Święta za pasem, czas więc najwyższy pomyśleć o prezentach. Można tradycyjnie: skarpety, wazonik czy jakieś świecidełko – bibelot enty raz z rzędu, ale można też oryginalnie i nieszablonowo, a jednocześnie bez koszmarnych kosztów. Ale przede wszystkim – lokalnie, bo w Szczytnie nie brakuje ludzi twórczych i utalentowanych. To pomysł Grażyny Myślak, która najwyraźniej wzięła sobie do serca przysłowie: cudze chwalicie, swego nie znacie. Zebrała więc grupę młodych ludzi, mieszkańców Szczytna bądź okolic, ale nietuzinkowych, bo artystów w swoich dziedzinach. Produkują lub świadczą usługi w sposób wyjątkowy. Warto poznać ich i to, co oferują. Wszystkich łączy Szczytno i pasja do tworzenia. Oddajmy więc głos pani Grażynie, by przedstawiła te wyjątkowe osoby.
- Każdej z wymienionych osób można pozazdrościć - mówi Grażyna Myślak. - To co robią, to ich pasja, coś, co sprawia im radość, którą dzielą się z innymi. To nie jest zwykła praca zarobkowa, nawet jeśli niektórzy z tej pracy się utrzymują. Największą satysfakcję daje im to, że robią to, co kochają, a to najlepsza gwarancja, że robią to dobrze. Wokół nas takich osób jest więcej, rozejrzyjcie się, bo na pewno w waszym otoczeniu znajdzie się ktoś, kto tworzy piękne przedmioty. W najbliższą sobotę (10.12) na dziedzińcu w Szczytnie odbędzie się Jarmark Bożonarodzeniowy. Plac Juranda wypełnią rękodzielnicy z naszego miasta i okolic, zachęcam serdecznie do odwiedzenia stoisk, spotkacie tam kilka osób, które wymieniam.
...to doskonały prezent dla pani, która szuka swojej kobiecej siły, nie boi się odkryć siebie na nowo i wyzwolić od pędu dzisiejszego świata. Gimnastyka słowiańska to nie tylko ćwiczenia dla ciała, lecz także doskonalenie duszy, w zgodzie z naturą, także tą kobiecą.

Barbara Drażba mieszka w Szczytnie od niedawna. Sprowadziła ją tu… miłość, najpierw do mężczyzny, później do miasta i jego mieszkańców. Zawodowo uczy języka polskiego w szkole, uczy także ukraińskie kobiety, a w wolnym czasie pomaga pomaga paniom (chociaż nie tylko) odnaleźć wewnętrzną moc, równowagę i zadbać o ciało. Basia to kobieta stu pasji, która równie dobrze czuje się w domu, jak i w lesie. Nie straszne jej nocowanie pod gołym niebem czy kąpiel w mroźnej wodzie. I choć przyjaciele mówią o niej Baba Jaga, nie ma w niej nic z wiedźmy, a wszystko z dobrej wróżki.
O prowadzonych przez Basię Drażbę zajęciach z gimnastyki słowiańskiej można przeczytać i kupić karnet na jej profilu: www.facebook.com/BabaJagaSport
Książka to zawsze świetny pomysł, a jeśli autorki to nasze szczycieńskie dziewczyny, to jak tu nie wesprzeć takich artystek. Adrianna Trzepiota jest już dość znana nie tylko w Szczytnie, a pisze raczej dla dorosłych, natomiast Lidia Nogal tworzy bajeczne… bajki dla najmłodszych. Obydwie są niezwykłe, a historie, które zatrzymały w książkach pozwolą przenieść się myślami i odpocząć, lub nauczą dostrzegać piękno świata na nowo.
Książki Adrianny Trzepioty

idealnie sprawdzą się dla kobiet w każdym wieku. Opowieści o Jaśminie i Zwilczonej są już dobrze znane w naszym mieście, tak samo jak i Adrianna. Latem urozmaicała wieczory na ratuszowym dziedzińcu. Nie będę mówić o tym, jak zaczęła pisać ani skąd jej taki pomysł przyszedł do głowy, bo nie będzie niespodzianki podczas jej kolejnych spotkań autorskich. Ale nie tylko, bo Adrianna jest wyśmienitą gospodynią kobiecych spotkań towarzyskich, które organizuje. Są warsztaty, ćwiczenia, kąpiele w baliach i pyszne jedzenie. Po każdym takim zjeździe ich uczestniczki odnajdują swoje pasje i marzenia, i wracają do domów pełne wiary, że mogą je spełniać.
Książki można nabyć w księgarniach internetowo i stacjonarnie.
Lidia Nogal

