Siarczysty mróz odwołał zajęcia, samochody nie chciały zapalić, drogi straszyły lodem. A jednak w domu kultury w Pasymiu zebrała się grupa ludzi z matami, w dżudogach i z planem na ruch. Jerzy Niemczuk w felietonie „O sposobach na zimę” pisze o Tai-Chi, jodze, aktywnej starości i o tym, dlaczego brak ruchu staje się dziś większym problemem niż mróz.
O sposobach na zimę
Po przerwie na siarczyste mrozy, kiedy zajęcia były odwoływane, bo chętni mieli problemy z dojazdem albo uruchomieniem samochodów, po raz drugi dotarłem na zajęcia Tai-Chi w Pasymiu. Nieco wcześniej, bo warunki na drodze wciąż były trudne. Miałem zatem trochę czasu, żeby się rozejrzeć. Najpierw z sali ćwiczeń wysypała się spora grupa z matami pod pachą, więc mogłem przypuszczać, że skończyła się sesja jogi. W korytarzu czekały na krzesłach osoby w średnim wieku, a z drugiego pomieszczenia dobiegały bojowe okrzyki dzieci. Po chwili wybiegła bosa parolatka w białej dżudodze. Szukała mamy. W korytarzu, wśród rodziców czekających na koniec zajęć, jej nie znalazła, więc pobiegła dalej.
Trafiłem na Tai-Chi za sprawą naszej przyjaciółki z Olsztyna. Niewiele ode mnie młodsza uprawia tę dyscyplinę od niemal dwudziestu lat. I wygląda co najmniej o dwadzieścia lat młodziej, jest w znakomitej kondycji i zdrowiu. Dla mnie to żywa reklama tej do niedawna egzotycznej aktywności.
W przeszłości była to sztuka walki, ale współcześnie to jedna z najbardziej dostępnych dla każdego formy zdrowotnej rekreacji. W każdym wieku i stanie zdrowia, który pozwala na łagodny powolny ruch, co nie grozi kontuzją. Żeby praktykować jogę potrzebna jest mata, a tutaj wystarczy tylko to, co pod nogami, kawałek podłogi albo trawnika. Medytacyjny powolny ruch, który uruchamia wszystkie partie ciała i reguluje oddychanie.
Widzieć tyle osób w niewielkim przecież Pasymiu, które dojeżdżają do domu kultury w najcięższą od lat zimę, zaskakujące. I warte docenienia.
Na piętrze wystawa prac osiadłego w Małszewie malarza, który od lat ćwiczy tu wraz z sąsiadami.
Sporą część ćwiczących stanowią tacy jak ja – choć na Mazurach mam zapewne dłuższy staż niż większość tubylców – którzy zostawili miasta i na starość zasiedlili wsie i przysiółki, stworzyli nowe wspólnoty i ożywiają region swoimi działaniami, odkrywają jego zapomnianą historię, dbają o jej relikty, a także pokazują miejscowym, że aktywna starość jest szansą na lepszą końcówkę życia. Że choć młodości się nie chciało, to jednak starość wciąż jeszcze ma czas, ale za mało, żeby go tracić na nierobienie niczego.
Patrzę na rodaków w średnim wieku. Zmienili się w ostatnich dziesięcioleciach. Dotyczy to i mężczyzn i kobiet. Zbyt wiele z nich ma nadwagę. Dzieci i nastolatków to także dotyczy i martwi najbardziej. Kiedy dorosną, zaczną mieć problemy ze zdrowiem. To skutek śmieciowego jedzenia, ale w dużej mierze braku ruchu. Większość dzieci nie potrafi wykonać poprawnie prostych ćwiczeń, które mnie mimo podeszłego wieku nie sprawiają problemu. Rodzice zwalniają je coraz częściej z wuefu, którego w szkole jest i tak za mało, żeby zapewnić młodym prawidłowy rozwój. Większość czasu spędzają w ławkach, potem przy biurku w domu odrabiając lekcję, a na domiar złego w czasie wolnym pochylają się nad smartfonami. Przy takim trybie życia na aktywność nie ma miejsca.
Kilka godzin w ciągu dnia spędzam przy biurku pisząc. Pisanie to dobra sprawa, potrzebuję jej, natomiast siedzenie jest fatalne dla kręgosłupa, więc robię przerwy, żeby ćwiczyć. Pompki, hantle, deska po parę minut w ciągu dnia. I pół godziny jogi. Od ponad pięciu lat. Dzięki temu mam nadzieję, że będę mógł pisać do końca moich dni bez problemów z kręgami. Jak dotąd się udaje.
Zima trzyma. Obserwuję śnieg, który zjeżdża powoli z paneli, ale się wciąż trzyma. Pół godziny czekam, aż imponujący śniegowy nawis się urwie. Bez skutku. Kolejnego dnia po jedenastej jeszcze wisi. Dla mnie to znak, żeby brać przykład z zimy i trzymać się póki można.
Jerzy Niemczuk
To podepnijcie ul Wielbarska w Szczytnie bo miasto Szczytno zapomniało że w tej okolicy są tereny inwestycyjne i brak jest jakiejkolwiek infrastruktury. A Chce nadmienić że mamy XXI wiek. W zadupiu pod lotniskiem utopiono 60 mln pln a na reprezentacyjnej i wylotowej ulicy w stronę Warszawy brak chodnika, oświetlenia itp nie mówiąc o Internecie. Ale w sumie kogo to interesuje- tylko ludzi którzy rano do roboty idą rowem Pozdro
Wielbarska
2026-02-24 09:20:35
Brawo Krutek polaka ciągnie do domu ????????????????
Grzegorz
2026-02-24 06:23:06
Do Warszawy ze Szczytna przez Białystok ? To chyba zdecydowanie lepiej z przesiadką przez Olsztyn . Macie jeszcze jakieś fajne pomysły. PKS - y jeżdżą do Warszawy .Przez Ostrołękę to bym zrozumiał.
Stanley
2026-02-23 18:00:28
Do Mariana bez kompleksów. Włoska tawerna to tylko takie nazwanie miejsca na potrzeby komentarza do tego artykułu. Myślę, że nie potrzeba kończyć szkoły, żeby wiedzieć, że Włochy nie graniczą najzwyczajniej w świecie z żadnym oceanem. To było takie odniesienie do Włoch celowe, bez zbędnego wyjaśniania. Pan Wiesław ciągle bywa w przeróżnych miejscach więc napisałem akurat o państwie co się Włochy zwie. Mogłem napisać o Hiszpanii lub Portugalii i ich wyspach na oceanie, wtedy by był Pan zadowolony? Bez odpowiedzi.
Kamil
2026-02-23 15:41:37
Może antykoncepcja dla ptaków zawarta w jedzeniu pomoże, tak jak w innych miastach robią
Aaa
2026-02-23 14:13:07
Słaby ten płot skoro i wilki i sarny sobie hasają po posesji
Janek
2026-02-22 14:25:59
Na jednym ze zdjęć widzę dosłownie: po prawej bohater Breaking Bad oraz po lewej Tony Soprano
Romek
2026-02-21 19:23:35
Pewnie zdjęto, by naprawić błąd w pisowni, o którym wspomniał P. Krzysztof Pawłowicz (6 luty, zamiast 6 lutego). A to wstyd dla szkoły, gdzie j. polskiego uczyli i uczą:) Dobrze, że poprawią błąd - o ile to jest ta przyczyna. Co do innych wątków - niech sobie każdy z własnym sumieniem sie porachuje, zanim zacznie podliczać sumienie bliźniego swego:)
Do Kazika
2026-02-21 13:31:47
dla fOchmana wszystko jest skomplikowane i wielowątkowe jak obsadzanie swoimi kolesiami urzędu i instytucji miejskich,za to potradfi fantastycznie. Zadbać o sprzatniete ze śniegu chodniki i ulice gdzie od dwóch miesięcy można połamać nogi to już nie potrafi taki on och och och
och och och
2026-02-21 08:11:16
Pani Jesień powinna szukać innych źródeł finansowania niż szarpanie kasy miejskiej, organizuje jakies triatlony za które bierze kupę kasy a jeszcze wyciąga ręce po pieniądze mieszkańców Szczytna. Zatrudniona w kilku fundacjach i przy kilku programach nie robi tego znając ja za darmo.
biegacz czlapacz
2026-02-21 07:57:55