Czy zapowiadane zmiany na dworcu autobusowym w Szczytnie rzeczywiście zostały zrealizowane? Takie pytania podczas sesji Rady Miejskiej postawiła radna Malwina Prusińska. Odpowiedzi udzielił zastępca burmistrza Michał Trusewicz. Wynika z nich, że część prac wykonano już kilka miesięcy temu, a kolejne nadal trwają.
Temat dworca autobusowego przy ul. Polskiej wraca regularnie. Mieszkańcy od lat zwracają uwagę na stan obiektu i warunki oczekiwania na autobusy. Tym razem sprawę na forum Rady Miejskiej podniosła radna Malwina Prusińska. W złożonej interpelacji przypomniała o wcześniejszych zapowiedziach miasta dotyczących uporządkowania sytuacji na dworcu i zapytała o konkretne efekty tych działań.
- Temat dworca od lat budzi liczne uwagi mieszkańców i podróżnych, dlatego proszę o przedstawienie aktualnego stanu realizacji zapowiadanych działań - napisała radna w swoim piśmie.
Co udało się zrobić?
W odpowiedzi zastępca burmistrza Michał Trusewicz poinformował, że już w styczniu 2025 roku Zakład Gospodarki Komunalnej zawarł z dzierżawcą porozumienie dotyczące opracowania dokumentacji projektowej i wykonania prac na terenie dworca.
W ramach porozumienia wykonano m.in.: przebudowę nawierzchni pod stanowiska autobusowe wraz z wysepkami, montaż rozkładów jazdy w istniejących tablicach informacyjnych, naprawę oświetlenia, wprowadzenie elementów małej architektury.
Jak podkreśla Michał Trusewicz, celem tych działań była poprawa funkcjonalności i estetyki terenu oraz zwiększenie komfortu pasażerów. Odbiór robót przeprowadzono 14 listopada 2025 roku. Komisja nie stwierdziła nieprawidłowości i potwierdziła zgodność wykonanych prac z umową.
Autobusy odjeżdżają z dwóch miejsc
Jednym z pytań radnej było również to, czy przewoźnicy korzystają obecnie z dworca zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Odpowiedź ratusza pokazuje, że sytuacja nie jest całkowicie uporządkowana.
- Przewoźnicy odjeżdżają obecnie z dworca PKS oraz z przystanków zlokalizowanych przy ulicy Polskiej -poinformował zastępca burmistrza.
Remont jeszcze trwa
Miasto przekazało również informacje o kolejnych działaniach prowadzonych na terenie obiektu. Obecnie wykonywane są prace konserwacyjne w pięciu pomieszczeniach budynku przy ul. Polskiej. Ich zakończenie planowane jest do końca czerwca tego roku.
Bez kar dla właściciela
Radna zapytała także, czy wobec właściciela lub dzierżawcy zastosowano zapowiadane wcześniej konsekwencje za ewentualne opóźnienia lub niewykonanie ustaleń. Ratusz odpowiada krótko.
- Zgodnie z zawartym porozumieniem nie wystąpiły podstawy do naliczania kar - stwierdził Michał Trusewicz.
Choć część inwestycji została już wykonana, a kolejne prace są w toku, temat dworca autobusowego nadal pozostaje jednym z najczęściej poruszanych przez mieszkańców problemów komunikacyjnych w Szczytnie. Ale trudno się dziwić, bo dworzec wciąż wygląda, jakby na nim nic nie zrobiono. Wystarczy tam przyjść lu zerknąć na zdjęcie.
MilczącyMyśliciel
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.