Sobota, 4 Kwiecień
Imieniny: Pankracego, Renaty, Ryszarda -

Reklama


Reklama

Lekarz pełen troski - Piotr Troska (rozmowa "Tygodnika Szczytno")


Wśród wielu nazwisk szczycieńskich lekarzy, pracowników powiatowego szpitala dominuje to jedno: Piotr Troska. Pacjenci mają jednoznaczną opinię: gdyby wszyscy lekarze byli tacy, jak dr Piotr, byłoby super. Rzadka to jednomyślność, która nie tylko skłania, ale wręcz nakazuje, by temu wyjątkowemu medykowi przyjrzeć się bliżej. W najprostszy sposób. Rozmawiamy.



Nie jest pan ze Szczytna?

 

Nie. Większość z nas dojeżdża z Olsztyna. Zespół lekarzy „obsługujących” szczycieńską chirurgię dotychczas był ośmioosobowy, ale zmniejszył się, gdy dr. Stankiewicz odszedł na SOR. Z grupie lekarskiej jest obecnie pięciu specjalistów i dwóch rezydentów. I poza doktorem Dominikiem Górskim, którego korzenie sięgają Wielbarka, wszyscy dojeżdżamy z Olsztyna.

 

Czy w związku z dojazdami szpital w Szczytnie jest waszym jedynym miejscem pracy?

 

Głównym. Niektórzy z nas pełnią od czasu do czasu dyżury w innych placówkach, wspomagając je w trudnej obecnie sytuacji kadrowej, bo jest ona naprawdę trudna. Absolwenci studiów medycznych wybierają łatwiejsze specjalizacje: radiologię, dermatologię... Wcale nie pesymistycznie patrząc, a obiektywnie, zbliża się czas, gdy chirurgów może nie być.

 

Szczytno już taki kryzys przeżywało. Były momenty, choć dość dawno, gdy chirurgię „obsługiwał” tylko jeden lekarz, czy w ogóle oddział był zamknięty...

 

To już raczej historia, mimo wszystko. Obecnie szczycieńska chirurgia jest na naprawdę dobrym poziomie jeśli chodzi o załogę, ale także pod względem wyposażenia. Z pewnością wyróżnia się pod tym względem na tle szpitali powiatowych. I znów jest to moja opinia, ale w pełni obiektywna.

 

Jest pan lekarzem od...

 

1994 roku. Wtedy ukończyłem studia w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi.

 

Czemu akurat wojskowa uczelnia?

 

Uznałem, że to najlepsza uczelnia medyczna w Polsce z grona dwunastu wówczas istniejących. Pochodzę z Wrocławia, ale wybrałem Łódź. I nie żałuję.

 

„Mundurowy” dyplom nie obligował do założenia munduru?

 

Obligował. W wojsku służyłem dokładnie 15 lat, 6 miesięcy i 3 dni. Od chwili rozpoczęcia studiów. Odszedłem w 2002 roku, nie całkiem z własnej woli. Wtedy wojskowe szpitale, w znakomitej większości, zostały „ucywilizowane”, przekształcone w publiczne zakłady opieki zdrowotnej, a mundurowi pracownicy byli „poproszeni” o zdjęcie mundurów. Wtedy podjąłem pracę, już jako cywil, w olsztyńskim Centrum Onkologii.

 

W jakim stopniu rozstał się pan z wojskiem?

 

Byłem kapitanem. Po odejściu otrzymałem nawet szczątkową emeryturę, na której godny wymiar nadal pracuję. Większy procent doliczą mi za półtora roku spędzone w Libanie, bo w latach 1988-89 pracowałem tam w ramach kontyngentu ONZ, a teren, gdzie przebywałem, znajdował się w strefie wojny.

 

To był szpital polowy?

 

Nie całkiem. Pracowałem w ambulatorium wojskowym, które znajdowało się w naszej, ONZ-owskiej jednostce. Dodatkowo pracowałem w libańskim szpitalu powiatowym, byłem też tzw. oficerem humanitarnym i opiekowałem się sierocińcem. Jako żołnierze nie mieliśmy tam wiele do roboty, chociaż mi, jako lekarzowi zajęć nie brakowało, bo przyjmowałem około 40 pacjentów dziennie. Ale wolnego czasu było sporo. To wtedy właśnie nauczyłem się grać w tenisa. Można powiedzieć - z nudów. Tyle że upodobanie do tenisa zostało mi do dziś.

 


Reklama

To jedyny sport, z jakim ma pan do czynienia?

 

Trochę biegam, żeby nie zardzewieć, czyli jogging. Wcześniej, w latach bardziej szkolnych, grałem w koszykówkę. Byłem nawet w kadrze narodowej juniorów. Grałem w klubie Gwardia Wrocław.

 

Gwardia, wojsko... To nasuwa przypuszczenie, że mundur jako taki to jakaś rodzinna tradycja.

 

Nie. W najmniejszym stopniu. Mama była pielęgniarką, ojciec technikiem budowlanym. Moja Gwardia nie była jakimkolwiek klubem resortowym, a wojskową akademię wybrałem nie mając zielonego pojęcia o wojsku, lecz z powodów, o których już wspomniałem. Można więc powiedzieć, że zostałem oficerem WP z przypadku.

 

Ale powiązania z medycyną w rodzinie były. Czy to pana skłoniło do wyboru kierunku studiów?

 

Na pewno w niemałym stopniu. Bywało, że w domu robiłem zastrzyki czy mierzyłem ciśnienie. Było też u nas sporo książek medycznych. Czasem myślę, że jestem „upośledzony”, bo nie pamiętam, bym rozważał jakąkolwiek inną profesję. Od „zawsze” chciałem być lekarzem i to chirurgiem. Dziwią mnie powszechne dość opinie, że współcześnie młodzi ludzie w szkołach średnich, a niektórzy już i na studiach, nie wiedzą czym chcą się zajmować, kim być. Nigdy nie miałem żadnych wątpliwości, chociaż dopiero sporo lat po podjęciu decyzji dowiedziałem się, że aby być lekarzem, muszę skończyć studia. Więc je skończyłem.

 

Dziś jednak nie da się chyba być po prostu chirurgiem. Obowiązuje wąska specjalizacja...

 

Szczycieński oddział to chirurgia ogólna i to decyduje o tym, że lekarze są specjalistami właśnie z takiego zakresu. Można powiedzieć, że dzisiejsza chirurgia dzieli się na dwie: miękką i twardą. Miękka – to właśnie ogólna, twarda – to ortopedia. Już choćby z tego podstawowego podziału wynika, że chirurgia ogólna obejmuje bardzo szeroki zakres działań medycznych. Wąskie specjalizacje, o których pani wspomina, to raczej już nadspecjalizacje w kierunku, np. onkologii czy chirurgii naczyniowej. Generalnie rzecz biorąc, jako chirurdzy ogólni, możemy wykonywać bardzo obszerny katalog zabiegów, a jedynym ograniczeniem jest czy może być dostępność niezbędnego sprzętu. Co ważne, szpitala w Szczytnie takie ograniczenia nie dotyczą, bo oddział jest naprawdę wyposażony we wszystko, co potrzeba. W zakresie kilku procedur medycznych z chirurgii przewodu pokarmowego i gastrologii, zwłaszcza w dziedzinie endoskopii dróg żółciowych jesteśmy jedynym powiatowym szpitalem, który jest referencyjny. To oznacza, że kierowani są do nas pacjenci praktycznie z całego województwa. Dodam, że sam mam specjalizację drugiego stopnia z chirurgii ogólnej, ukończyłem specjalizację z chirurgii onkologicznej, choć mam jeszcze przed sobą końcowy egzamin, jestem w trakcie specjalizacji z medycyny rodzinnej, a w 2015 roku obroniłem doktorat.

 

Ale dzieci leczyć nie możecie. Wśród internetowych komentarzy pojawiła się mało przyjemna krytyka odnośnie do tego faktu. Wiem, że to akurat nie jest wina ani szpitala, ani lekarzy.

 

Takie są ogólne, odgórne zalecenia w oparciu o opinię Krajowego Konsultanta. Dzieci są kierowane do Olsztyna, na specjalistyczny oddział chirurgii dziecięcej. W moim przekonaniu nie jest to złe rozwiązanie, bo dzieci jednak wymagają nieco odmiennego podejścia, warunków... Niemniej w sytuacjach nagłych, gdy ingerencja chirurgiczna jest konieczna natychmiastowo, także w Szczytnie operujemy dzieci. Jeszcze do niedawna usuwaliśmy wyrostki robaczkowe dzieciom powyżej 7 roku życia.

 

Reklama

Ma pan dzieci?

 

Jedno, chociaż to już nie dziecko, bo 30-latek. Doktoryzuje się akurat, ale nie z medycyny, bo jest inżynierem. Żona też jedna. Też nie lekarz. Polonistka, ale również historyk, tak ogólnie oraz historyk sztuki.

 

Czyli raczej nie poznaliście się w szpitalu...

 

Na imprezie, jeszcze w czasie studiów.

 

I tak od razu zaiskrzyło?

 

Chyba tak... Niech będzie, że tak. Zresztą krótko później był ślub, jeszcze jak studiowaliśmy. Poznaliśmy się we Wrocławiu, gdzie żona studiowała. Pochodzi z Opola.

 

To skąd się wziął Olsztyn w waszym życiu?