ma w swoim dorobku dwie piękne opowieści dla dzieci. To, w jaki sposób powstały jest zarówno naturalne, jak i magiczne. Każda mama opowiada swoim dzieciom bajki, ale nie każda je spisuje. A już niewielki procent zdecyduje się je wydać i to zakładając swoje własne wydawnictwo. Malutkie, ale własne. Książki „Leo naturalnie” i „Luna magicznie” powstały na potrzeby prywatnych dzieci Lidii. Według niej, z opowieściami jest trochę jak z ubrankami. Podajemy dalej jak dzieci wyrosną i pozwalamy na drugie, trzecie… życie. Te małe/wielkie dzieła przenoszą nas nie tylko w piękne miejsca, ale też pozostawiają pole do dyskusji o treściach książek. Przeplatane wartościami opowieści, w których autorka nie zapomniała o zabawie i przygotowała atrakcyjne niespodzianki.
Książki można zakupić na stronie autorki: https://pranalife.pl/
Każda z nas ma co najmniej kilka torebek. Eleganckich i praktycznych. Ale jedna więcej na pewno się przyda. Szczególnie taka oryginalna, dobrana do charakteru, a przede wszystkim wykonana w Szczytnie i przez szczytniankę. Lokalna marka Maryhol to autorski pomysł na biznes Marii Chmielińskiej.

- Torebki przechowują skarby, to element mody, ale i przedmiot, z którym żadna kobieta nigdy się nie rozstaje! Sama często miałam problemy ze znalezieniem w sklepach wymarzonego modelu, więc stwierdziłam, że mogłabym stworzyć go sama! Mogę przecież projektować torebki i pokazywać innym swoją kreatywność i pasję – wspomina Maria Chmielińska. Co wymyśliła, to zrobiła. Nie od razu. Dopiero po wielu próbach nauczyła się fachu i projektowania. Do zespołu Maryhol należą jeszcze trzy kobiety, które z zaangażowaniem i całym sercem tworzą dla nas – kobiet – małe podręczne dzieła sztuki. Torebki, nerki, plecaki oraz moje ulubione i najczęściej używane - torebki do wózka. Maryholki mają tylko jedną „wadę”: trudno jest się im oprzeć, więc po pierwszej można zapragnąć kolejnych.
Torebki można obejrzeć i nabyć na stronie https://maryhol.pl/
Idealna fryzura, modna, ale i pasująca twarzy, podkreślająca osobowość to już nie tylko domena kobiet. Z fryzjerskich usług chętnie korzystają też panowie. A jeśli są też brodaczami, to karnet do salonu Adriana Gotarda jest wręcz niezbędny.
Adrian Gotard od zawsze był trudnym klientem, bo jego indywidualnym oczekiwaniom nie było łatwo sprostać wielu fryzjerom. W końcu uznał, że łatwiej będzie samemu się fachu nauczyć, niż tłumaczyć innym. Decyzję wspomogło zainteresowanie barberstwem i kosmetykami. Zrezygnował z pracy i zaczął się szkolić w nowym fachu.
- Od zera do barbera – mówi o sobie, ale wciąż jest głodny wiedzy i umiejętności. - Głupio stwierdzić, że się wszystko potrafi, więc codziennie uczę się czegoś nowego, każda nowa osoba, nowa fryzura to nowa przygoda i wciąż dążę i będę dążyć do doskonałości , perfekcji – dodaje. Przez jakiś czas pracował w Olsztynie, ale postanowił wrócić do Szczytna, ponieważ… głowy znajomych wołały o ratunek. Otworzył salon i stworzył miejsca pracy, o czym kilka lat wcześniej nawet nie marzył. To miejsce, w którym w męskim gronie można pogadać o wszystkim i o niczym a przy okazji zadbać o swój wygląd.
Voucher można nabyć w Barber Shop Vandal ul Ogrodowa 32 w Szczytnie, nr tel 797 537 705.
Jak już mówimy o twarzy, to z pomocą i ukojeniem przyjdzie Justyna Krajewska. Sporo kobiet dba o makijaż, cerę… a możemy zrobić to jeszcze lepiej i głębiej. Kupon na masaż kobido będzie idealnym prezentem dla każdej z nas.

Justyna Krajewska swoją przygodę z masażem kobido zaczęła od siebie. Wiedziała, że same kremy to za mało, wiec zaczęła zgłębiać tajniki masażu twarzy i face tapingu (oklejanie twarzy taśmami). Zwykły masaż twarzy wykonywany sumiennie każdego dnia przy standardowej pielęgnacji może dać fajne efekty, ale jeśli zrobi nam go osoba wykwalifikowana, efekty będą powalające. A co najważniejsze te efekty można uzyskać na miejscu, w Szczytnie, dzięki Justynie.
Na co dzień Justyna jest mamą dwójki maluchów i głównie to oni zajmują jej czas. Każdą wolną chwile poświęca jednak na kursy i szkolenia, a jej umiejętności są już niebagatelne. Warto je zobaczyć.
Bon na masaż kobido można nabyć przez instagram @facelift_jk.kobido, lub umówić się telefonicznie: 533 295 222.
Standardowo wszystkim życzymy „zdrowia”, a gdyby tak podarować komuś zdrowie w butelce?
Oleje są przepełnione witaminami i kwasami omega 3, ale tylko te, które tłoczone są na zimno z czystych, dobrej jakości nasion.


