Rolnictwo z sercem i kalkulatorem. Kamila i Łukasz Kulasowie w roli starostów dożynek (zdjęcia)
Rolnik nie pracuje tylko dla siebie – jego trud zamienia się w chleb, którym dzielimy się przy stołach. To odpowiedzialność, tradycja i serce – przypomniał wójt Sławomir Wojciechowski, otwierając gminne dożynki w Olszynach. W niedzielę, mimo kapryśnej pogody i konkurencyjnej imprezy w Pasymiu, mieszkańcy gminy Szczytno spotkali się, by wspólnie świętować plony, oddać hołd pracy rolników i celebrować to, co od pokoleń stanowi fundament lokalnego życia.
Dożynki gminne w Olszynach to wydarzenie, które ma swoją klasę – i to niezmiennie od lat. W tym roku, mimo kapryśnej pogody i konkurencji w postaci powiatowych uroczystości w Pasymiu, nikt nie mógł narzekać na pustki. Choć, jak uczciwie przyznają gospodarze, frekwencja była nieco niższa niż rok temu.
– W naszej gminie mamy około 700 rolników – mówi wójt Sławomir Wojciechowski, który wraz ze swoją zastępczynią Ewą Zawrotną objeżdża każde gospodarstwo, by osobiście zaprosić na święto plonów. – Ale takich, którzy żyją wyłącznie z rolnictwa, jest około 250. I to do ich pracy chcemy mieć szczególny szacunek. Czasem patrzę na naszych gospodarzy i myślę, że to oni są strażnikami ciągłości – od dziadków i ojców, przez dzisiejsze pokolenia, aż po dzieci, które już teraz uczą się szacunku do ziemi.
Rolnicza codzienność – wymagająca systematyczności, cierpliwości i hartu ducha – znalazła swoje odzwierciedlenie w symbolice dożynek – w chlebie wypieczonym z tegorocznych plonów, niesionym przez starostów.
Kamila i Łukasz Kulasowie, tegoroczni starostowie, to młodzi gospodarze z Niedźwiedzi. Ich historia to cztery dekady konsekwentnej pracy całej rodziny, od pierwszych 10 hektarów prowadzonych przez Elżbietę i Władysława Kulasów, po dzisiejsze 80 hektarów – nowoczesne gospodarstwo, w którym tradycja spotyka się z innowacją.
Łukasz, 39-letni technik rolnik i mechanik, potrafi jednocześnie zorganizować żniwa i naprawić traktor, który akurat w najważniejszym momencie postanowił odmówić współpracy. Kamila, 38-letnia rodowita Kurpianka, matematyczka z wykształcenia, wniosła do gospodarstwa precyzję i porządek – każdy hektar i każda pasza mają swoje miejsce w tabeli. Razem wychowują trójkę dzieci: Oliwię, Julię i Olka.
Dziś hodują 70 sztuk bydła mlecznego, a nad jakością produkcji czuwa Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Jak podkreślają, ich praca to nie tylko rachunek ekonomiczny, ale i troska o ziemię, która musi pozostać w dobrej kondycji dla kolejnych pokoleń.
– To symbol, który niesiemy nie tylko dla siebie – mówiła Kamila, trzymając dożynkowy chleb. – To bochen uformowany rękami wszystkich rolników w naszej gminie.
Dożynki to także czas docenienia wspólnego wysiłku. Sołectwo Lemany przygotowało i wieniec, i stoisko – i właśnie dlatego otrzymało nagrodę specjalną: 2000 zł od władz gminy.
Za stoiska nagrodzono kwotą 1500 zł każde -sołectwa: Lipowa Góra Wschód, Trelkowo, Olszyny, Lipowiec, Marksewo. Za wieńce po 1000 zł otrzymały: Rudka, Piecuchy, Siódmak.
Ale dożynki to też okazja do zabawy. Na scenie pojawili się m.in.: Alexander Martinez, Kabaret Pod Wyrwigroszem, Discoboys, Grzegorz Halama i gwiazda wieczoru – Exaited, która zamieniła Olszyny w taneczny parkiet pod gołym niebem. A między występami mieszkańcy próbowali lokalnych smakołyków, kosztowali wojskowej grochówki, zaglądali na stoiska rękodzielników i bawili się w wesołym miasteczku.
– To dzień, w którym tradycja spotyka kabaret, disco polo i grochówkę – żartował jeden z mieszkańców. – I właśnie za to lubię nasze dożynki.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

