Jeszcze chwilę wcześniej robił zdjęcia. Tak jak zawsze. Z aparatem, plecakiem i tą swoją spokojną obecnością człowieka, który był wszędzie tam, gdzie działo się coś ważnego. Na sesji Rady Miejskiej w Szczytnie zasłabł. Trafił do szpitala. Nie udało się go uratować. Zbigniew Gołda miał 73 lata. Odszedł nagle, na posterunku, z aparatem fotograficznym w ręku.
W Szczytnie i powiecie chyba trudno znaleźć kogoś, kto nie kojarzyłby niskiego pana z aparatem. Był na uroczystościach, sesjach, festynach, spotkaniach, koncertach, jubileuszach i wydarzeniach, które dla innych trwały chwilę, a dzięki niemu zostawały na lata.
Zbyszek, bo tak mówili o nim niemal wszyscy, żył fotografią. Ale nigdy nie stawiał jej wyżej niż ludzi.
Drugi człowiek był dla niego ważniejszy od najlepszego kadru. Dane słowo znaczyło więcej niż pieniądze. Nie przepychał się, nie szukał konfliktów, nie zabiegał o pierwsze miejsce. Po prostu był. Uśmiechnięty, ciekawy świata, gotowy załagodzić różnice, zanim zdążyły urosnąć do sporu.
Z DOLNEGO ŚLĄSKA NA MAZURY
Pochodził z Ziębic na Dolnym Śląsku. Tam dorastał, tam chodził do szkoły, tam zaczęła się także historia jego miłości do Danuty. Na Mazury przyjechał za pracą. W prasie przeczytał ogłoszenie o zakładzie „Unima” w Szczytnie i jesienią 1977 roku ruszył w nieznane.
Rok później, a według rodzinnych wspomnień w 1978 roku, dołączyła do niego Danusia. Ściągnął ją z Dolnego Śląska, bo bez niej nowe miejsce nie mogło być domem.
4 czerwca świętowaliby 48. rocznicę ślubu.
Fotografię kochał bardzo. Żonę bardziej. Często mówił, że Danusia jest ważniejsza niż zdjęcia, aparaty i wszystkie fotograficzne plany.
W Szczytnie zapuścili korzenie. On przez lata pracował, a później coraz mocniej wchodził w świat fotografii. Nie od razu. Ta pasja przyszła z czasem, kiedy kończył zawodową drogę. Kupił aparat. Potem drugi. I nagle okazało się, że bez aparatu już prawie nigdzie się nie rusza.
W PLECAKU ZAWSZE BYŁ APARAT
Bliscy wspominają, że Zbyszek nie wychodził bez plecaka. A w plecaku był aparat.
Ten obraz znało całe Szczytno. Niski, uśmiechnięty, skupiony, czasem gdzieś z boku, czasem pod sceną, czasem między ludźmi. Robił zdjęcia tak, jakby chciał ocalić nie tylko twarze, ale też atmosferę chwili.
Przez lata współpracował z „Kurkiem Mazurskim”. Ostatnie dziesięć lat był związany z redakcją „Tygodnika Szczytno”. Dla nas był kimś więcej niż fotografem. Był częścią redakcyjnej codzienności. Człowiekiem, do którego można było zadzwonić, poprosić o zdjęcie, zapytać o wydarzenie, pogadać.
Nigdy nie robił z siebie bohatera. Nie musiał. Jego zdjęcia mówiły za niego.
Zostawił po sobie tysiące fotografii, setki kart pamięci, aparaty, obiektywy i archiwum lokalnej pamięci. Na tych zdjęciach są ludzie, których już nie ma. Są wydarzenia, które dawno minęły. Są uśmiechy, uroczystości, pożegnania, szkolne akademie, samorządowe spory, strażackie jubileusze i zwykłe momenty, które dopiero po latach okazują się bezcenne.
Dzień przed śmiercią kupił wymarzony teleobiektyw.
Nie zdążył się nim nacieszyć.
CZŁOWIEK OD ZDJĘĆ I DROBIAZGÓW
Zbyszek miał w sobie ciekawość kolekcjonera. Poza fotografią zbierał spinki do mankietów, krawaty, garnitury, koszule, zapalniczki, kapelusze, a nawet skarpetki. Lubił przedmioty z charakterem. Takie, za którymi stała historia, gest albo wspomnienie.
Miał też swoje marzenia. Jednym z nich była podróż do Izraela.
Świat go ciekawił. Ludzie jeszcze bardziej.
Potrafił słuchać. Potrafił rozmawiać z każdym. Z burmistrzem, radnym, strażakiem, nauczycielem, dzieckiem na scenie i człowiekiem spotkanym przypadkiem. Nie oceniał z góry. Nie szukał sensacji. Wolał zobaczyć dobro.
Może dlatego tak wielu ludzi go pamięta.
OSTATNIE ZDJĘCIA
Odszedł tak, jak żył przez ostatnie lata — wśród ludzi, przy wydarzeniu, z aparatem w ręku. Relacjonował obrady sesji Rady Miejskiej w Szczytnie. Zasłabł nagle. Pomoc przyszła szybko, ale życia nie udało się uratować.
Zostaje pustka.
Na kolejnych wydarzeniach ktoś odruchowo rozejrzy się za nim. Ktoś pomyśli, że zaraz podejdzie z aparatem. Ktoś przypomni sobie jego uśmiech, cichy żart, plecak przewieszony przez ramię.
Nie będzie już tego charakterystycznego kliknięcia migawki.
Będą zdjęcia.
Tysiące zdjęć, które zrobił innym, rzadziej sobie. Bo taki był. Bardziej zainteresowany światem niż własną obecnością. Bardziej skupiony na drugim człowieku niż na sobie.
Zbigniew Gołda miał 73 lata.
W Szczytnie zostawił po sobie coś więcej niż fotograficzne archiwum. Zostawił pamięć o człowieku, który był obecny. Cicho, wiernie i z uśmiechem.

Fot. Justyna Rolka
naruszenie konstrukcji wiezy
wojt jaskol stasiek
2026-07-09 04:23:57
gdyby nie ta wieza to nie bylbyl w radiu
wojt jaskol stasiek
2026-07-09 04:21:31
koordynator sobie ustala dyzury a starosta placi
ollsza
2026-07-09 04:18:51
to dooncz ta pzybudowke
jery
2026-07-08 20:43:04
Szanowny XXX nie tylko autor uważa wybór Batyra za wątpliwy. Przesłanki sa takie ze powinny zostać policzone glosy we wszystkich komisjach, bo Pańscy czyli pisowscy strażnicy wyborów je sfałszowali, jak zwykle tam gdzie Ci komuniści z PiS cokolwiek robią. Jak zwykle mój wpis zostanie usunięty przez admina.
j23
2026-07-08 08:50:47
Jakos teznia chyba nie ma kamienia i funkcjonuje
Romek
2026-07-07 05:00:54
Ogłaszają konkursy, rozstrzygają je, wygrywają ostatecznie to i upamiętnienia są warci...
Follower
2026-07-06 22:06:55
Szanowny Panie, Czuję się wywołany to tablicy. Mam wrażenie, że nie do końca zrozumiał Pan intencję mojego komentarza. Przede wszystkim nie chciałem Pana obrazić ani deprecjonować, używając określenia „elita”. Nie napisałem, że należy Pan do elity, lecz że sam przedstawia się Pan często jako osoba stojąca nieco wyżej od tych, których poglądy polityczne Pan krytykuje. Moim zdaniem celowo przeciwstawia Pan dwa światy: świat ludzi kulturalnych, wyrobionych, świadomych oraz świat zwykłych obywateli (wyznawców), którzy dokonują niewłaściwych wyborów politycznych. Moją intencją był sprzeciw wobec dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Uważam, że uczestnictwo w koncertach filharmonicznych, znajomość zasad savoir-vivre\'u czy zainteresowanie kulturą wysoką nie czynią nikogo człowiekiem wartościowszym od tych, którzy mają inne zainteresowania lub odmienne poglądy polityczne. Chciałbym również zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. W swoich felietonach regularnie podważa Pan wybór Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta RP, sugerując wprost, że jego mandat jest wątpliwy. Moim zdaniem nie ma ku temu wystarczających podstaw. Mam wrażenie, że taka narracja coraz bardziej wpisuje się w retorykę środowisk skupionych wokół hasła „Silni Razem” z Romanem Giertychem na czele. To oczywiście Pańskie prawo, jednak sądzę, że osoba o Pańskim doświadczeniu, wiedzy i niewątpliwej erudycji nie musi sięgać po argumentację, która przez wielu obywateli traktowana jest jako niepoważna, lekko mówiąc. Pozdrawiam
XxX
2026-07-06 17:29:24
A może coś o \"2-godzinnym\" prezydencie Trzaskowskim i jego umiejętnościach w zakresie zarządzania szpitalami oraz ochronie sygnalistów? Czy dalej tępe bicie w bębenek dla elitarnego betonu?
Kurek
2026-07-06 12:34:12
Szkoda że na zdjęciach nie ma zwycięzców a tylko osoby z drugiego miejsca. Chłopcy mają 16 i 17 lat. Brawo Kuba i Kacper
Marek
2026-07-05 21:36:04