Reklama

Czwartek, 18 Czerwiec
Imieniny: Laury, Leszka, Marcjana -

Reklama


Reklama

Czujka obudziła ich w środku nocy. Pożar był już w garażu


Dwie osoby spały w domu, gdy w zintegrowanym z budynkiem garażu wybuchł pożar. Alarm podniosła czujka tlenku węgla. To ona obudziła mieszkańców i dała im czas na wyjście z budynku. Strażacy nie mają wątpliwości: w Korpelach mogło dojść do tragedii.



Do pożaru doszło 16 czerwca w nocy. Zgłoszenie do straży pożarnej wpłynęło o godz. 2.40. Paliło się pomieszczenie garażowe na parterze budynku jednorodzinnego w Korpelach. Garaż był połączony z częścią mieszkalną drzwiami. 


Reklama

 

OBUDZIŁ ICH ALARM

W chwili wybuchu pożaru w budynku przebywały dwie dorosłe osoby. Opuściły dom jeszcze przed przyjazdem strażaków. Nie wymagały pomocy medycznej. Kluczowe okazało się niewielkie urządzenie zamontowane w budynku.

- Czujka tlenku węgla obudziła właścicieli i ostrzegła ich, że dzieje się coś niepokojącego. Gdyby jej nie było, dym i trujące gazy mogłyby przedostać się do pomieszczeń mieszkalnych. Scenariusz mógł być tragiczny - mówi kpt. Karol Doryn, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Szczytnie.

Jak relacjonuje strażak, w garażu panowała już wysoka temperatura i duże zadymienie. Drzwi prowadzące do części mieszkalnej zaczynały się przepalać.

Reklama

 

GARAŻ Z FOTOWOLTAIKĄ I GAZEM

Akcja nie była rutynowa. W budynku znajdowała się instalacja gazu ziemnego. Na dachu zamontowane były moduły fotowoltaiczne, a część podzespołów i okablowania znajdowała się w garażu. Strażacy musieli więc działać ostrożnie. Po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oświetlili teren akcji, odłączyli instalację elektryczną, wyłączyli falownik fotowoltaiki i zakręcili gaz w skrzynce znajdującej się na zewnątrz budynku. Następnie podali jeden prąd wody na źródło ognia.

 

STRATY MOGŁY BYĆ WIĘKSZE

Po ugaszeniu pożaru strażacy przewietrzyli pomieszczenia i sprawdzili cały budynek miernikiem wielogazowym. Dopiero po upewnieniu się, że w środku nie ma już zagrożenia, przekazali mienie właścicielom.

- Ta czujka najprawdopodobniej nie tylko ostrzegła mieszkańców i pomogła im bezpiecznie opuścić dom, ale też ograniczyła rozwój pożaru. Gdyby alarm podniósł się później, straty mogłyby być znacznie większe - podkreśla kpt. Doryn.

Nikt nie został poszkodowany.

Strażacy przypominają jednak, że czujki tlenku węgla i dymu w domach jednorodzinnych nie są dodatkiem. W takich sytuacjach potrafią dać mieszkańcom najważniejsze minuty.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama