Jazz, blues, poezja śpiewana, jezioro za plecami i mazurskie opowieści Roberta Arbatowskiego. W niedzielę 21 czerwca o godz. 16.00 w Sędańsku wystąpi trio Ciepłe Popołudnie. O muzyce, miejscu, które zostaje w człowieku, i Mazurach głębszych niż pocztówka rozmawiamy z Aleksandrą Dzierżawską.
Spotykamy się w Sędańsku. A dokładnie?
W Sędańsku 1B, u Bernarda Jonika. Niektórzy mówią na to miejsce agroturystyka Sędańsk, inni agroturystyka nad jeziorem albo noclegi nad jeziorem. Ale adres jest prosty. Sędańsk 1B. I będzie wiadomo, gdzie przyjechać.
Koncert z widokiem na jezioro brzmi jak gotowy kadr.
Bo to jest kadr. Zagramy na tarasie albo w sali z widokiem na jezioro. Samo miejsce jest już częścią tego wydarzenia. Nie tylko tłem.
Kto zagra?
Ciepłe Popołudnie. Nasze trio międzypokoleniowe. Najmłodszy z nas ma 27 lat, najstarszy 72, ja jestem pośrodku. Mam 34 lata.
Rodzinny skład?
Nie, przyjacielski. Chociaż ludzie często myślą, że Stanisław, nasz pianista, jest moim ojcem, bo rzeczywiście mamy pewne podobieństwo. Jesteśmy obydwoje wysocy i bardzo ruchliwi. Ale nie jesteśmy rodziną. Po prostu bardzo blisko się przyjaźnimy.
Jaką muzykę gracie?
To jest coś z pogranicza jazzu, bluesa i poezji śpiewanej. Momentami ociera się o piosenkę turystyczną, choć staram się trochę unikać tej kategorii. Ale prawda jest taka, że jeśli ktoś słucha Wolnej Grupy Bukowina, Starego Dobrego Małżeństwa czy podobnych rzeczy, to pewnie znajdzie u nas coś dla siebie.
Od dawna działacie razem?
W tym składzie od pięciu lat. Wydaliśmy dwie płyty, byliśmy w telewizji, w różnych radiach, wygrywaliśmy konkursy. Ale najważniejsze jest chyba to, że nadal chce nam się razem grać i spotykać z ludźmi.
Powiedzmy o ludziach z zespołu.
Staszek, nasz pianista, jest wybitnym kompozytorem i aranżerem. Jest też rolnikiem permakulturzystą. Paweł Kamiński to ostoja spokoju. Mąż, ojciec, informatyk i multiinstrumentalista. Grał już w naszym zespole chyba na pięciu instrumentach, aż w końcu osiadł na perkusji.
A pani?
Obsesyjnie pływam w wodach otwartych. Jestem szkoleniowcem, tłumaczką literatury i mam serce rozdarte między Mazurami a Słowenią. Przez część roku jestem właśnie w Słowenii, ale do Mazur cały czas wracam.
Dlaczego akurat Sędańsk?
Bo to miejsce zapisało się we mnie na długo. Staram się być tam kilka razy w roku. Był nawet moment, że myślałam o przeprowadzce. Potem znalazłam Elganowo, a Sędańsk został takim miejscem, do którego wracam z poczuciem, że dzieje się tam coś ważnego.
Co tam jest takiego?
Przyroda. Dźwięki. Głos bąka nad jeziorem. Widoki. Bocian czarny. Nawet ryś. I historia opowiadana mimochodem przez Joników. To wszystko sprawia, że mam potrzebę przywożenia tam ludzi. Żeby zobaczyli, że Mazury to coś głębszego i bardziej złożonego niż tylko wakacyjny raj.
Po koncercie będzie też Robert Arbatowski.
Tak. Bardzo chciałam, żeby pojawił się wątek historii. Sama zawsze lubiłam historię, choć wyrzucono mnie z tego kierunku po pół roku. Byłam wtedy bardzo młoda. Ale fascynacja została. Robert będzie opowiadał o Mazurach. I myślę, że po naszej muzyce to będzie bardzo naturalne przedłużenie popołudnia.
