Środa, 27 Maj
Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła -

Reklama


Reklama

Przedszkole, skargi i wezwania do przeprosin. W piątek nadzwyczajna sesja rady miejskiej


To miał być konflikt wewnątrz jednej placówki. Dziś sprawa „Promyczka” trafia na nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej w Szczytnie, angażuje Państwową Inspekcję Pracy, rodziców, radnych i prawników. Atmosferę dodatkowo podgrzały przedsądowe wezwania do przeprosin, które otrzymały osoby publicznie wypowiadające się o sytuacji w przedszkolu.



Nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Szczytnie odbędzie się w piątek 29 maja o godz. 16.00. Jej zwołania domagali się radni Stowarzyszenia „Razem dla Mieszkańców”, a pod wnioskiem podpisali się także radni PiS.

 

W porządku obrad znalazły się m.in.: informacja burmistrza dotycząca sytuacji w Miejskim Przedszkolu z Oddziałami Integracyjnymi nr 3 „Promyczek”, działania podejmowane w ostatnich miesiącach w placówce, ustalenia wynikające z kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, oraz dyskusja radnych.

 

„LUDZIE CZUJĄ SIĘ BEZRADNI”

Radna Malwina Prusińska podkreśla, że sprawa dawno przestała być wyłącznie wewnętrznym konfliktem w przedszkolu.

– Dziś angażuje organy nadzorcze, instytucje zewnętrzne, rodziców, pracowników i radnych – 

Jak dodaje, celem sesji nie jest wydawanie wyroków ani wskazywanie winnych.

 

– Ale nie może być również tak, że głos tak wielu rodziców i nauczycieli pozostaje bez odpowiedzi lub jest sprowadzany wyłącznie do „sporu”. Jako radni regularnie słyszymy od ludzi jedno — czują się bezradni. Przychodzą do nas po pomoc, bo nie wiedzą już, gdzie szukać wsparcia i kto powinien ich wysłuchać – podkreśla radna.


Reklama

 

PRZEPROSINY I 2 TYSIĄCE ZŁOTYCH

Nowy wątek pojawił się w ostatnich dniach. Część osób, które publicznie wypowiadały się o sytuacji w „Promyczku” podczas komisji, sesji czy w mediach, otrzymała przedsądowe wezwania do przeprosin. Z dokumentów wynika, że pełnomocnik działający w imieniu dyrektorki przedszkola domaga się wpłaty 2 tys. zł na schronisko „Cztery Łapy” w Szczytnie oraz publikacji przeprosin o określonej treści.

W piśmie wskazano m.in., że osoby podpisujące wcześniejsze pisma i wypowiadające się publicznie miały przekazywać „informacje nieprawdziwe lub zmanipulowane” oraz naruszyć dobre imię dyrektorki placówki.

Adresaci mają siedem dni na spełnienie żądań.

 

To właśnie ten element wywołał dodatkowe emocje wśród części radnych i rodziców.

– W demokratycznym państwie pracownicy, rodzice i mieszkańcy mają prawo zgłaszać swoje obawy, problemy czy dostrzegane nieprawidłowości — do instytucji, do organów nadzorczych i do swoich przedstawicieli, czyli radnych. To nie jest atak. To jest ich prawo – mówi Malwina Prusińska.

 

I dodaje: – Tym większe zdziwienie budzi sytuacja, w której w jednym tygodniu padają zapewnienia o „czystej białej kartce” i potrzebie nowego otwarcia, a w kolejnym tygodniu część uczestników sprawy otrzymuje przedsądowe wezwania obejmujące żądanie zapłaty na cel społeczny oraz publikacji gotowej treści przeprosin, której treść jest przez adresatów kwestionowana.

Reklama

 

KONFLIKT TRWA OD MIESIĘCY

Przypomnijmy. O sporze wokół „Promyczka” pisaliśmy już wcześniej. Do Rady Miejskiej trafiały skargi zarówno na radnych, jak i dyrekcję placówki. Część rodziców zarzucała samorządowcom lekceważenie problemów zgłaszanych przez pracowników i rodziców. Z kolei dyrektor przedszkola kierowała pisma dotyczące przebiegu komisji i wypowiedzi części radnych. Sprawa objęła również relacje pomiędzy dyrekcją, Radą Rodziców i pracownikami placówki.

 

W tle pozostają wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy oraz pytania o to, czy udało się odbudować zaufanie i uspokoić sytuację w przedszkolu.

 

– Właśnie dlatego uważamy, że sprawa wymaga spokojnej, jawnej i merytorycznej rozmowy na forum publicznym. Nie po to, by kogokolwiek potępiać. Po to, by odpowiedzieć na pytanie, czy zrobiono wszystko, aby przywrócić zaufanie, dialog i prawidłowe funkcjonowanie placówki – mówi Malwina Prusińska.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama