Gdy nad Szczytnem przechodzi większa ulewa, mieszkańcy ul. Wyspiańskiego nie patrzą w niebo z nadzieją na deszcz. Patrzą z lękiem. W ruch idą pompy, worki z piaskiem i telefony do sąsiadów. Mimo to woda regularnie zalewa piwnice, sklepy i posesje. Teraz mieszkańcy zapowiadają, że jeśli sytuacja się nie zmieni, sprawa może trafić do sądu.
Po intensywnych opadach w piątek i sobotę problem wrócił ze zdwojoną siłą. Woda ponownie pojawiła się na posesjach przy ul. Wyspiańskiego. Dla wielu mieszkańców nie był to jednorazowy incydent, lecz kolejny rozdział wieloletniej walki z podtopieniami.
- Nie mam już siły - mówi Agata Gołaszewska, jedna z mieszkanek najbardziej dotkniętych problemem. - Każdy z nas ma pompę. Wszyscy mamy worki z piaskiem. Co większe opady, to jesteśmy pod wodą. Nigdzie nie można wyjechać, nigdzie spokojnie pojechać. Człowiek żyje w stresie, gdy tylko zaczyna padać.
Mieszkanka pokazuje ślady po ostatnim zalaniu. Nanos, błoto, podmyte fragmenty posesji. Jak twierdzi, problem zaczął się po przebudowie drogi i wykonaniu nowej kanalizacji deszczowej.
- Jesteśmy najniższym punktem w Szczytnie. Woda spływa z góry i wszystko zatrzymuje się tutaj. Projekt był niedostosowany do takich opadów. Rozumiem, że pogoda się zmienia, ale to powinno być zrobione z głową - mówi.
Podobne zdanie ma właściciel jednego ze sklepów przy ul. Wyspiańskiego.
- Każde większe opady oznaczają wilgoć i kolejne straty. Muszę zrywać wykładziny, skuwać tynki. To nie jest problem jednego dnia. To ciągnie się latami - opowiada przedsiębiorca.
Mieszkańcy zwracają uwagę na jeszcze jeden szczegół. Według nich po przebudowie droga znalazła się wyżej niż część okolicznych budynków.
- Dom był tutaj pierwszy. Jak można zrobić drogę wyżej niż poziom domu? Przecież było wiadomo, gdzie będzie spływała woda - pyta Agata Gołaszewska.
Frustracja narasta. Jak twierdzą mieszkańcy, przez lata słyszeli zapewnienia, że problem zostanie rozwiązany. Efektów jednak nie widzą.
- Obietnic było mnóstwo. A woda jak zalewała, tak zalewa. Tym razem chcemy konkretnych działań, a nie kolejnych deklaracji - mówią.
W poniedziałek o godz. 14.40 mieszkańcy mają spotkać się z burmistrzem Stefanem Ochmanem. Na rozmowę zaprosili także radnych oraz przedstawicieli instytucji, które mogą pomóc w rozwiązaniu problemu.
Nie ukrywają, że cierpliwość się kończy.
- Chcemy normalnie żyć. Nie sprawdzać prognozy pogody z obawą, czy znów będziemy ratować dom przed wodą. Jeśli nic się nie zmieni, będziemy rozważać dalsze kroki prawne - zapowiadają.
Przy ul. Wyspiańskiego deszcz przestał być zwykłym zjawiskiem pogodowym. Dla wielu mieszkańców stał się sygnałem do rozpoczęcia kolejnej walki o własny dom.
Mieszkaniec
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki