W Rutkowie PKP chce rozebrać tory, które wykorzystuje Stowarzyszenie Wioska Żurawi. Swoją drezyną wozi turystów i pokazuje im przepiękne, unikatowe tereny. Trasa prowadzi przez największe w Europie zlotowisko żurawi.
Z taką decyzją kolei nie może pogodzić się Kazimiera Klobuszańska ze Stowarzyszenia. - Dziesięć lat temu sami oczyściliśmy trakcję, doprowadziliśmy ją do dzisiejszego stanu – wspomina. - Wówczas przedstawiciele PKP zapewniali mnie, że ten odcinek torów pozostanie nieruszony. Dziś szyny chcą zabrać i wyrzucić na złom. Szkoda naszej pracy, ale też tego niezwykłego miejsca, a właściwie sposobu poznawania tych uroczych terenów.
Z pisma, które trafiło do stowarzyszenia oraz gminy wynika, że PKP nie widzi możliwości nieodpłatnego przekazania torów samorządowi. Wójt Marianna Szydlik przyznaje, że gminy nie stać na wykup torów, które PKP wyceniła na pół miliona złotych. Stowarzyszenia szuka pomocy wszędzie, u posłów, ministrów, samorządowców... - Staramy się wesprzeć panią Kazimierę w jej działaniach, ale tak naprawdę w tej sprawie nie mamy zbyt wielu możliwości – mówi Jarosław Matłach, starosta szczycieński. - Ostateczną decyzję musi podjąć właściciel torów, czyli PKP oraz gmina, na której terenie ten szlak leży.
- Jesteśmy zainteresowani przejęciem tych torów, ale nie za taką kwotę – mówi wprost Marianna Szydlik, wójt gminy Dźwierzuty. - Nie stać nas na to. Poza tym kolej chce też atestów drezyny, kontroli jej co jakiś czas. To wszystko podnosi koszty.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23