Czwartek, 23 Kwiecień
Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji -

Reklama


Reklama

Łomżyńska pełna czarów


Ulica Łomżyńska w Szczytnie nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym poza tym, że położona jest na trasie „małej obwodnicy”, która łączy dwie drogi krajowe. Podróżujący z Warszawy w kierunku Ostrołęki bądź odwrotnie, mogą podziwiać nasze miasto korzystając z tej „małej obwodnicy”. A jest co podziwiać?


  • Data:

Ano jest, bo takich widoków nie zobaczycie w innych miastach.

Jadąc tą ulicą można natknąć się na grupę osób przy schronisku dla zwierząt. Każdy przejeżdżający turysta pomyśli, że w Szczytnie kochają zwierzaki i ludzie pchają się, aby je nakarmić, pogłaskać, może adoptować. Ale turysta nie wie, że nikt tych ludzi nie chce wpuścić do tego schroniska. Turysta nie wie, że trwa spór pomiędzy wolontariuszami a zarządzającymi schroniskiem. Gdyby wiedział, popukałby się w głowę. Bo normalny człowiek rozumie, że jeżeli ktoś przychodzi do mnie i za darmo chce pomagać mi w pracy, to człowieku pracuj, jak najdłużej. Jak się okazuje w Szczytnie jest wręcz odwrotnie. Więc turysta myśli, że w Szczytnie jest dobrobyt i nie potrzeba tu wolontariuszy.

I tak - pierwsza atrakcja turystyczna za nami. Po przeciwnej stronie schroniska turysta napotyka pusty teren z wielką hałdą na środku. Nie jest to hałda węgla, bo to przecież nie jest Śląsk. A może to jest sztuczna górka, aby dzieci zimą mogły zjeżdżać na sankach? Raczej też nie, bo to jakieś zwoje, a poza tym teren wygląda na niezagospodarowany. Turysta patrzy i nie wierzy, a po głowie chodzą mu myśli, że u nich takie rzeczy są nie do pomyślenia. U nich ludzie walczą o każdą działkę, a tu tyle wolnego miejsca. Tylko te śmieci niepotrzebnie leżą, bo to źle świadczy o gospodarzu, a i szczury się lęgną.


Reklama

Ale to nie koniec atrakcji na tej ulicy. Obok schroniska znajduje się stary cmentarz. Rzut oka w internet i można dowiedzieć się, że jest to zabytkowy żydowski kirkut. Traktowany jako zabytek i oferowany turystom do zwiedzania. Cmentarz założono w 1815 roku więc niedawno minęło 200-lecie jego założenia. Więc turysta pomyślał, że warto zobaczyć, bo niewiele takich w kraju się zachowało. Zwiedzając zauważa dziury w ogrodzeniu, ale myśli sobie, że to stary cmentarz to może i ogrodzenie stare, miało prawo się zepsuć, ząb czasu zrobił swoje. Stare pomniki robią wrażenie, ale co to? Na jednym z pomników wymalowany napis „jude raus”. No i turysta jest w kropce, czy to Niemcy napisali wycofując się z tych ziem czy też w Szczytnie są antysemici? Nie ma żadnej informacji o tym napisie, to chyba to drugie. Szkoda, bo cmentarz to naprawdę kawałek historii, a ci co tam pochowani nikomu nic nie zrobili.

I tak mijając to wszystko, turysta myśli: sto metrów ulicy, a ile tu można zobaczyć. Od walki pod schroniskiem, poprzez wolną przestrzeń i śmieci, po kawałek historii tego miasta. I to w ciągi kilku minut. W Warszawie tego nie zobaczysz, a w Szczytnie proszę bardzo, chcesz i masz.

Reklama

Ale dość sarkazmu. Ten kawałek ulicy Łomżyńskiej, pokazuje sytuację w naszym mieście. Ciągłe wady i spory i to nie tylko w schronisku, świadczą o braku zgody i chęci współpracy. A chęć współpracy oznacza brak rozwoju. Do tego należy dołożyć pustostany na wlotach do Szczytna oraz inwestycje, które miały być sztandarowe, a obecnie straszą. Dziura po kinie, wieża ciśnień czy nieistniejący hotel na Pasymskiej. i choć nie są to inwestycje miasta, to miasto po części odpowiada za ich realizację a raczej ich brak. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. I co ten turysta mu tu zobaczyć? Może lepiej wybudować „dużą obwodnicę” i niech ten turysta ominie nas bokiem. Ale i z obwodnicą niestety jest problem. Historia koło zatacza i tak jak w latach 70, przed wyborami położymy asfalt, wybudujemy chodniki i wszyscy będą zadowoleni.

Roman Żokowski



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama