Poniedziałek, 28 Listopad
Imieniny: Jakuba, Stefana, Romy -

Reklama


Reklama

Co „zabija” strażaków z Pasymia? Odchodzą młodzi ratownicy... Czy Pasym zostanie bez strażaków?


Radna Hanna Gryczka na ostatniej sesji wywołała temat strażaków z Ochotniczej Staży Pożarnej w Pasymiu. Jej zdaniem sytuacja jest dramatyczna, bo przez konflikt z jednostki odchodzą najlepsi druhowie. Poprosiła o pomoc burmistrza. Z naszych ustaleń wynika, że z OSP Pasym zostało wydalonych 8 druhów. - Jeśli zabraknie strażaków, to kto będzie ratował życie w tej gminie – pytała? Co dzieje się w OSP Pasym? Co jest powodem konfliktu?



Miejski radny i strażak OSP Pasym Aleksander Waś, który znalazł się w grupie wydalonych 8 druhów mówi wprost, że kością niezgody i konfliktu jest osoba wiceprezesa jednostki – druha i również miejskiego radnego Romualda Małkiewicza.

Miejski radny i strażak OSP Pasym Aleksander Waś.

- W OSP Pasym jestem od niemal 16 lat – mówi Waś. - Oddałem tej jednostce młodość i serce, jak zresztą i pozostali druhowie. To nie jest konflikt, który powstałe teraz, nagle. Mówiliśmy o sytuacji od kilku lat, ale wszystko było zamiatane pod dywan. Nikt - ani burmistrz, ani prezes, władze komendy powiatowej, czy zarządu powiatowego OSP - nie reagował na nasze prośby. W końcu 11 druhów, w tym naczelnik, zastępca, skarbnik, dwóch członków komisji rewizyjnej oficjalnie wyraziło swój sprzeciw. Efekt jest taki, że 8 druhów zostało wydalonych ze straży. I nadal nikt nie chce nas wysłuchać, czy porozmawiać. Pan Małkiewicz stworzył sobie w Pasymiu prywatną straż pożarną – żali się druh Waś. - Jednoosobowo decyduje niemal o wszystkim. O zakupach, remontach... Wszystko dzieje się pod jego dyktando. Jesteśmy tam nikim, nikt nie pyta nas o potrzeby, a to my wyjeżdżamy do akcji i wiemy, czego najbardziej w danej chwili potrzebujemy, aby skuteczniej ratować ludzkie życie. Nie chcieliśmy nikomu robić czegoś na złość. Nie chcemy jednak tańczyć, jak nam on zagra, to nie jest prywatny folwark pana Małkiewicza. Nasze działania, to efekt naszej bezradności. Nikt nie reagował na nasz głos, teraz może ktoś nas usłyszy?

 

Aleksander Waś w imieniu „buntowników” stawia konkretny warunek.

 

- Pan Małkiewicz musi odejść z zarządu jednostki i wszystko wróci do normy – mówi wprost. - Oczekujemy też rozmów z burmistrzem Cezarym Łachmańskim.


Reklama

 

 

Z taką opinią nie zgadza się Romuald Małkiewicz.

 

Miejski radny i strażak OSP Pasym Romuald Małkiewicz.

 

- Z pasymską OSP związany jestem od 22 lat – mówi. - Czegoś takiego tu jeszcze nie było. Bardzo źle czuję się z tym, że to ja stałem się kością niezgody – ubolewa. - Bo straż jest dla mnie wszystkim. Ci, którzy mnie znają, doskonale o tym wiedzą. Byłem strażakiem zawodowym, jestem ochotnikiem i wiem, że dla jednostki odejście nawet jednego druha to ogromna strata. Ale to co zrobiła część druhów było po prostu szantażem, zaczęli namawiać innych, aby nie wyjeżdżali do akcji. To igranie z ludzkim życiem. To działanie niegodne człowieka, a co dopiero strażaka. Stąd decyzja zarządu o wydaleniu. Konflikty, nawet jeśli są, powinno rozwiązywać się w inny sposób.

 

Dlaczego druh Romuald Małkiewicz stał się kością niezgody?

 

- Bo patrzę im na ręce i nie pozwalam nie niszczenie sprzętu, czy nieuzasadnione wydawanie pieniędzy – odpowiada na te zarzuty. - Mogę dyskutować z każdym, ale na argumenty, a nie na „widzimisię”. Przykład? Proszę bardzo. Zakup samochodu. „Buntownicy” chcą ciężki 7-tonowy, a w naszej jednostce lepiej się sprawdzi 5-tonowy. Jakiś czas temu powiedzieli, że popsuły się światła, tak zwana galera i chcieli wymienić je, to koszt 2,5 tys. zł. Okłamali zarząd, bo przepalona była jedynie żarówka, której wymiana kosztowała 40 zł. Takich „incydentów” jest wiele, mogę je mnożyć. Rozumiem, że nikt nie lubi gdy patrzy mu się na ręce, ale są to publiczne pieniądze, trzeba o nie dbać. O sprzęt też.

Reklama

 

Burmistrz Pasymia Cezary Łachmański w konflikt nie bardzo chce się mieszać.

 

- Jest to niezależne stowarzyszenie, które takie rzeczy powinno rozwiązywać samodzielnie – mówił na sesji. - O konflikcie wiem, rozmawiałem na ten temat z panem prezesem. Chętnie spotkam się z druhami, jeśli jest taka potrzeba, ale wszystkie decyzje i tak należą do zarządu. To są dorośli ludzie. I sami muszą decydować, czy chcą być w tej jednostce, czy nie. Burmistrz na to wpływu nie ma. Wiem, że sprawa jest poważna, bo dotyczy naszego bezpieczeństwa, ale sprawność bojowa jednostki jest zachowana. Tylko w tym roku, jako samorząd na OSP Pasym przeznaczamy około 2 mln zł. Remont remizy, nowy samochód... tym bardziej trudno mi zrozumieć ten konflikt.

 

Burmistrz odniósł się też do zarzutów radnego Wasia, że temat zamiatany jest pod dywan.

 

- Nikt tego nie robi, ale burmistrz nie ma czarodziejskiej różdżki, aby rozwiązywać personalne konflikty – przekonywał. - Nie mogę też wskazać: tych wyrzućcie, tych przyjmijcie, to są dorośli, niezależni ludzie. W skład stowarzyszenia OSP wchodzi 50, czy 60 osób. Sami muszą decydować o tym, jak ma być w tej jednostce. Muszą rozwiązać to w swoim gronie. Przykre jest to, że konflikt staje się publiczny. Cierpią na tym wszyscy, a zwłaszcza wizerunek strażaków.



Komentarze do artykułu

xyz

Karierowicz , któremu mamusia załatwiła posadę w PSP mimo wady wzroku. Odpuść chłopie. Pasym to mała mieścina

Ryszard Samoszenko

Jeżeli ci zbuntowani szydzą z tych strażaków którzy w danej chwili wyjeżdżają alarmowo to i słusznie zostali wydaleni z OSP. Jeżeli ma się honor to odchodzi się samemu młody człowieku , po co buntować innych .

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama