Wtorek, 26 Maj
Imieniny: Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny -

Reklama


Reklama

„Przez 18 lat nie miała gdzie zapalić znicza”. W Szczytnie powstaje Pomnik Dzieci Utraconych


To nie zaczęło się od projektu ani zbiórki pieniędzy. Zaczęło się od matek, które przez lata nosiły w sobie cichy ból po stracie dziecka. Jedna z nich przez osiemnaście lat nie miała miejsca, gdzie mogłaby przyjść, zapalić znicz i po prostu powiedzieć: „pamiętam”. Dziś w Szczytnie powstaje Pomnik Dzieci Utraconych — miejsce ciszy, modlitwy i godnego pożegnania. W rozmowie z Pawłem Krassowskim wracają historie, o których często mówi się szeptem: o żałobie, której nie widać, o ludziach, którzy pomogli bez rozgłosu, i o miejscu, które ma przypominać, że nawet najkrótsze życie zostawia po sobie miłość.



 

1 czerwca w Szczytnie odbędzie się odsłonięcie i poświęcenie Pomnika Dzieci Utraconych. Od czego zaczęła się ta historia?

Od matek. I bardzo mi zależy, żeby to wybrzmiało najmocniej. Ta historia nie zaczęła się od pomnika, projektu, kosztorysu czy dokumentów. Zaczęła się od kobiet, które przyszły z bólem po stracie dziecka. One nie przyszły po rozgłos. Nie przyszły po wielkie słowa. Przyszły z bardzo prostą, ale przejmującą potrzebą: żeby w Szczytnie było miejsce, gdzie można pójść, zapalić znicz, zostawić kwiaty, pomodlić się, pomilczeć.

Na początku myślałem, że chodzi o stratę świeżą, niedawną. Dopiero później dowiedziałem się, że jedna z tych matek nosiła ten ból w sobie od osiemnastu lat.

Osiemnaście lat bez miejsca, do którego mogłaby pójść. Osiemnaście lat z pamięcią, która nie miała swojego punktu na mapie miasta. To bardzo mocno we mnie zostało.

 

 

Czyli nie jest to inicjatywa, która pojawiła się nagle?

Nie. Ta sprawa ma swoją historię i sięga poprzedniej kadencji samorządu. Już wtedy, po rozmowach z matkami po stracie dziecka, zaczęto publicznie mówić o potrzebie stworzenia w Szczytnie miejsca pamięci dla dzieci utraconych.

Od tamtego czasu minęło kilka lat. Były rozmowy, były próby znalezienia rozwiązania, były trudności formalne i finansowe. Były też Msze Święte odprawiane 15 października, w Dniu Dziecka Utraconego, w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczytnie.

Dlatego dzisiejszy moment jest tak ważny. To nie jest jednorazowa akcja ani nagły pomysł. To finał sprawy, która dojrzewała latami i wynikała z potrzeb mieszkańców Szczytna, których dotknęła taka strata.

 

 

Dlaczego takie miejsce jest potrzebne?

Bo strata dziecka utraconego często pozostaje bardzo cicha. Ludzie nie zawsze wiedzą, jak o niej rozmawiać. Czasem rodzice słyszą słowa, które mają pocieszyć, a ranią jeszcze bardziej. A przecież dla matki i ojca to jest dziecko. Ich dziecko.

Dla kogoś z zewnątrz to może być tylko pomnik, kamień, tablica, element cmentarza. Ale dla rodzica po stracie to może być pierwsze miejsce, w którym po latach będzie mógł powiedzieć: „pamiętam”.

Takie miejsce nie odbiera bólu. Ale pozwala ten ból uszanować. Pozwala przyjść, stanąć, zapalić znicz i nie tłumaczyć się nikomu ze swojej żałoby.

Czasem człowiek nie potrzebuje wielu słów. Potrzebuje miejsca, w którym może zostawić łzę.

