Chyba każdy ma jakiś kompleksu na punkcie swojego wyglądu. Jednak nie sztuką jest narzekać i gdybać, co by było. Sztuką jest iść przez życie z podniesioną głową mimo przeciwności losu. Tej sztuki dokonała rodzina państwa Śpiewaków z Rozóg.
Chyba każdy ma jakiś kompleksu na punkcie swojego wyglądu. Jednak nie sztuką jest narzekać i gdybać, co by było. Sztuką jest iść przez życie z podniesioną głową mimo przeciwności losu. Tej sztuki dokonała rodzina państwa Śpiewaków z Rozóg.
Spod płaszcza ochronnego
Bożena i Marek Śpiewakowie to niepełnosprawne małżeństwo, które nie narzeka na to, że jest ciężko, a bez wątpliwości życie ich nigdy nie rozpieszczało i nie robi tego do tej pory. Małżeństwo radzi sobie jak może i jeszcze potrafi znaleźć czas na uśmiech.
Pani Bożena cierpi na achondroplazję, która powoduje zaburzenie rozwoju pewnych kości w organizmie i karłowatość. Wychowywała się w wielodzietnej rodzinie, gdzie każdy był traktowany jednakowo. - Byłam najmłodsza z rodzeństwa, jednak nigdy nie miałam łatwiej od innych. Rodzice wpajali mi, że muszę radzić sobie sama i tak właśnie było – mówi. Pani Bożena od zawsze starała się być silna. Byc może dlatego w dzieciństwie uniknęła przykrych docinków na temat jej wzrostu. - Ludzie wyczuwają słabość, więc jeśli się jej nie okaże, to nie będą się czepiali. Dzieci potrafią być okrutne i nie przebierają w słowach, ale ja nie pamiętam, żeby któreś kiedykolwiek dotknęło mnie do żywego – mówi. Jak dodaje, jest wiele osób, które mają kompleksy. - Pamiętam kolegę, który przejmował się tym, że był niższy od swoich rówieśników. Jego wzrost był przeciętny, jednak on miał z tym okropny problem. Marudzenie i gadanie nie zmieni tego, kim jesteśmy i jak wyglądamy. Trzeba sobie radzić i mieć poczucie własnej wartości – twierdzi. Te zasady kobieta stosuje w życiu codziennym: pracuje zawodowo i opiekuje się wraz z chorym mężem dwójką wspólnych dzieci. - Poznaliśmy się na trunusie rehabilitacyjnym, bo mąż też nie jest w pełni zdrowy. W znacnym stopniu niedosłyszy, a od kilka lat jest na rencie i zajmuje się domem – mówi kobieta.
Siedzenie nic nie da
Małżeństwo obecnie skupia się na swoich dwóch córkach i to dla nich para wstaje codziennie rano i robi co w ich mocy, aby pomóc swoim pociechom i zapewnić im dobre życie. Obie bowiem dziewczynki chorują na achondroplazję, która jest uwarunkowana genetycznie. 10-letnia Martynka potrzebuje ciągłych wizyt u specjalistów. Jednak o wiele więcej czasu, sił i pieniędzy rodzina potrzebuje na wsparcie młodszej, 7-letniej Anielki, która dodatkowo cierpi też na epilepsję i wiotkość mięśni spowodowaną zmianami w mózgu.
Anielka uczy sie i rehabilituje w szczycieńskim Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Szczytnie. Dodatkowo Śpiewakowie wożą ją na rehabilitację do Centrum Rehabilitacyjno-Edukacyjnego, a także na badania do szpitala dziecięcego w Olsztynie i Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Anielka zaczęła chodzić dopiero gdy miała cztery lata, wciąż jednak nie mówi. Rodzina zauważyła u siedmiolatki dużą poprawę po turnusach rehabilitacyjnych oraz po delfinoterapii, jednak jeden wyjazd to za mało, a Śpiewaków nie stać na drugi. Muszą bowiem opłacać leki, które córka przyjmuje. Do tego dochodzą bieżące wydatki. Potrzebują także pomocy logopedycznych do nauki mowy w domu. Jednak nie poddają się i ćwiczą z córką na tym, co mają dostępne.
- Anielka wymaga stałej opieki. Nigdy nie wiem, czy uda mi się przespać noc, bo może mieć atak epilepsyjny i trzeba będzie z nią jechać do szpitala, a rano trzeba znów wstać do pracy i być na siłach, żeby wykonywać swoje obowiązki – mówi kobieta. - Jest jak jest, trzeba szukać możliwości i działać, działać, działać.
To nie moja wina
Mimo codzienności, która jej z pewnością nie pieści pani Bożena nie czuje się w sposób szczególny pokrzywdzona przez los. Jest, jak jest i trzeba sobie radzić. Nie stęka, nie kwęka, nie opowiada każdemu, kto chce słuchać o tym, jak jest jej ciężko, chociaż Rozogi to na tyle nieduża miejscowość, że ci co chcą wiedzieć – wiedzą. - Czasami ludzie opowiadają mi, że oglądali jakiś program o rodzinie, gdzie było chore dziecko i komentują, że tej rodzinie to jest naprawdę ciężko... Cóż... ja akurat ten problem znam bardzo dobrze – opowiada.