W zacisznym zakątku naszego miasta mieści się niezwykłe miejsce, w którym pani absolwentka ochrony środowiska wraz z panem technologiem żywności tworzą z pasją, zamiłowaniem oleje. To połączenie jest gwarancją bardzo dobrej jakości oleju pod względem jakości ale i samego procesu produkcji. Zielony Śledzik Mazurska Olejarnia ma w ofercie nie tylko płynne zdrowie, ale również susze konopne oraz nasiona (np. lnu, czarnuszki itd.), granole, które będą świetnym i przede wszystkim zdrowym zamiennikiem sklepowych płatków. Specjalnie na święta powstały także zestawy prezentowe, które można będzie nabyć na Jarmarku Mazurskim w Szczytnie. Dominika i Daniel Śledzikowie z pasją opowiedzą i pomogą dobrać olej taki, jak w danej chwili najbardziej potrzebujesz. Więcej o Zielonym Śledziku przeczytasz w kolejnym wydaniu Tygodnika Szczytno.
Produkty można nabyć https://www.zielonysledzik.pl/
Świece w sezonie jesienno-zimowym idą jak woda. Od niedawna wiadomo, że te z wosku sojowego są o wiele zdrowsze, a takie ma do zaoferowania Aleksandra Bakuła-Olzacka. Piękne kompozycje zapachowe wosków do kominka i świec w szkle, zrobią niezwykły klimat, nie tylko świąteczny.

Ola jest młodą mamą i miłośniczką wszystkiego, co ładnie pachnie. W ciąży zaczęła szukać świec bez parafiny, bo takie naszemu zdrowiu nie służą. Poszukiwania tak dalece ją pochłonęły, że postanowiła stworzyć własne świece. Długo eksperymentowała, tworząc ostatecznie swoją recepturę, której podstawą jest wosk i rośliny. Używa czasem gotowe zapachy, lecz woli stosować własne kompozycje. Z pasji tworzenia na własny użytek powstała produkcja świec i wosków do kominków zapachowych. Na co dzień Ola swój czas poświęca opiece nad własnym dzieckiem i innymi maluchami, bo pracuje w przedszkolu. Świece to zajęcie hobbystyczne.
Woski i świece można nabyć przez instagram @ola_bakula_olzacka
Nawet jeśli wydaje się nam, że nic nie dolega naszemu ciału, z pewnością znajdzie się jakiś punkt, który należałoby rozmasować. Dobry relaks i odpowiedni masaż to gwarancja dobrego samopoczucia. Karnet do gabinetu Atylla może być więc świetnym prezentem pod choinkę.

Gabinet masaży Atylla to nowe miejsce na mapie naszego miasta. Masaż jest taką rzeczą, którą się albo czuje, albo nie. Jeśli ktoś z pasją podchodzi do wiedzy na temat ciała, to od razu znajduje chory punkt. Dawid Pruszczyk zaczynał od radzenia sobie z własnymi dolegliwościami. Od masaży u kolegi do szkoły masażu, od pomagania bliskim i przyjaciołom – do gabinetu w Szczytnie. Szkolenia i rozwój w różnych sztukach masażu to stały punkt w napiętym kalendarzu właściciela Gabinetu Atylla, warto więc się przekonać, jak Dawid umiejętnie korzysta z nabytych umiejętności.
Karnet można nabyć w gabinecie: ul Ogrodowa 44, lub zamówić telefonicznie: 794 119 269.
Tatuaże mają tę zaletę, że w odróżnieniu od obrazów na płótnie, nikt go nie ukradnie ani nie sfałszuje. I zawsze będziemy go mieć przy sobie, a raczej – na sobie. Takie małe arcydzieła na ciele tworzy Paulina Góralska.

Paulina od dziecka rysowała, malowała i wiedziała, że zawód, jaki wybierze, będzie wiązał się ze sztukami plastycznymi. Pomysł na tatuowanie pojawił się w technikum budowlanym - kierunek architektura, bo właśnie tam poznała nauczycielkę, która dodatkowo pracowała w bardzo znanym studio tatuażu w Olsztynie. To za jej sprawą Paulina nauczyła się projektować o w pełni profesjonalnie wykonywać tatuaże. Po kilku latach pracy w cudzym salonie odważyła się otworzyć swój własny. Nie była to łatwa decyzja, ale uznała, że Szczytnu przyda się taki gabinet. - Tatuaż to nie tylko moda. Często tuszujemy nim jakieś błędy młodości, zakrywamy blizny, a dzięki temu odmieniamy ludziom życie i dodajemy pewności siebie – tłumaczy Paulina Góralska.
Tatuaż można zamówić w salonie, ul Żeromskiego 14, lub telefonicznie: 517 046 748.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23