś nie rozumiem i autor rzeczywiście jest mądrzejszy ode mnie. Szukam odpowiedzi. Na razie znalazłem jedną. Jak dla mnie mało miarodajną. Zawsze to jednak jakiś trop. Otóż statystyki nazwisk w Polsce podają, iż osobników płci męskiej o nazwisku Mądrzejewski jest tylko 266-u. Jak mawiała pani Kidawa-Błońska cyt: „gdyby natura chciała, to przekop by sama zrobiła\". Nie zrobiła. Z mądrością widać też jej nie poszło.

    Zakute Łby : )


    2026-04-01 12:08:43
  • Radny Malec ponownie interweniuje: „Droga grzęźnie w błocie”. Co na to ratusz?
    Przekształcili w nową instytucję, która pewnie nic nie wniesie to i lepiej zarobią.

    Do Marek


    2026-04-01 08:52:59
  • Chirurgia jako pasja i misja: Wyjątkowa droga doktora Michała Żarczyńskiego w medycynie
    Wspaniały , empatyczny lekarz. Życzliwy , ciepły Człowiek. Inny lekarz mnie zlekceważył. Pan doktor zrobił badania , przepisał leki. Przestało boleć. Stan zapalny zlikwidowany. Dziękuję za pomoc.

    Marzenna Żakowicz


    2026-03-31 21:40:33
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Ty \"Polak\" ty \"Romek\". Zanim coś naPiSzecie, to się tysiąc razy nad tym zastanówcie, jeśli jeszcze potraficie.

    Sławek


    2026-03-31 14:52:25
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Osobnik tytułujący się ksywą Polak jest niezawodny. Jego komentarze do moich mikro felietoników wprowadzę w najbliższym czasie jako materiał poglądowy do zajęć ze studentami z przedmiotu \"Biały wywiad i dezinformacja\". Tym razem mamy do czynienia z \"mykiem\" polegającym na wrzucanie do komentarza treści, o których w komentowanym materiale nie było mowy czyli: 1. Bogata Polska utrzymuje wrogą Ukrainę; 2. Trump rozpętał wojnę z Iranem na polecenie Izraela. Panie \"Polak\" jakby nie patrzeć widać starą dobrą ruską szkołę. Czekam na następne przykłady.

    Wiesław Mądrzejowski


    2026-03-31 14:20:27
  • Strzelnica w Szczycionku coraz bliżej. Henryk Żuchowski: „To miejsce do nauki, nie zagrożenie”
    Strzelnica o której wspomniałem to też jest dół, jednak pocisk wyleciał. Skoro zatem istnieje możliwość zranienia innego człowieka, a istnieje, dowód już Pani dałem, to taka strzelnica powinna mieć ściany, szczególnie, gdy w pobliżu są domy mieszkalne. Pogratuluje pan mieszkańcom, jak nie daj Boże dojdzie do podobnego wypadku, a prędzej czy później dojdzie, ciekawe czy wtedy też będą tak entuzjastycznie nastawieni.

    nikoś


    2026-03-31 13:11:34

Reklama