 

 

W ostatnich dniach znów dużo mówi się w Polsce o życiu przed narodzeniem. Czy ta debata zmienia odbiór tej inicjatywy?

Nie chciałbym, żeby Pomnik Dzieci Utraconych był wciągany w jakikolwiek spór. Ten temat jest zbyt delikatny. Za każdą historią stoi człowiek, jego cierpienie, jego sumienie, jego dramat.

Ale rzeczywiście żyjemy w czasie, w którym rozmowa o życiu przed narodzeniem wraca bardzo mocno. Czasem jest w niej dużo krzyku, ocen i emocji. A ja chciałbym, żeby to miejsce w Szczytnie było czymś odwrotnym. Ciszą. Pamięcią. Modlitwą. Przestrzenią, w której nie trzeba niczego udowadniać.

To miejsce ma być dla rodzin po stracie. Dla matek, ojców, dziadków, rodzeństwa. Dla tych, którzy noszą w sercu dziecko, którego nie mogą przytulić.

 


Reklama

 

Droga do powstania tego miejsca nie była łatwa.

Nie była. Były trudności, były nieprzychylne komentarze, była obojętność, deklaracje pomocy, która się nie pojawiła. Ale nie chcę budować tej historii na pretensjach. W tak delikatnej sprawie najważniejsze nie jest to, kto nie pomógł, lecz to, że znaleźli się ludzie, którzy pomogli naprawdę. Byli to m. in Adam Cudak i Dorota Poniatowska.

 

Z Adamem, jako radni Aktywnego Szczytna, złożyliśmy interpelację, w wyniku której burmistrz wyraził zgodę na budowę pomnika i udostępnił miejsce na cmentarzu. Adam i Dorota zaangażowali się także w organizację zbiórki w zakresie formalnym i promocyjnym. Byli przy tych wielu sprawach, których często nie widać na zewnątrz, ale bez których nic nie posuwa się do przodu.

Takie inicjatywy nie powstają z samych deklaracji. Powstają dzięki ludziom, którzy są obecni wtedy, kiedy trzeba działać. Kiedy trzeba porozmawiać, dopilnować szczegółów, pomóc bez rozgłosu, nie odwrócić się, gdy pojawiają się trudności.

Adam i Dorota byli właśnie takimi osobami. I za to należy im się szczere podziękowanie.

Wiele osób dołożyło swoją cegiełkę poprzez dobre słowo, udostępnienie informacji, obecność, drobną wpłatę. Każdej z tych osób serdecznie dziękujemy.

 

 

Prowadzona była zbiórka na ten cel. Ile udało się zebrać?

Do puszek zebrano około 600 złotych. Łącznie, razem z wpłatami na konto, było niespełna 2000 złotych. Trzeba uczciwie powiedzieć: to nie wystarczało na wykonanie pomnika.

Ale nie można patrzeć na tę zbiórkę wyłącznie przez kwotę. Każda złotówka była znakiem, że ktoś się zatrzymał. Że ktoś zrozumiał. Że ktoś chciał pomóc w sprawie, która dotyka bardzo głęboko.

To nie była suma, która mogła udźwignąć całość. Ale była dowodem, że w ludziach jest wrażliwość. Nawet jeśli czasem wyraża się ona cicho i skromnie.

 

 

Przełom nastąpił wtedy, gdy pojawił się anonimowy darczyńca.

Tak. I to jest jedna z najbardziej poruszających części tej historii. Pojawił się człowiek, który zdecydował, że z własnych środków sfinansuje wykonanie Pomnika Dzieci Utraconych.

Nie chce rozgłosu. Nie chce nazwiska na pierwszym planie. Nie oczekuje podziękowań ani wyróżnień. Chce pozostać anonimowy. I to trzeba uszanować.

W świecie, w którym tak wiele rzeczy robi się na pokaz, ten człowiek zrobił coś wielkiego po cichu. Zobaczył cudzy ból i odpowiedział konkretną pomocą. Nie deklaracją. Nie obietnicą. Czynem.

Dzięki niemu to miejsce powstaje.

 


 

Pomnik Dzieci Utraconych nie będzie wyłącznie symbolem.

Tak. To bardzo ważne. To nie będzie tylko symboliczny monument. Powstaje miejsce pamięci, modlitwy i refleksji, ale także pieczara, w której w przyszłości możliwe będą pochówki dzieci utraconych.

To nadaje temu miejscu szczególny wymiar. Bo rodzice po stracie często mierzą się nie tylko z bólem, ale też z bezradnością. Nie zawsze wiedzą, jakie mają prawa. Nie zawsze wiedzą, czy i jak mogą pochować swoje dziecko. Nie zawsze mają siłę, żeby w najtrudniejszym momencie szukać informacji i przechodzić przez formalności.

To miejsce ma mówić rodzinom: wasza strata jest ważna. Wasze dziecko jest ważne. Macie prawo do pamięci, do pożegnania, do modlitwy, do łzy.

Reklama

 

 

Co chciałby Pan powiedzieć rodzicom, którzy przez lata nie mieli takiego miejsca?

Powiedziałbym: nie jesteście sami. Wiem, że żadne słowa nie cofną czasu. Żaden pomnik nie zabierze bólu. Żadna uroczystość nie wypełni pustki po dziecku. Ale można zrobić coś ważnego: można ten ból zauważyć i uszanować.

Chciałbym, żeby każda matka, każdy ojciec, każda rodzina, która przyjdzie do tego miejsca, poczuła, że pamięć o ich dziecku ma swoje miejsce. Że można stanąć w ciszy, zapalić znicz i powiedzieć: „pamiętam”.

Nie trzeba tłumaczyć swojej żałoby. Nie trzeba jej ukrywać. Nie trzeba udawać, że minęła, jeśli nadal boli.

 

 

Dlaczego uroczystość odbędzie się właśnie 1 czerwca?

1 czerwca to Dzień Dziecka. Dla wielu rodzin to dzień radości, uśmiechu i świętowania. Ale są też rodzice, dla których ten dzień jest cichszy. Bardziej bolesny. Pełen myśli o dzieciach, których nie mogą przytulić.

Dlatego ta data ma szczególne znaczenie. Tego dnia pamięcią zostaną objęte także dzieci utracone oraz ich rodziny.

Uroczystość rozpocznie się o godzinie 18:00 Mszą Świętą w intencji Dzieci Utraconych oraz Ich Rodzin w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczytnie. Po Mszy nastąpi przejście na Cmentarz Komunalny, gdzie odbędzie się poświęcenie i odsłonięcie Pomnika Dzieci Utraconych.

 

 

W zaproszeniu pojawia się cytat z Księgi Izajasza. Dlaczego właśnie ten?

Bo te słowa mówią wszystko: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie”. Najmocniejsze są te ostatnie słowa: „Ja nie zapomnę o tobie”.

Ten pomnik ma właśnie to mówić. Że pamiętamy. Że życie, nawet najkrótsze, ma znaczenie. Że miłość rodziców nie kończy się dlatego, że dziecko odeszło zbyt wcześnie.

To będzie miejsce ciszy. Miejsce łzy. Miejsce pamięci. Miejsce, którego przez lata brakowało.

 


Uroczystość odsłonięcia i poświęcenia Pomnika Dzieci Utraconych

Data - 1 czerwca 2026 r.

Godzina - 18:00

Miejsce rozpoczęcia - kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczytnie

Program uroczystości:

Godz. 18:00 – Msza Święta w intencji Dzieci Utraconych oraz Ich Rodzin.

Po zakończeniu Mszy Świętej nastąpi przejście na Cmentarz Komunalny w Szczytnie, gdzie odbędzie się uroczyste poświęcenie i odsłonięcie Pomnika Dzieci Utraconych.


 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama