Po publikacji materiału o Konradzie Bukowieckim do naszej redakcji zadzwonił Zygfryd Leska, który poinformował nas, że Szczytno miało już swojego pierwszego olimpijczyka. - Był to siatkarz Stanisław Zduńczyk – mówił pan Zygfryd. - Być może niewiele osób o tym pamięta, bo chyba w latach siedemdziesiątych wyje...
Po publikacji materiału o Konradzie Bukowieckim do naszej redakcji zadzwonił Zygfryd Leska, który poinformował nas, że Szczytno miało już swojego pierwszego olimpijczyka. - Był to siatkarz Stanisław Zduńczyk – mówił pan Zygfryd. - Być może niewiele osób o tym pamięta, bo chyba w latach siedemdziesiątych wyjechał on z Polski. Ale był to naprawdę świetny zawodnik.
Szczytno siatkówką stało
Te słowa potwierdza Jerzy Bryczkowski, szczycieński przedsiębiorca, ale też znakomity siatkarz, były zawodnik m.in. OKS Olsztyn. A prywatnie przyjaciel Stanisława Zduńczyka. - Stasia znam od lat – wspomina. - Poznaliśmy się, gdy mieliśmy pod 16 może 17 lat. On grał w AZS Olsztyn, a ja w OKS. Obaj pochodziliśmy ze Szczytna. Stanisław kończył szczycieński ogólniak potem trafił do szkoły w Olsztynie. Najpierw grał w MKS Szczytno, a potem w AZS Olsztyn. I to właśnie z tego klubu został powołany do kadry naszego kraju. W ogóle lata sześćdziesiąte to znakomity okres szczycieńskiej siatkówki. Mieliśmy świetnych zawodników. Jako reprezentacja Szczytna zdobyliśmy nawet Mistrzostwo Polski PSS-ów. Z tego, co pamiętam, to tę drużynę tworzyli m.in.: Wacław Zduńczyk, Stanisław Zduńczyk, Jasiu Drozdowski, Florian Suchocki, Edward Jankiewicz, Marek Dzieniakowski, Tadek Miszczuk, Marian Sobczak, Jan Dudo, no i nieskromnie powiem, że ja też. Pokonaliśmy takie duże ośrodki jak Warszawa, Szczecin, czy Lublin.
Wagner i tigery
Stanisław Zduńczyk, co ciekawe, na olimpiadzie w Meksyku grał w drużynie razem z legendarnym później trenerem Hubertem Wagnerem.
- Kiedy już było wiadomo, że Staś pojedzie do Meksyku poprosiłem go, aby przywiózł mi z olimpiady siatkarskie buty tigery, było to wówczas marzenie każdego młodego chłopaka. Oni w kadrze mieli dostęp do tego obuwia. I on mi je przywiózł. Grałem w nich później jeszcze jakiś czas. Może to śmieszne, ale mam te buty do dziś, to cenna pamiątka.
Gwiazda sportu
Stanisław Zduńczyk (ur. 26 lutego 1942 r. w Łucku) – siatkarz, uczestnik olimpiady w Meksyku (1968 r.), dwukrotny zdobywca Pucharu Polski, ikona siatkarzy olsztyńskiego AZS-u. "Mistrz Sportu", odznaczony m. in. brązowym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe. Był główną gwiazdą zespołu siatkarskiego AZS przy końcu lat 60., kiedy olsztynianie awansowali w krajowej hierarchii. Ukoronowaniem tej drogi był tytuł mistrzów Polski zdobyty w 1973 r. Stało się to już u schyłku jego kariery, ale wkład Stanisława Zduńczyka w postępy drużyny z Olsztyna był ogromny. Jako kapitan umiejętnie kierował partnerami, którzy dopiero wchodzili w sportowy świat. Jako zawodnik był bardzo wszechstronny, znakomicie wyszkolony, nie posiadał słabych stron. Stanowił przykład wierności klubowej: w AZS-ie występował nieprzerwanie od 1957 do 1974 r.
Z reprezentacją kraju związany był pod koniec lat 60. XX wieku jako uczestnik najważniejszych imprez światowych i kontynentalnych. Po zakończeniu kariery wyemigrował do Holandii, gdzie mieszka do dziś, ale często odwiedza Olsztyn.
Osiągnięcia sportowe
tytuł mistrza Polski zdobyty w barwach AZS-u Olsztyn (1973)
tytuł wicemistrza Polski (1972, 1974)
brązowy medal mistrzostw Polski (1971)
dwukrotnie zdobyty Puchar Polski (1971, 1972)
140-krotny reprezentant Polski (1961-1971)
brązowy medal na Mistrzostwach Europy w Stambule (1967)
finalista Mistrzostw Świata w Sofii (1970) (5 m.)
uczestnik Pucharu Świata w 1969 r. w Lipsku (8 m.).
Na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku w 1968 r. zajął wraz z zespołem 5 miejsce. Dwukrotnie był zwycięzcą Plebiscytu na Najlepszego Sportowca Warmii i Mazur (1968 i 1969 r.).
Andrzej Stasiak
Dzień dobry, ten artykuł pozwolił wybiórczo oświetlić zakamarki mojej dziecięcej pamięci… Otóż po lewej stronie na końcu ulicy Wiejskiej, na której mieszkałem od urodzenia w 1952 roku , w latach 60-tych mieszkał właśnie Staszek Zduńczyk. Pamiętam, że dzieciarnia z ulicy zaciekawiona starszym od nas chłopakiem, który idąc ulicą ściskał systematycznie coś w ręce - był to spory kawałek zmiętego papieru. Zapytany o to odpowiedział, że w ten prosty sposób ćwiczy siłę dłoni bo jest sportowce;, później dowiedzieliśmy się o jego karierze siatkarskiej a ja tym zainspirowany grałem też w siatkówkę w drużynie akademickiej Akademii Medycznej w Białymstoku na początku lat 70-tych. dr med. Andrzej Stasiak