Pochodzisz z...
...Pasymia. W październiku skończę 25 lat.
A w piłką zacząłeś grać kiedy?
Właściwie gram od zawsze.
Od zawsze?
Odkąd zacząłem chodzić, to piłka jest przy mnie. Czyli od zawsze (śmiech). Do klubu Błękitni Pasym trafiłem, gdy miałem 6 lat.
Dziś jesteś liderem pasymskiej drużyny. Czy zawsze reprezentowałeś jej barwy?
Bywało z tym różnie. Jako dziecko rozpoczynałem w Błękitnych. Potem wypatrzyli mnie szkoleniowcy z Olsztyna i zacząłem trenować w szkółce piłkarskiej Naki Olsztyn.
Ale wróciłeś jednak do Pasymia, czemu?
Zabrakło tam chemii (śmiech). A tak na poważnie, to gdy trafiłem do Naki Olsztyn, byłem uczniem podstawówki. Ciężko było pogodzić, szkołę, dojazdy Olsztyn – Pasym na treningi. W końcu rodzice podjęli za mnie decyzję i wróciłem do Pasymia.
Jesteś w tym sezonie najlepszym strzelcem ligi okręgowej. Pamiętasz, ile strzeliłeś bramek?
Dokładnie 55.
Masz jakąś tajemną receptę na takie strzeleckie popisy?
Hmm... Nie. Jakoś to samo przychodzi. Potrafię znaleźć się w odpowiednim miejscu i skutecznie strzelić. Tak naprawdę to trwa już trzeci sezon. Gdy przestałem być bramkarzem i wróciłem na pozycję ataku bramki jakoś same się strzelają (śmiech).W pierwszym sezonie strzeliłem 41 goli, w drugim 45, teraz rekordowo 55.
Byłeś bramkarzem?
Tak.
Zaczynałeś swoją piłkarską przygodę jako bramkarz?
Nie, nie. Zaczynałem jako napastnik.
To jak to się stało, że wylądowałeś w bramce?
Z powodu wady serca. Kiedyś w Olsztyńskiej Szkole Wyższej mieliśmy badania i wykryto u mnie wadę serca. Lekarze doradzali, abym w ogóle zrezygnował z gry w piłkę. Nie bardzo chciałem pogodzić się z tą decyzją. Nie potrafiłem rozstać się z boiskiem, więc tylko zmieniłem pozycję z ataku na bramkę. Chodziło o to, aby mniej obciążać organizm. Broniłem w Pasymiu, Olsztynku...
Teraz znowu jesteś jednak napastnikiem. Wada serca zniknęła?
Tak naprawdę ta wada nie była i nie jest groźna. Nigdy nie odczuwałem żadnych dolegliwości. Ale wówczas, przy padaniu, lekarze solidnie mnie nastraszyli. Powiedzieli mi, że raczej zawodowo nie mogę grać w piłkę, nurkować, robić rzeczy na bezdechu. I dlatego podjąłem decyzję o tym, aby stanąć w bramce.
Wróciłem na boisko, jako napastnik, bo chłopaki z Pasymia mnie do tego namówili. Choć przyznam, że i jako bramkarz czułem się dobrym zawodnikiem, i chyba tak było, bo jako 16-latek wszedłem do seniorskiej drużyny. O czymś to świadczy. Gdy Pasym spadł z IV ligi poszedłem grać do Olsztyna. Tam zrobiliśmy awans do III ligi. Wróciłem do Pasymia, bo wciąż ciągnęło mnie do swoich.
Czy to doświadczenie zdobyte w bramce pomaga ci grać w ataku i pokonywać bramkarzy?
Ciężko powiedzieć, ale chyba nie ma to znaczenia. To jest taki dar, tak myślę. Kiedyś w Pasymiu był Marcin Łukaszewski, który też miał taki dar. Zdobywał dla Błękitnych gola za golem.
Czy zawodnik tak skuteczny, jak ty jest w stanie samodzielnie wygrać ligę i poprowadzić zespół do awansu?
Nie, to jest niemożliwe. Taki zawodnik jest potrzebny, pomaga, ale nie jest to tak, że sam wygrałem ligę. Na taki sukces zawsze składa się wiele czynników. Dobre przygotowanie, współpraca zawodników, trenera, działaczy, kibiców... Awans to zawsze jest sukces zespołu, drużyny – nigdy jednej osoby.
Jak oceniasz miniony sezon?
Pierwsza runda była znakomita, tylko jeden mecz przegrany. Co do drugiej to mam mieszane odczucia. Niby nie graliśmy najgorzej, ale jednak czegoś brakowało. Myślę, że miała na to duży wpływ sytuacja po pierwszej rundzie, gdzie mieliśmy tak dużą przewagę nad innymi zespołami, że awans do IV ligi mieliśmy już pewny. Trudno było się po prostu zmotywować do lepszej gry. Ale dodam, że nad wszystkim mieliśmy kontrolę. Graliśmy może nieco słabiej, ale jak trzeba było, to wygrywaliśmy. Ogólnie był to dobry sezon. Właściwie bardzo dobry, bo wygraliśmy ligę, zdobyliśmy awans...
Fakt, bardzo dobry sezon. Ale patrząc na waszą drużynę, to właściwie graliście całą ligę w 11, no może w 12 zawodników. Ryzykowne...
Owszem, było to ryzykowne i trzeba przyznać, że mieliśmy dużo szczęścia, bo omijały nas kontuzje, kartki. Nie ma co ukrywać, że mamy krótką ławkę, bo tak naprawdę 12-13 zawodników. Ale za to są to nasi miejscowi chłopcy. Z Pasymia. To rzadkie. Przed rozpoczęciem rozgrywek w IV lidze trener i działacze szukają wzmocnień. Ale z tego, co wiem, też chcą, aby byli to głównie piłkarze z Pasymia i okolic. To ważne z wielu powodów. Jak ma się pieniądze, to można kupić niemal każdego zawodnika i zbudować mocny zespół, który wygrywa. Ale nam nie zależy na kupowaniu, a graniu swoimi zawodnikami, których być może ktoś zauważy i będą mieli szansę na zrobienie piłkarskiej kariery. Trochę nam, piłkarzom, jest przykro, że działacze z naszego powiatu nie potrafią się porozumieć ze sobą i stworzyć na tyle jasne i konkretne zasady współpracy, aby powiat miał drużynę na przykład w III lidze. Po co? Po to, aby kibice mogli oglądać dobry futbol, a zawodnicy mieli szanse na rozwój swojej kariery. Mam nadzieję, że w końcu tak się stanie, że działacze przestaną myśleć o swoich prywatnych interesach i wzniosą się ponadto tak, aby w naszym powiecie stworzyć wyjątkowe warunki do gry w piłkę i rozwoju kariery. Mamy naprawdę znakomitych piłkarzy. Stać nas na III ligę.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23