Listopad w historii powiatu szczycieńskiego ma dwa oblicza — wojenne i codzienne. 17 listopada 1880 roku w Wielbarku poświęcono nowy kościół katolicki, a 34 lata później te same ulice znów widziały wojnę – rosyjskie okopy i niemieckie oddziały 10. Armii. W tym samym czasie w Rozogach Eduard Braun prowadził swój hotel, restaurację i sklep kolonialny, budując lokalny handel i zostawiając po sobie ślad w żeliwnym krzyżu na cmentarzu. O tych historiach sprzed stulecia dla „Tygodnika Szczytno” opowiada Witold Olbryś.
Wielbark
17 listopada 1880 roku odbyła się pod przewodnictwem księdza Walentyego Tolsdorfa uroczystość poświęcenia kościoła katolickiego w Wielbarku.
Na zdjęciu okopy rosyjskie pod Wielbarkiem.
15 listopada 1914 roku Wielbark został zajęty ponownie przez wojska rosyjskie. Rosjanie utrzymali się w nim do 2 grudnia. Tym razem żołnierze rosyjscy zachowywali się agresywnie, dokonali wielu dewastacji i splądrowali miasto.
W porównaniu ze Szczytnem Wielbark ucierpiał w niewielkim stopniu. Zniszczeniu uległo jedynie 5 domów (w tym przytułek dla ubogich) i 22 zabudowania gospodarcze. Znacznemu zniszczeniu, w wyniku licznych przemarszy wojsk, uległy tylko drogi. W kolejnych latach wojny Wielbark był ważnym punktem zaopatrzenia wojsk niemieckich na froncie wschodnim. Na przełomie 1914/15 r. stacjonowały tu liczne odziały 10. Armii. W połowie lutego 1915 r. wojska niemieckie przemaszerowały przez miasto przygotowując się do walk pod Przasnyszem.
Na zdjęciu okopy rosyjskie pod Wielbarkiem.
Eduard Braun interes
15 listopada 1899 roku zarejestrowana została w Rozogach firma E. Braun.
Eduard Braun interes w Rozogach prowadził już wcześniej, bo w 1897 roku szukał mówiącego po polsku ucznia chcącego przyjść do niego na naukę zawodu. E. Braun wraz z hotelem i restauracją prowadził sklep kolonialny. W styczniu 1914 roku podarował straży pożarnej dzwonek. Zmarł 2 marca 1917 roku. Na cmentarzu w Rozogach zachował się żeliwny krzyż z jego grobu Po pierwszej wojnie światowej jego gospoda przeszła na własność Gustava Konopackiego. Później prowadził ją Weigel. Po lewej stronie gospody znajdowała się poczta.
Rodzaj sponsoringu politycznego. Choć w świetle prawa legalny to relikt minionej dawno epoki i w dodatku wątpliwy etycznie. Uważany również przez policjantów za generator \"pełzającego uzależnienia\" policji od lokalnych polityków. Kiedyś - z biedy policyjnej, teraz..?
Robert Częścik
2026-07-22 15:23:37
Czy mini 2se
Tomasz
2026-07-22 13:19:12
ciekawe jak by było w drugą stronę
Renat
2026-07-21 22:02:25
Oni nigdy nie zrozumieją tego, że im bardziej obrażają i pogardzają ludźmi o odmiennych poglądach, im bardziej się wywyższają, uznają się za elity z prawem do dystrybucji szacunku, tym bardziej stają się śmieszni i żałośni.
Szczery Demokrata
2026-07-21 08:19:48
Przecież ten człowiek sam kieruje się nienawiścią do ludzi niepodzielających jego poglądów.
Szczery Demokrata
2026-07-21 06:41:12
Pod wplywem alkoholu moze i nie ale glupoty na pewno. Chcial trafic do mediow to cel osiagnal. Byc moze nawet zaimponowal innym glupolom
Jan
2026-07-21 04:35:38
to jest patologia nienomalnych ludzi do psychiatryka
ollsza
2026-07-20 21:30:22
Ble ble ble...skąd się autorze urwałeś, że takie \"mądrości \" głosisz
Uglybert
2026-07-20 19:35:01
strasznie tendencyjny, krzywdzący artykuł, coraz gorszych wybieracie felietonistów, a szkoda
jędrek
2026-07-20 15:21:51
to jest zboczenstwo nawet zwierzeta nie akceptujaLBGT
bansy
2026-07-20 13:09:03