To pierwsza taka inicjatywa w Sędańsku?
Tak, pierwsza tego typu. Trochę wynika z mojego sposobu działania. Są miejsca i ludzie, którzy zostają ze mną na dłużej. Wtedy mam potrzebę coś z tym zrobić. Coś między czynem społecznym a wspomnieniem po wieki wieków.
Ładne zdanie.
Tak czasem mam.
Wstęp jest płatny?
Nie ma biletów. Wstęp jest za kapelusz. Po koncercie będzie można wrzucić dobrowolny datek. Nie mamy finansowania. Po prostu postanowiłam, że to robimy, i wszyscy szczęśliwie się zgodzili.
Trzeba się zapisywać?
Nie. Można po prostu przyjść. Można też oznaczyć się w wydarzeniu na Facebooku, które nazywa się „Ciepłe Popołudnie w Sędańsku”.
Kogo pani szczególnie zaprasza?
Tych, którzy lubią muzykę, jeziora, historie i spotkania bez zadęcia. Mieszkańców, turystów, ludzi, którzy znają Sędańsk, i tych, którzy jeszcze nigdy tam nie byli. Chciałabym, żeby różne grupy ludzi się pomieszały, poznały i może trochę sobą nawzajem zachwyciły.
Czyli niedziela, 21 czerwca, godzina 16.00.
Tak. Sędańsk 1B. Ciepłe Popołudnie, jezioro, muzyka i mazurskie opowieści Roberta Arbatowskiego.
Brzmi jak dobry powód, żeby skręcić z głównej drogi.
Właśnie o to chodzi.
Bardzo dobry pomysł. A może tak do każdej trasy jakaś mapka do wydrukowania sobie?
jans
2026-06-09 20:20:57
Widowiskowo wygląda: Plac zabaw dla dzieci w miejscowości Jurgi gm.Pasym. Trawa ma metr wysokości.
Turysta .
2026-06-09 16:59:54
Kim jest Yaugeni Laguna?
2026-06-09 14:15:21
I kto Go teraz zastąpi... Szkoda. Żyć marzeniami, kupić wymarzony obiektyw i nie zdążyć go użyć. Szok.
Jans
2026-06-09 13:07:11
Ciekawe komu zamknięcie tego przystanku przyniesie korzyści...kiedyś nazywano takie coś korupcją.
Polak
2026-06-09 11:10:45
Ale co to za cenzura? Dlaczego Tygodnik wyłączył możliwość komentowania tej sprawy na fejsie? Burmistrz prosił czy pani Dyrektor? To o jednych można pisać a o innych nie można?
Zbynek
2026-06-09 11:06:25
Jaki raj? Ten kto to pisał lub zlecił napisanie, nie ma świadomości o tych szlakach. Te podobno szlaki są słabo oznakowane. Szczególnie jak ktoś nie jest mieszkańcem danego regionu, to może się pogubić. Powinny być poustawiane tabliczki informacyjne jakim kolorem oznaczony jest konkretny szlak. Gdzie jest informacja o tych szlakach? Jeżdżąc od wielu lat po lasach naszego powiatu widzę mało osób, które jeżdżą po tych trasach. Raczej są to osoby które przemieszczają się w konkretnym celu np. nad jezioro. Może dlatego że jest brak informacji.
Rowerzysta
2026-06-09 09:53:37
A czemu Tygodnik wyłączył komentarze na fejsie? Co to za cenzura? Marcin prosił czy pani Dyrektor? To co? O jednych można pisać, a o innych nie wolno??? To jak nie można to i ten artykuł wywalcie.
Zbynek
2026-06-09 08:45:44
Fajnie byłoby zobaczyć trasę na mapce
KAROLINA
2026-06-09 08:09:49
ale JAK TO przecież brakuje milionów rąk do pracy i MUSIMY sprowadzać kolorowych książąt Sawanny
Klasyk
2026-06-09 07:57:25