Przez lata sprawa ciągnęła się po urzędach i sądach, a nad budżetem gminy Jedwabno wisiało zobowiązanie, które mogło poważnie ograniczyć jej rozwój. Teraz zapadła decyzja, która zmienia sytuację samorządu. Wojewoda warmińsko-mazurski umorzył 5,5 mln zł odsetek od zwracanej dotacji, a pozostałe 4 mln zł rozłożył na dziesięć lat.
O decyzji poinformował mieszkańców w specjalnym nagraniu wójt Jedwabna Sławomir Ambroziak. Historia ma swój początek w latach 2012–2013 i jest związana z działalnością środowiskowych domów samopomocy prowadzonych przez Stowarzyszenie „Helper”.
To właśnie wokół tej organizacji wybuchła jedna z największych afer finansowych w regionie. Prokuratura zarzuca jej wyłudzenie wielomilionowych dotacji publicznych. Konsekwencje finansowe od lat odczuwały samorządy, na których terenie funkcjonowały placówki. Bo to one przekazywały dotację.
W przypadku Jedwabna spór zakończył się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.
- W toku tych postępowań uzyskaliśmy zmniejszenie kwoty dotacji do zwrotu przez gminę Jedwabno o 1,5 mln zł. Ostatecznie przez Naczelny Sąd Administracyjny do zwrotu zostało przesądzone 4 mln zł - poinformował wójt Sławomir Ambroziak.
Problem polegał na tym, że przez lata narosły odsetki. Ich wysokość osiągnęła 5,5 mln zł. Łącznie zobowiązanie gminy wynosiło więc 9,5 mln zł.
- Tak jak Państwu zapowiadałem, podjęliśmy wszelkie niezbędne kroki, aby przejść przez tę trudną sytuację z jak najmniejszym uszczerbkiem dla gminy. Wystąpiliśmy do wojewody warmińsko-mazurskiego o umorzenie i rozłożenie należności na raty - mówił w nagraniu wideo Ambroziak.
Po przeprowadzeniu procedury Wojewoda Warmińsko-Mazurski Radosław Król przychylił się do części wniosków gminy. Najważniejsza decyzja dotyczyła odsetek.
- Wojewoda warmińsko-mazurski podjął decyzję o umorzeniu kwoty odsetek w wysokości 5,5 mln zł - poinformował wójt.
Oznacza to, że do spłaty pozostanie wyłącznie należność główna. Pozostałe 4 mln zł zostaną rozłożone na dziesięć rocznych rat. Pierwsze płatności rozpoczną się w najbliższych latach, a ostatnia rata ma zostać uregulowana w 2036 roku. Rocznie gmina będzie musiała przeznaczać na ten cel od 400 do 500 tys. zł.
- Takie rozłożenie na raty pozwoli nam spokojnie planować budżety gminy Jedwabno. Nie będzie stanowiło nadmiernego obciążenia dla naszych działań i zadań inwestycyjnych - podkreśla Sławomir Ambroziak.
Wójt nie ukrywa, że decyzja wojewody oznacza zakończenie jednego z najtrudniejszych rozdziałów w najnowszej historii samorządu.
- Jest to najlepsze rozwiązanie, które mogliśmy osiągnąć zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa i procedurami. Myślę, że w ten sposób pozwalamy naszej gminie dalej się rozwijać - mówi.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23