O poparcie mieszkańców Szczytna w tym roku rywalizowały cztery projekty: dwa boiska sportowe przy szkołach podstawowych, plac zabaw dla dzieci niepełnosprawnych oraz korty tenisowe.
- Z naszych wstępnych wyliczeń wynika, że wpłynęło 2,5 tys. kart do głosowania i odnotowaliśmy około 500 głosów oddanych systemem elektronicznym – mówi Justyna Mahler-Piątkowska.
Wciąż nie wiadomo jednak, który ze zgłoszonych projektów wygrał. W trakcie spotkania Komisji Oceny Projektów wylosowano dwóch przedstawicieli spośród nielicznego grona tych, którzy złożyli projekty. Wezmą oni udział w otwarciu urny i liczeniu kart. Wyniki głosowania zostaną oficjalnie ogłoszone 10 sierpnia.
Jeśli potwierdzą się wstępne oceny odnośnie do liczby uczestników głosowania, będziemy mieli do czynienia w tym roku nie tylko z najmniejszą liczbą zgłoszonych projektów, ale głosujących też. Zdumiewa niewielka liczba osób, które skorzystały z „dobrodziejstwa” internetu. Trudno ocenić czy zainteresowanie ze strony mieszkańców było naprawdę tak małe, czy też może informacje o zgłoszonych projektach, zaprezentowane na stronie do głosowania – nie były zachęcające. Nie było np. graficznej prezentacji, poza „niewypałem” z podobno kontrolnie wstawionymi hipopotamami i sarenkami.
Z uzyskanych przez nas wyjaśnień wynikało, że operator obsługujący stronę z projektami wrzucił te fotki, by sprawdzić, czy w ogóle można to zrobić i zapomniał usunąć. Ok, każdy może mieć chwilowe zaćmienie. Ale skoro już okazało się, że fotografie strona akceptuje, to czemu nie zostały wstawione takie, które faktycznie ilustrowałyby projekty? Jednozdaniowe charakterystyki też niewiele ujawniały.
Jednym słowem, nie popisali się mieszkańcy Szczytna aktywnością, ale też i organizatorzy, czytaj: miejscy urzędnicy odpowiedzialni za tę „działkę”, nie wykazali zaangażowania ponad niezbędne minimum, powszechnie nazywane metodą „na odwal”. Wydawać by się mogło, że jak ktoś coś organizuje, to mu zależy na tym, by „impreza” była jak najlepsza. Tegoroczny przebieg budżetu obywatelskiego sprawia wrażenie, jakby strona urzędowa realizowałaby go pod hasłem:
„Macie szansę wydać 200 tysięcy, ale najlepiej, jakbyście nie chcieli tego robić”. Szkoda, bo fajna idea faktycznie może zejść ze szczycieńskiego świata śmiercią nie do końca naturalną. A czy to będzie mord z premedytacji czy z niedbalstwa – to już w zasadzie wszystko jedno.
Fot. miastoszczytno.pl
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23