 

Wojskowy rozkaz. Nie miałem większego wyboru poza tym, że chciałem rozpocząć pracę nie w ambulatorium w jakiejś jednostce, ale w szpitalu i tak się stało. Najpierw zostałem skierowany do Braniewa, później przeniesiony do szpitala wojskowego w Olsztynie.

 

Wieść gmina niesie, że ma pan szczególne upodobanie do pewnego, kultowego już filmu...

 

„Wojny gwiezdne”. Obraz odwiecznej walki dobra ze złem. Bajka, ale mnie zafascynowała jak byłem jeszcze dzieckiem, bodaj ze 40 lat temu i to trwa do dziś. Znam losy bohaterów, oczywiście te filmowe, dość dokładnie całą sagę. Jestem fanem, ale nie fanatykiem, bo miłośników tego cyklu filmowego, znacznie bardziej zaangażowanych ode mnie – nie brakuje.

 

Coś jeszcze pana wybitnie pasjonuje?

 

Zegarmistrzostwo. Interesuję się mechanizmami, dzięki którym czasomierze działały, kolekcjonuję stare zegarki, remontuję je, uczę się, gromadzę sporo tematycznej literatury. To trwa od dzieciństwa. Sprzedawałem butelki, kupowałem stare, ruskie zegary. Czy raczej zegarki, bo ja zajmuję się tylko naręcznymi.

 

W swej kolekcji posiada pan jakieś wyjątkowo oryginalne okazy?

 

Może najstarszy – omega z 1900 roku, produkcji oczywiście szwajcarskiej.

 

Powiedzenie, że ktoś jest punktualny jak szwajcarski zegarek, ma swoje uzasadnienie?

 

W pełni. Osobiście do takiej punktualności próbuję dążyć, choć nie zawsze mi wychodzi. Można powiedzieć, że mam filozoficzny stosunek do czasu, do jego upływu.

 

Czy zatem uważa pan, że lepiej żyć tu i teraz, czy też należy brać pod uwagę nieodgadnioną przyszłość i nasze w niej losy bądź rolę?

 

Uważam, że lepiej spłonąć niż tlić się powoli, aczkolwiek dobrze jest myśleć, że to nie koniec, że my się też nie kończymy. To chyba ułatwia trwanie w doczesności. Jako lekarz cenię sobie jednak inny slogan, a raczej antyczną sentencję, którą staram się wcielać w życie: jest nikim ten, kto nie ulepsza świata. Szczycieński oddział chirurgiczny jest trzecim, którym kieruję. I staram się go ulepszać od blisko pięciu lat. Nie zawsze to ulepszanie wychodzi, ale w Szczytnie z pewnością się powiodło, co – oczywiście – nie jest moją wyłączną zasługą. Wielu ludzi się do tego przyczyniło i chwała im za to.



Komentarze do artykułu

Wieslawa

A ja jestem wdzięczna P. dr Henrykowi Zalewskiemu (wyżej wymienionemu) za wykonanie mi operacji piersi. Dzięki dr Zalewskiemu i Jego zespołowi z polikliniki, którzy mnie operowali, żyje. A Panu dr Piotrowi Trosce jeszcze raz dziękuję za wykonanie mi bezboleśnie kolonoskopii.

Henryk Zalewski/ henryk38

Piękne odpowiedzi na niełatwe pytania. Pamiętam wspólny powrót , z przystankiem ( po egzaminie na drugi stopień Pana i mojego asystenta )

Pacjentka

Wspaniały lekarz. Kilka lat temu uratował mi życie. Będę Panu doktorowi wdzięczna do końca moich dni.

Marcin

Dr. Troska to naprawdę super specjalista ???? dzięki podjętej przez niego diagnozie mogę pisać ten komentarz, moim zdaniem krótko mówiąc razem z dr. Górskim uratowali mi życie i będę im za to wdzięczny do końca. Oczywiście dziękuję też pielęgniarkom za opiekę i wsparcie bo naprawdę czuć że robią kawał dobrej roboty.

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Chirurgia jako pasja i misja: Wyjątkowa droga doktora Michała Żarczyńskiego w medycynie
    To bardzo skromny i niezmanierowany Doktor. Cenię jako człowieka, który podchodzi do pacjenta z sercem. Zjeździłem całą Polskę, lecząc się prywatnie, i nigdy nigdzie nie otrzymałem tyle opieki i pomocy, którą okazał mi Pan Doktor. Ogromny szacunek.????????????

    Dariusz


    2026-04-02 18:31:30
  • 305 kg na sztandze i dwa tytuły mistrza Europy. Policjant ze Szczytna wraca z medalami
    Bez skrótów. Bez przypadków. Bez imienia. Bez nazwiska. Po prostu policjant. Ze Szczytna.

