Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Szczytnie padły mocne słowa. Rodzice dzieci z przedszkola „Promyczek” publicznie zaapelowali do burmistrza Stefana Ochmana i radnych o interwencję. Mówią o rotacji kadry, chaosie organizacyjnym i braku dialogu. Burmistrz odpowiada: sprawa jest wielowątkowa, powołał mediatora i zapowiada dogłębną diagnozę.
Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Szczytnie przewodniczący Klaudiusz Wożniak udzielił głosu rodzicom z przedszkola „Promyczek”. Dwie mamy odczytały oświadczenia i zaapelowały o pomoc.
– Stajemy dziś przed Państwem jako rodzice, nie jako osoby szukające konfliktu – mówiła jedna z nich. – Od miesięcy piszemy pisma, prosimy o rozmowę, przedstawiamy problemy. Mamy wrażenie, że liczy się tylko jedno – żeby nas uciszyć. Ale my nie ucichniemy, bo chodzi o nasze dzieci.
Rodzice wskazali na sytuację kadrową w placówce. Według ich relacji w ciągu roku z przedszkola odeszło 10 pracowników, a wicedyrektor złożyła wypowiedzenie.
– To nie jest normalna rotacja. To jest sygnał alarmowy – padło z mównicy.
Zwrócono uwagę na częste zmiany sal w grupach trzylatków w okresie adaptacji.
– Proszę sobie wyobrazić trzyletnie dziecko, które ledwo nauczyło się rozstania z rodzicem, a jest rzucane z miejsca w miejsce – mówiła jedna z matek.
Rodzice podkreślili, że nie kierują zarzutów wobec nauczycieli.
– Ufamy im jak najbliższej rodzinie. Wywiązują się ze swoich funkcji w stu procentach – zaznaczyli.
– Nasze pojawienie się tutaj to akt desperacji, nie atak. Usłyszcie nas w końcu – apelowała druga z mam.
W trakcie obrad radny Dziuban sygnalizował, że sprawa wymaga dyskusji, bo – jak stwierdził – wcześniej radni nie otrzymali informacji o skali problemu.
Głos zabrał też burmistrz Stefan Ochman, który próbował tonować emocje.
– To jest skomplikowane, wielowątkowe. Wpływają do nas pisma z każdej strony – powiedział. – Z jednej strony sygnały o nieprawidłowościach, z drugiej pisma, które potwierdzają, że wszystko jest w porządku i że to próba nagonki na przedszkole i panią dyrektor.
Burmistrz poinformował, że 5 lutego do urzędu wpłynęło pismo od pracowników, w którym wyrażają sprzeciw wobec – jak to określono – hejtu godzącego w wizerunek placówki.
Stefan Ochman zapowiedział powołanie mediatora.
– Mediator spotka się oddzielnie z rodzicami, z pracownikami i z dyrekcją. Chcę rzetelnie i merytorycznie ocenić sytuację – podkreślił.
Jak dodał, w urzędzie działa zespół, który monitoruje sytuację w przedszkolu. Sprawy o podłożu wychowawczym – jak zapewnił – są przekazywane do kuratorium.
– Nie ma dnia, żeby nie wpływało do nas jakieś pismo. Gdyby to była sprawa zero-jedynkowa, dawno byśmy ją rozstrzygnęli. Zależy mi na dobru placówki i na tym, żeby wrócić do społecznej normalności – mówił burmistrz.
Sprawa „Promyczka” wróci zapewne na kolejne obrady. Emocje są duże, a rodzice zapowiadają, że nie zrezygnują z walki o – jak podkreślają – bezpieczeństwo i stabilność swoich dzieci.

och och och
dla fOchmana wszystko jest skomplikowane i wielowątkowe jak obsadzanie swoimi kolesiami urzędu i instytucji miejskich,za to potradfi fantastycznie. Zadbać o sprzatniete ze śniegu chodniki i ulice gdzie od dwóch miesięcy można połamać nogi to już nie potrafi taki on och och och
Rodzic
Poraża mnie zachowanie p. Klaudiusza Woźniaka. Telefon ważniejszy niż problem rodziców? Brak empatii, brak kultury, jednym słowem dno!