75-letniego Edwarda S. strażacy znaleźli na podłodze jego własnego mieszkania w jednym z bloków przy ulicy Leyka w Szczytnie. Nie żył od kilku dni. Jego długą nieobecnością zaniepokoili się sąsiedzi. To już kolejny taki przypadek na terenie naszego powiatu.
Śmierć w samotności, na ulicy, w domu. Problemy z ustaleniem tożsamości nieżyjącej osoby, potem długie poszukiwania kogokolwiek z rodziny. Jeszcze kilka lat temu w Szczytnie, w naszym powiecie, takie sytuacje były sporadyczne. Teraz policjanci mówią już o tym jak o zjawisku. Tylko w ostatnich miesiącach odnotowano aż cztery takie przypadki. Za każdym razem scenariusz jest podobny.
Ktoś z sąsiadów niepokoi się, że nie widział swojego sąsiada przez dłuższy czas. Wzywa policję, a ci strażaków. Okazuje się jednak, że na ratunek jest już za późno, bo osoba nie żyje. Umarła w samotności.
Samotność staje się problemem społecznym
- Jeszcze do niedawna największą bolączką społeczną było w naszym powiecie bezrobocie i wszystko, co z nim związane – mówi podkomisarz Ewa Szczepanek ze szczycieńskiej policji. - Dziś najpoważniejszym problemem staje się tzw. zniedołężnienie starcze. Dzieci się rozjeżdżają. Mąż, żona, partner życiowy umiera. I starszy człowiek zostaje sam, ze swoimi chorobami, problemami życia codziennego.
A w końcu ze śmiercią.
Samotne spotkanie ze śmiercią
Część z tych osób mogłaby żyć, gdyby pomoc przyszła w porę, gdyby rodzina, sąsiedzi zareagowali szybciej. - Trudno uogólniać, ale rzeczywiście jest taka szansa, że osoby starsze znalezione martwe na podłodze, w łazience, czy we własnych łóżkach mogłyby żyć, gdyby pomoc przyszła odpowiednio szybko – przyznaje Grzegorz Achremczyk, ratownik medyczny. - Osoby starsze mają problem z poruszaniem, często dotykają je choroby układu krążeniowego. Gdy upadną, czy zasłabną, nie są w stanie same sobie pomóc. Gdy mieszkają samotnie, kończy się to tragedią.
Zarówno policjanci, jak i lekarze nie mówią o tym wprost, ale śmierć w samotności może być też śmiercią w potwornych męczarniach – z pragnienia, głodu...
Jest szansa na ratunek
Jak ustrzec swoich najbliższych przed takim dramatem? - Myślę, że podstawową sprawą są dobre relacje z sąsiadami – mówi podkomisarz Ewa Szczepanek. - Rodzina takiej osoby starszej powinna mieć kontakt i ze swoim najbliższym, ale i sąsiadami. Czasami wystarczy telefon, rozmowa. Gdy coś nas niepokoi naprawdę nie powinniśmy mieć żadnych obaw i od razu dzwonić do krewnych osoby samotnej, czy na policję. W tym przypadku czas ma naprawdę znaczenie. Możemy komuś uratować życie. Nie bądźmy obojętni.
Tak zrobili na przykład wczoraj (środę, 10 maja) sąsiedzi 78-letniego mężczyzny w Janowie. Nie wiedzieli mężczyzny od wtorku. Wezwali policję, a ta o pomoc poprosiła strażaków. Ratownicy w mieszkaniu znaleźli nieprzytomnego 78-latka. Na szczęście tym razem pomoc przyszła w porę. Mężczyznę udało się uratować. Trafił do szpitala.
- To pokazuje jak ważny jest czas i ważna rola najbliższych sąsiadów - mówi podkomisarz Szczepanek. - Naprawdę nie bądźmy obojętni bez względu, jakie relacje mamy z naszymi sąsiadami.

- Jeśli najbliżsi nie są w stanie opiekować się swoim schorowanym krewnym to może warto rozważyć jednak zapewnienie mu opieki instytucjonalnej – mówi Grzegorz Achremczyk. - Jest mnóstwo profesjonalnych ośrodków, które się tym zajmują. To bezpieczeństwo dla starszej osoby, a i szansa na uniknięcie samotności.
Fot. Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23