    Czytelnik ze Szczytna


    2026-04-01 17:48:06
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    To doskonały pomysł, niech mnie pan cytuje studentom ile tylko można, ludzie w końcu muszą poznać prawdę. nie tylko jednostronną fałszywą narrację. Cały świat wie czym Netanjahu wciągnął Trumpa w wojnę, oczywiście o aktach Epsteina, agenta Mossadu, nic Pan nie słyszał, prawda? :)... I nie Rosjanie o tym otwarcie mówią, tylko sami Amerykanie. W moich komentarzach piszę mój punkt widzenia, do którego mam pełne prawo...a Pan sraczki dostaje i nie potrafiąc się do nich merytorycznie odnieść, i podważyć, używa agresywnego personalnego ataku. Prawda jest niepodważalna.. co nie?

    Polak


    2026-04-01 14:02:23
  • Studenci odwiedzili DPS w Szczytnie i Spychowie. Wspólne spotkanie przed świętami
    Najbardziej to pewnie ucieszył się ten pan z DPS, ktory zawsze prosi o drobne pod biedra lub Orlenem. Jak każdy student dal mu piątaka to będzie miał na kilka czteropakow

    Kamil


    2026-04-01 12:35:56
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Mądrzejewski-toponimiczne pochodzenie nazwiska od przymiotnika (mądry). Być może. Wgłębiając się jednak w twórczość p. Mądrzejewskiego zamieszczaną na łamach owego tygodnika, widzę człowieka, która za wszelką cenę chce nam wszystkim udowodnić, iż należy do starannie wyselekcjonowanej grupy mądrych. Grupa mędrców Donalda Tuska. Może się mylę. Może treści, które czytam, to myśli głębsze po głębszym. Może ja czegoś nie rozumiem i autor rzeczywiście jest mądrzejszy ode mnie. Szukam odpowiedzi. Na razie znalazłem jedną. Jak dla mnie mało miarodajną. Zawsze to jednak jakiś trop. Otóż statystyki nazwisk w Polsce podają, iż osobników płci męskiej o nazwisku Mądrzejewski jest tylko 266-u. Jak mawiała pani Kidawa-Błońska cyt: „gdyby natura chciała, to przekop by sama zrobiła\". Nie zrobiła. Z mądrością widać też jej nie poszło.

    Zakute Łby : )


    2026-04-01 12:08:43
  • Radny Malec ponownie interweniuje: „Droga grzęźnie w błocie”. Co na to ratusz?
    Przekształcili w nową instytucję, która pewnie nic nie wniesie to i lepiej zarobią.

    Do Marek


    2026-04-01 08:52:59
  • Chirurgia jako pasja i misja: Wyjątkowa droga doktora Michała Żarczyńskiego w medycynie
    Wspaniały , empatyczny lekarz. Życzliwy , ciepły Człowiek. Inny lekarz mnie zlekceważył. Pan doktor zrobił badania , przepisał leki. Przestało boleć. Stan zapalny zlikwidowany. Dziękuję za pomoc.

    Marzenna Żakowicz


    2026-03-31 21:40:33
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Ty \"Polak\" ty \"Romek\". Zanim coś naPiSzecie, to się tysiąc razy nad tym zastanówcie, jeśli jeszcze potraficie.

    Sławek


    2026-03-31 14:52:25
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Osobnik tytułujący się ksywą Polak jest niezawodny. Jego komentarze do moich mikro felietoników wprowadzę w najbliższym czasie jako materiał poglądowy do zajęć ze studentami z przedmiotu \"Biały wywiad i dezinformacja\". Tym razem mamy do czynienia z \"mykiem\" polegającym na wrzucanie do komentarza treści, o których w komentowanym materiale nie było mowy czyli: 1. Bogata Polska utrzymuje wrogą Ukrainę; 2. Trump rozpętał wojnę z Iranem na polecenie Izraela. Panie \"Polak\" jakby nie patrzeć widać starą dobrą ruską szkołę. Czekam na następne przykłady.

    Wiesław Mądrzejowski


    2026-03-31 14:20:27
  • Strzelnica w Szczycionku coraz bliżej. Henryk Żuchowski: „To miejsce do nauki, nie zagrożenie”
    Strzelnica o której wspomniałem to też jest dół, jednak pocisk wyleciał. Skoro zatem istnieje możliwość zranienia innego człowieka, a istnieje, dowód już Pani dałem, to taka strzelnica powinna mieć ściany, szczególnie, gdy w pobliżu są domy mieszkalne. Pogratuluje pan mieszkańcom, jak nie daj Boże dojdzie do podobnego wypadku, a prędzej czy później dojdzie, ciekawe czy wtedy też będą tak entuzjastycznie nastawieni.

    nikoś


    2026-03-31 13:11:34

Reklama