Niepełnosprawnośc obojga małżonków wymaga nie tylko doraźnej pomocy medycznej, ale wielu stałych zabiegów, choćby rehabilitacyjnych. Śpiewakom jednak nie starcza już czasu na dbanie o własne zdrowie. W dni wolne od pracy pani Bożena pozwala sobie tylko na chwilę odpoczynku, by potem znów mieć siły do walki, w jej przypadku trwającej niemal 24 godziny na dobę. - Dobrze jest kupić sobie gazetę, trochę poczytać czy kupić drobny kosmetyk i się odprężyć, bo człowiek musi mieć energię do dalszej walki – mówi. Ważny jest też kontakt z drugim człowiekiem, szczególnie rozmowa z kimś, kto dobrze rozumie trudności, z jakimi musi zmagać się pani Bożena. - Kiedyś tego nie rozumiałam. Poznałam jednak kobietę, która wytłumaczyła mi, że choroby się nie wybiera, to ona wybiera ciebie. Nie mamy na to wpływu i nikt nie jest temu winny. Po prostu tak się zdarza. Zamiast więc narzekać, trzeba skupić się na pozytywnych rzeczach – wyjaśnia pani Bożena.
Małżeństwo Śpiewaków z Rozóg tak właśnie robi. Szczęście dają im większe i mniejsze sukcesy córek, a siłę troska o zdrowie dzieci.
Patrycja Woźniak
fot. PW
Każdy może 1% swojego podatku przekazać właśnie na leczenie Anielki Śpiewak. Dodatkowo w sklepach w Rozogach zbierane są wszelkiego rodzaju plastikowe nakrętki, z których dochód zostanie przekazany na potrzeby dziewczynki.
Aby oddać 1 % podatku wystarczy w zeznaniu podatkowym wskazać nr KRS 0000037904, a w rubryce cel szczegółowy: 4577 Aniela Dominika Śpiewak
Można także wpłacić darowiznę na konto:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą"
ul. Łomiańska 5
01-685 Warszawa PKO S.A. 1 O/Warszawa
Nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
z dopiskiem: darowizna na leczenie i rehabilitację 4577 Anieli Śpiewak
Za co go kurwa karać , biednego człowieka
Ja
2026-02-27 11:55:43
Jacy ludzie są tępi...najlepiej wybić całe ptactwo, albo spowodować żeby się nie rozmnażało, albo wyciąć drzewa...ale o trawniku pod nimi to żaden tępak już nie pomyśli, bo to za trudne do ogarnięcia....zabetonowane łby.
nikoś
2026-02-27 10:55:32
nie wiedza gdzie wododzial gdzie zlewnia
ollsza
2026-02-27 10:28:32
W całości popieram! Brak chodnika i oświetlenia (a wręcz potrzebna byłaby sygnalizacja świetlna) to brak dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców, a też przyjezdnych. Przydałyby się przynajmniej tzw. leżaki, by samochody zwalniały tempo. Mamy przecież w najbliższej okolicy szpital i straż pożarną! Ta droga to wojewódzka, krajowa, czy mieszana jeszcze z miejską, powiatową. Guzik mnie to obchodzi. Przy tej drodze mieszczą się markety, firmy - powinna być bezpieczna. A tymczasem radni miejscy zajmują się na sesjach guano w centrum Szczytna, bo ich koniec nosa sięga najwyżej Pl. Juranda. \"Wielbarska\" - masz rację!!!!!
Do \"Wielbarskiej\"
2026-02-25 06:25:19
Wspaniale by było , żeby z Nart do Jedwabna powstała ścieżka rowerowa . Teraz ten odcinek przwjechać rowerem , to jest horror
Rysa
2026-02-24 13:16:59
Olka , tak trzymaj i nie przejmuj się , że mówić o Tobie będą żeś czarownica :) Zioła Power !!!
Krzysztof Czaplicki / Fotograf
2026-02-24 10:36:10
To podepnijcie ul Wielbarska w Szczytnie bo miasto Szczytno zapomniało że w tej okolicy są tereny inwestycyjne i brak jest jakiejkolwiek infrastruktury. A Chce nadmienić że mamy XXI wiek. W zadupiu pod lotniskiem utopiono 60 mln pln a na reprezentacyjnej i wylotowej ulicy w stronę Warszawy brak chodnika, oświetlenia itp nie mówiąc o Internecie. Ale w sumie kogo to interesuje- tylko ludzi którzy rano do roboty idą rowem Pozdro
Wielbarska
2026-02-24 09:20:35
Brawo Krutek polaka ciągnie do domu ????????????????
Grzegorz
2026-02-24 06:23:06
Do Warszawy ze Szczytna przez Białystok ? To chyba zdecydowanie lepiej z przesiadką przez Olsztyn . Macie jeszcze jakieś fajne pomysły. PKS - y jeżdżą do Warszawy .Przez Ostrołękę to bym zrozumiał.
Stanley
2026-02-23 18:00:28
Do Mariana bez kompleksów. Włoska tawerna to tylko takie nazwanie miejsca na potrzeby komentarza do tego artykułu. Myślę, że nie potrzeba kończyć szkoły, żeby wiedzieć, że Włochy nie graniczą najzwyczajniej w świecie z żadnym oceanem. To było takie odniesienie do Włoch celowe, bez zbędnego wyjaśniania. Pan Wiesław ciągle bywa w przeróżnych miejscach więc napisałem akurat o państwie co się Włochy zwie. Mogłem napisać o Hiszpanii lub Portugalii i ich wyspach na oceanie, wtedy by był Pan zadowolony? Bez odpowiedzi.
Kamil
2026-02-23 15:41:37