Piątek, 14 Sierpień
Imieniny: Elwiry, Hipolita, Radosławy -

Reklama


Reklama

Najpierw płonął las, potem ogień zatrzymał DK57. Strażacy mieli pełne ręce roboty


20 arów ściółki pod Wielbarkiem, a kilka godzin później 30 balotów słomy w ogniu na krajowej „57”. W obu akcjach płomienie były blisko lasu, a strażacy musieli dowozić wodę, zamknąć przejazd i walczyć z ogniem z dwóch stron. W działaniach brało udział łącznie 43 ratowników..



Do pierwszego zdarzenia doszło przed południem w leśnictwie Wielbark.

O godz. 11.28 strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze lasu. Po dotarciu na miejsce kierujący działaniem ratowniczym stwierdził, że pali się ściółka leśna na powierzchni około 20 arów, w oddziale 382b.

– Na palącą się ściółkę podano trzy prądy wody. Strażacy używali również tłumic i przekopywali niewielkie zarzewia ognia przy pomocy sprzętu podręcznego – przekazuje ml. bryg. Paweł Kozłowski z Komendy Powiatowej PSP w Szczytnie.

WODĘ DOWOZILI Z OMULWI

Akcja wymagała zorganizowania zaopatrzenia wodnego.

Wodę pobierano z rzeki Omulew, w rejonie mostu przy skrzyżowaniu z drogą wojewódzką nr 508, a następnie dowożono na miejsce pożaru.


Reklama

Strażacy zabezpieczyli też teren i nie dopuszczali osób postronnych w rejon działań.

W akcji brało udział sześć zastępów i 22 ratowników PSP oraz OSP.

KILKA GODZIN PÓŹNIEJ ZAPALIŁA SIĘ PRZYCZEPA NA DK57

Drugi pożar zgłoszono o godz. 14.41 w rejonie Dębówka na drodze krajowej nr 57.

Na jezdni płonęły baloty słomy przewożone na przyczepie podpiętej do ciągnika rolniczego. Część z nich spadła do przydrożnego rowu i została rozrzucona na odcinku około 60 metrów.

Na przyczepie znajdowało się 30 balotów.

Ogień objął również trawę w rowie. W pobliżu znajdował się las, dlatego strażacy musieli szybko ograniczyć rozprzestrzenianie się pożaru.

– Działania gaśnicze prowadzono z dwóch stron, ponieważ przejazd drogą był niemożliwy. Zastępy działały od strony Linowa i od strony Szczytna – mówi ml. bryg. Paweł Kozłowski.

Reklama

Na płonące baloty i trawę podano cztery prądy wody.

Nadpalone bele zdjęto z przyczepy, przewieziono ciągnikiem do pobliskiego rowu i dokładnie przelano wodą.

Tylna część ciągnika została nadpalona od wysokiej temperatury.

W tej akcji uczestniczyło osiem zastępów i 21 ratowników PSP oraz OSP.

Oba zdarzenia udało się opanować, zanim ogień rozprzestrzenił się na większy obszar.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama