Środa, 11 Luty
Imieniny: Bernadetty, Marii, Olgierda -

Reklama


Reklama

„Nie ucichniemy”. Rodzice z „Promyczka” wyszli na sesję. Burmistrz: sprawa jest skomplikowana


Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Szczytnie padły mocne słowa. Rodzice dzieci z przedszkola „Promyczek” publicznie zaapelowali do burmistrza Stefana Ochmana i radnych o interwencję. Mówią o rotacji kadry, chaosie organizacyjnym i braku dialogu. Burmistrz odpowiada: sprawa jest wielowątkowa, powołał mediatora i zapowiada dogłębną diagnozę.


 

Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Szczytnie przewodniczący Klaudiusz Wożniak udzielił głosu rodzicom z przedszkola „Promyczek”. Dwie mamy odczytały oświadczenia i zaapelowały o pomoc.

 

– Stajemy dziś przed Państwem jako rodzice, nie jako osoby szukające konfliktu – mówiła jedna z nich. – Od miesięcy piszemy pisma, prosimy o rozmowę, przedstawiamy problemy. Mamy wrażenie, że liczy się tylko jedno – żeby nas uciszyć. Ale my nie ucichniemy, bo chodzi o nasze dzieci.

 

Rodzice wskazali na sytuację kadrową w placówce. Według ich relacji w ciągu roku z przedszkola odeszło 10 pracowników, a wicedyrektor złożyła wypowiedzenie.

 

– To nie jest normalna rotacja. To jest sygnał alarmowy – padło z mównicy.

 

Zwrócono uwagę na częste zmiany sal w grupach trzylatków w okresie adaptacji.

 

– Proszę sobie wyobrazić trzyletnie dziecko, które ledwo nauczyło się rozstania z rodzicem, a jest rzucane z miejsca w miejsce – mówiła jedna z matek.

 

Rodzice podkreślili, że nie kierują zarzutów wobec nauczycieli.

 

– Ufamy im jak najbliższej rodzinie. Wywiązują się ze swoich funkcji w stu procentach – zaznaczyli.

 

Pod pismem z prośbą o przyjrzenie się sytuacji podpisało się – jak poinformowano – 237 osób.

 

– Nasze pojawienie się tutaj to akt desperacji, nie atak. Usłyszcie nas w końcu – apelowała druga z mam.

 

W trakcie obrad radny Dziuban sygnalizował, że sprawa wymaga dyskusji, bo – jak stwierdził – wcześniej radni nie otrzymali informacji o skali problemu.

 

Głos zabrał też burmistrz Stefan Ochman, który próbował tonować emocje.

 

– To jest skomplikowane, wielowątkowe. Wpływają do nas pisma z każdej strony – powiedział. – Z jednej strony sygnały o nieprawidłowościach, z drugiej pisma, które potwierdzają, że wszystko jest w porządku i że to próba nagonki na przedszkole i panią dyrektor.

 

Burmistrz poinformował, że 5 lutego do urzędu wpłynęło pismo od pracowników, w którym wyrażają sprzeciw wobec – jak to określono – hejtu godzącego w wizerunek placówki.

 

Stefan Ochman zapowiedział powołanie mediatora.

 

– Mediator spotka się oddzielnie z rodzicami, z pracownikami i z dyrekcją. Chcę rzetelnie i merytorycznie ocenić sytuację – podkreślił.

 

Jak dodał, w urzędzie działa zespół, który monitoruje sytuację w przedszkolu. Sprawy o podłożu wychowawczym – jak zapewnił – są przekazywane do kuratorium.

 

– Nie ma dnia, żeby nie wpływało do nas jakieś pismo. Gdyby to była sprawa zero-jedynkowa, dawno byśmy ją rozstrzygnęli. Zależy mi na dobru placówki i na tym, żeby wrócić do społecznej normalności – mówił burmistrz.

 

Sprawa „Promyczka” wróci zapewne na kolejne obrady. Emocje są duże, a rodzice zapowiadają, że nie zrezygnują z walki o – jak podkreślają – bezpieczeństwo i stabilność swoich dzieci.

 

Nagranie z sesji:

 





Reklama

Reklama



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama