Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Nie żyje Ludwik Narewski, niestrudzony propagator myślistwa, samorządowiec, społecznik...


W poniedziałek, 30 maja zmarł Ludwik Narewski. To znany mieszkaniec Szczytna – niestrudzony propagator myślistwa, samorządowiec, społecznik... Miał 89 lat. - Zmarł w domu o godz. 15:30 – mówi jego żona Józefa. - Po prostu zasnął snem wiecznym.


  • Data:

Ludwik Narewski był jedną z najbarwniejszych postaci wśród szczycieńskich miłośników polowań. Starał się pokazywać dobre oblicze myślistwa. Propagować je wśród dzieci i dorosłych.

Ludwik Narewski 17 grudnia skończyłby 90 lat.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w sobotę, 4 czerwca. Nie będzie różańca, a msza za duszę zmarłego odbędzie się w kościele przy ulicy Niepodległości w Szczytnie. Początek godz. 11. Potem urna z prochami zmarłego spocznie na cmentarzu komunalnym w Szczytnie.

 

 

Przypominamy rozmowę z panem Ludwikiem, którą dziennikarka „Tygodnika Szczytno” przeprowadziła przeprowadziła niemal 10 lat temu:

 

Niedługo, bo 17 grudnia Ludwik Narewski będzie świętował 80. urodziny. Wielu ludzi chciałoby dożyć tego wieku, zachować zdrowie, temperament i chęć działania takie, jakie Ludwikowi wciąż towarzyszą. Tym, którzy choć trochę interesują się sprawami myślistwa jego postać z tą właśnie dziedziną się kojarzy. Jednak 80 lat życia to przecież wiele innych zdarzeń i działań. O nich właśnie rozmawiam z Ludwikiem Narewskim, choć – oczywiście – bez wspomnień z lasu takiej rozmowy przeprowadzić się nie da.

 

Pochodzisz z Mazur?

 

Nie. Do Szczytna trafiłem dopiero w 1960 roku. Urodziłem się we wsi Szucie koło Rypina czyli właściwie jestem Pomorzaninem. Rodzice mieli niewielkie gospodarstwo. Ojciec, uczestnik wojny z bolszewikami w 1920 roku, nie bardzo chciał się poddać prowadzonej w latach 50. kolektywizacji wsi, więc oddał swoich kilka hektarów w dzierżawę, a rodzina rozjechała się po świecie. Było nas siedmioro, więc miał się kto po tym świecie rozprzestrzenić. Ale to właśnie z domu rodzinnego wyniosłem podstawy myślistwa, bo ojciec się tym zajmował. Już jako 12-latek towarzyszyłem ojcu w wyprawach do lasu. Później wpływ na moje życie miał – co może brzmieć dziwnie – pewien prawdziwy, przedwojenny komunista.


Reklama

 

To faktycznie dziwne...

 

Jemu, podobnie jak mojemu ojcu, nie podobały się działania ówczesnego ustroju, a trzeba pamiętać, że był to rok 1950 – czas intensywnej kolektywizacji. Mnie i pasierbicę tego komunisty, nie przyjęli do szkoły średniej – to była swoista kara za to, że nasi ojcowie byli oporni. Tenże komunista załatwił rzecz inaczej. Swoją pasierbicę umieścił w szkole w Kętrzynie, a mnie w Technikum Rolniczym w Karolewie. Po maturze już nie ciągnął się za mną ten rodzinny, ideologiczny „swąd”, dostałem się na studia na ART w Kortowie i zostałem zootechnikiem. Tuż po studiach zostałem kierownikiem fermy lisów w Janowie i tak właśnie trafiłem do Szczytna. I tu, zarówno ze względu na miejsce zamieszkania, jak i pracę, no i oczywiście całe otoczenie miałem doskonałe warunki, by powrócić do rozbudzonej w dzieciństwie pasji łowieckiej. Zresztą zrobiłem to niemal natychmiast po przyjeździe do Szczytna. Fermą zacząłem kierować w 1960 roku, a w 1961 – zostałem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego.

 

Pół wieku temu zostawało się myśliwym tak samo, jak teraz?

 

Tak samo: trzeba było odbyć staż i zdać egzamin. Podczas stażu trzeba było mieć też wychowawców – mentorów, którzy uczyli tej profesji. Moimi łowieckimi wychowawcami byli dwaj wspaniali ludzie: niestety nieżyjący już Adam Łempicki, uczestnik bitwy pod Monte Casino oraz Jan Kapuściak, cieszący się jeszcze dobrym zdrowiem myśliwy, dwa lata wyróżniony „Złomem”. Obaj byli członkami koła „Sokół”, którego ja przez następne 35 lat byłem członkiem.

 

Najwcześniejsze wspomnienie z lasu...

 

Chyba pierwsze polowanie, na które pojechałem rowerem, w strugach deszczu, dokładnie 1 listopada 1961 roku i wtedy pozyskałem też pierwszego w życiu zająca. W okolicach Trelkowa to było. Schowałem się za kamieniami i trafiłem tego zająca. Wtedy Adam Łempicki zwrócił mi uwagę, że zające są niewielkie, bać się ich nie trzeba i nie należy się chować za kamieniami. Taka dostałem jedną z pierwszych lekcji dotyczących etyki łowieckiej: ze zwierzyną należy stawać oko w oko, nie strzelać z ukrycia i nie wolno strzelać do zajęcy z pozycji siedzącej.

Reklama

 

Wróćmy na chwilę do działalności zawodowej, choć pewnie znów w odpowiedzi i tak dotrzesz do łowiectwa...

 

Po 6 latach pracy w fermie, zostałem kierownikiem Zakładów Mięsnych w Szczytnie... Tak, tak – były takie w Szczytnie... W 1969 roku zostałem powołany na stanowisko wiceprzewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej czyli byłem wtedy hm... takim męskim odpowiednikiem dzisiejszej Sylwii Jaskólskiej – wicestarosty. Pełniłem tę funkcję do 1975 roku czyli do momentu likwidacji powiatów. Później wróciłem na fermę do Janowa, z tym że była ona częścią dużego Kombinatu Zwierząt Futerkowych we Wiartlu, podlegającego pod tamtejszy PGR. Nie to, żebym się chwalił, ale w tym czasie ferma w Janowie zaliczana była do najlepszych w Polsce, a normy, jakie my wypracowywaliśmy, stawały się obowiązujące w kraju. Jakoś tak mi się udawało, ale i warto było, bo np. byłem delegowany na tygodniowe targi futrzarskie w Londynie. Nie trzeba wspominać, że w tamtych czasach możliwość takiego wyjazdu była bardzo dużym wyróżnieniem...



Komentarze do artykułu

Sarna

Propagator myślistwa... To akurat fatalnie świadczy o tym Panu.

Michał

Wspaniały człowiek, nieodżałowana strata dla naszego miasta. Wyrazy współczucia dla rodziny.

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama